Handlowcy, inżynierowie, kucharze i farmaceuci (ale tylko dobrzy!) mogą spać spokojnie. Mimo kryzysu pracy dla nich nie zabraknie.
Norwegowie i Francuzi mają w aptekach wakaty i chętnie zatrudniliby Polaków. Naszym farmaceutom do wyjazdu za granicę jednak się nie pali. Taki wniosek płynie z analizy ofert opublikowanych w internetowej giełdzie pracy infoPraca.pl, w pierwszym kwartale tego roku.
Największe potrzeby kadrowe zgłaszają województwa mazowieckie, małopolskie i pomorskie. Ponad 40 proc. ogłoszeń adresowanych jest do magistrów farmacji. Poszukiwani są też kierownicy aptek i technicy farmacji (po ponad 20 proc.). Choć propozycji zatrudnienia przybywa, konkurencja nadal jest duża – na jedno stanowisko w Polsce przypada średnio 15 kandydatów. Tymczasem na Zachodzie wolnych miejsc jest więcej niż chętnych.
Kadra techniczna
Kolejną grupą zawodową, która przetrwa spowolnienie w dość dobrej kondycji, są inżynierowie. Jeśli nawet niektórzy z nich zasilą armię bezrobotnych, to na krótko. Według badań Banku Danych o Inżynierach (BDI), choć wiele branż, np. motoryzacja, budowlanka i AGD, tnie obecnie zatrudnienie, zapotrzebowanie na kadrę techniczną nadal jest bardzo duże. Stąd optymizm wśród inżynierów.
Prawie 59 proc. twierdzi, że poradzi sobie na trudniejszym niż rok temu rynku pracy. Tylko około 5 proc. respondentów obawia się o swoją przyszłość zawodową. Ten pesymizm wynika głównie z obniżenia stopy życiowej. W okresie prosperity płace inżynierów rosły bowiem w błyskawicznym tempie – w grudniu 2008 r. wynosiły średnio 5062 zł. To znacznie powyżej przeciętnych zarobków w Polsce.