Wybierz zawód przyszłości!

Wybierz zawód przyszłości!

Drukuj AAA 2011-06-02 (10:35)
Źródło: wp.pl
Zanim zdecydujesz się na studia, pomyśl dwa razy. Może lepiej mieć konkretny fach w ręku. Bo po ekonomistach i absolwentach zarządzania przyszedł czas na fachowców. Od łopaty, ale też od nowoczesnego sprzętu i technologii XXI wieku.

Mamy dziś w Polsce dostatek wszelkiej maści teoretyków – od marketingu, administracji, zarządzania, handlu czy ekonomii. Nie ma natomiast komu zbierać owoców w sadach, roznosić poczty oraz budować stadionów, metra i autostrad przed Euro 2012. Jak wynika z danych Międzyresortowego Zespołu ds. Prognozowania Popytu na Pracę, potrzeba głównie murarzy, cieśli, dekarzy, hydraulików, ślusarzy i spawaczy. Ale także mechaników samochodowych, monterów urządzeń mechanicznych, operatorów wózków jezdnych. Tudzież średniej kadry technicznej. Jacek Młyński, konsultant ds. rekrutacji w Straight – Doradztwo Personalne, twierdzi, że rozchwytywani są nawet ludzie bez przygotowania zawodowego. Ale najbardziej ceni się wysoko wykwalifikowanych fachowców, z wszystkimi potrzebnymi certyfikatami i uprawnieniami.

- W halach fabrycznych jest duży popyt na operatorów maszyn cyfrowych, czyli frezarek, obrabiarek, wtryskiwarek, które obsługiwane są komputerowo – podkreśla Młyński. – Z kolei stacje diagnostyczne szukają mechatroników. Dla wyjaśnienia: specjaliści ci łączą umiejętności mechaników, elektroników oraz informatyków.

- Mam liceum, ale też konkretny fach w ręku. Dlatego wiedzie mi się dużo lepiej niż bratu, który skończył studia i teraz uczy w szkole – śmieje się Andrzej Landau, kafelkarz z Poznania. W dobrych miesiącach zarabia ponad 4 tys. zł, a w ofertach zatrudnienia może przebierać.

Skąd nagle (a raczej od kilku ładnych lat) tak duży niedobór rzemieślników i specjalistów techników? Powody tego stanu rzeczy są dwa. Po pierwsze: wyjazdy zarobkowe naszych rodaków na Zachód. Po drugie: polski system edukacyjny, który od momentu transformacji ustrojowej rozmijał się z faktycznymi potrzebami rynku pracy. Jakub Chęciński, właściciel zakładu ceramiki budowlanej na Mazowszu, mówi, że musi ograniczać produkcję ze względu na brak rąk do pracy. - Część mojej załogi wybrała Wielką Brytanię – narzeka przedsiębiorca. – I nie zamierza wracać, chociaż praca na Wyspach jest ostatnio mniej opłacalna, bo spada wartość funta. Jego zdaniem skutki emigracji zarobkowej nie byłaby dla rodzimych firm tak dotkliwe, gdyby nie jeden podstawowy fakt: stopniowe przechodzenie na emeryturę kadry przygotowanej jeszcze w czasach socjalizmu.
Co trzecia firma narzeka na brak fachowcówChcę być kimś za wszelką cenę! Dla nich praca jest zawsze!Magister nie robi już wrażenia!Nad Sekwaną coraz więcej ofert "tylko dla Polaków"


- Starzy fachowcy się wykruszają. A nie ma dopływu świeżej krwi, ponieważ polskie szkoły wypuszczają raczej magistrów niż majstrów. Urzędników, a nie rzemieślników – wyjaśnia Chęciński.

Przed 1990 rokiem aż 80 proc. polskiej młodzieży kończyło zawodówki i technika. Niestety, po zmianie ustroju absolwenci tych szkół zaczęli licznie zasilać szeregi bezrobotnych. Reforma w oświacie miała to zmienić. Zakładano, że dzięki niej 70 proc. naszego społeczeństwa zdobędzie średnie wykształcenie, a tym samym zwiększy swe szanse na pracę. W związku z tym zaczęliśmy masowo likwidować szkoły zawodowe, często bez wcześniejszej analizy potrzeb rynku zatrudnienia. Technika w ogóle miały zniknąć. Ocaliła je minister pracy i polityki socjalnej Krystyna Łybacka, za co krytycy nie zostawili na niej suchej nitki. A powoływali się przy tym na raport UNESCO, wedle którego nadmiernie rozbudowana oświata zawodowa tylko reprodukuje zacofanie. Dwa lata temu do szkół zawodowych uczęszczało zaledwie 16 proc. uczniów, zaś w Warszawie jedynie 5 proc. W latach 90. postawiono przede wszystkim na szkolnictwo wyższe. Efekt jest imponujący – co piąty Polak w wieku 25-34 lata ma licencjat lub magisterkę. Problem w tym, że nadprodukcji absolwentów niektórych do niedawna modnych kierunków towarzyszy deficyt wykwalifikowanych pracowników fizycznych.

1 2 z 2
oceń
0
0
Podziel się

Opinie

Ocena: 0 [2]
~ww [2011-06-03 13:28]

kleją DURNIA.Przyczyną ućieczki fachowców za granicę jest nędzna płaca, nędzne warunki pracy,oszustwo i zła organizacja pracy,którą to tzw pracodawcy zwalają na pracowników,zamiast sami organizować-pracownik jest od wykonywania określonej pracy a nie organizować za "tzw pracodawcą"

odpowiedz

Ocena: 0 [2]
~ss [2011-06-03 13:24]

Jeden podstawowy fakt braku kadr fachowych to towarzyszu piszący te brednie jest fakt nędznych zarobków fachowców .Za ich ćiężką pracę należy płaćić jak na zachodzie i uczćiwym być względem pracownika.A tu bandy "biznesmenów' okradają pracowników w sposób beszczelny,przy ćichej aprobaćie rządzących. Bo niby dlaczego tzw menadzer ,prezes ma zarabiać tyle co na zachodzi,a pracownik nie .Przypomnę że bielecki z PO otrzymał 7,2 milionów zł odprawy.To pytam ile on zarabiał.Podawali ,że jeden z "bankowców bierze mieśięcznie 900 tyż zł

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~leo [2011-06-03 12:49]

Czy brak fachowcow.Jezeli pracodawca zaplaci solidnie to i fachowcow znajdzie.Czy madry absolwent studiow,pogardzi oferta prac,np,mechaniika za 6000zl,ale za 1500napewno sie nie skusi

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~marc [2011-06-03 12:26]

Tylko kto tym budowlańcom daje kasę- odp. ekonomista często absolwent po ekonomii, rachunkowości czy zarządzania.

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~seu [2011-06-03 10:12]

Pier.....lenie. Nie ma fachmanow bo sie prawie nikt na nich nie uczyl bo guzik mozna w 95% przypadkow zarobic jako robol w PL. Wszyscy chcieli byc menadzerami czy uzrednikami i sie pchali na studia , no i nie ma im sie co dziwic. ale oczywiscie nie ma mozliwosci aby w PL sworzyc taka mase miejsc pracy dla nich na wysokich stanowiskach. Jeden pozytek z takiej sytauacji jest taki ze w niedlugiej perspektywie rozlozy to zlodziei z Lewiatana itp. , bo nie bedzie komu robic, a emigrantow do tej nedzy nie sciagna , a do tego sciagniecie emigrantow uniemozliwi bariera jezykowa (idiotyczny do h..ja nie podobny jezyk polski) . Sam jestem wykwalikowanym w 2 zawodach robolem i siedze przy kompie i pieprze nie robie bo gdzie nie pojde sie spytac za robota to max . 8.40 pln/h . W NO mialem min. 60 pln/h , ale kryzys i roboty nima , w enerefie niby jest ale co z tego jak trzeba znac niemiecki.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Partnerem
serwisu są:
pracuj.pl monsterpolska.pl

Szukaj ofert

  • Pracuj.pl
  • Monsterpolska.pl

wyszukiwanie zaawansowane

wyszukiwanie zaawansowane
Sonda

Czy uważasz na to, co umieszczasz w sieci?