O powodzeniu w życiu w większym stopniu decyduje twórczy stosunek do porażek niż nastawienie na sukcesy - przekonuje Jacek Santorski, psycholog biznesu.
- Jak wyjść z kryzysu?
- Najlepiej od razu chwycić byka za rogi. Odkładanie trudnych spraw na później nic nie da. Po pewnym czasie małe cierpienia stają się wielkimi i powracają do nas ze wzmożoną siłą. Jeśli dziś unikamy dentysty, chociaż wystarczyłoby jedynie uzupełnić powierzchowne ubytki, to jutro czeka nas ból leczenia kanałowego albo chirurgii szczękowej.
- Jednak trudno się przyznać, że na jakimś polu przegrywamy.
- Kryzysy, impasy i porażki są nieodłączną częścią życia. Trzeba je wywołać na scenę. Najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa. Wybitny psychiatra, profesor Kazimierz Dąbrowski, udowadniał, że kiedy pacjent ma już postawioną diagnozę - czyli dokładnie wie, co mu dolega - zwykle zaczyna czuć się lepiej.
- Cieszę się, że nie karmi mnie pan psychologią pozytywnego myślenia.
- Uruchomienie zasobów pozytywnego myślenia ma sens, o ile wcześniej realistycznie - aż do bólu! - zdiagnozujemy sytuację i jeśli faktycznie zaangażujemy się w rozwiązanie problemu.
- Jednak z drugiej strony, mówi się, że optymistom jest w życiu łatwiej.
- Najnowsze badania, z którymi spotkałem się w "Harvard Business Review", pokazują, że optymizm pomaga - ale tylko wtedy, gdy towarzyszy mu konkretne działanie.
- Wspomniany przez pana profesor Dąbrowski jest twórcą teorii dezintegracji pozytywnej, która głosi, że człowiek rozwija się dzięki kryzysom.
Otóż to. O powodzeniu w życiu w większym stopniu decyduje twórczy stosunek do porażek niż nastawienie na sukcesy. Mój nauczyciel zen lubi powtarzać, że zła sytuacja to dobra sytuacja. Dojrzewamy poprzez trudności, impasy, a nawet klęski. W kryzysie tkwi wielki potencjał rozwoju. Talmud mówi nawet, że człowiek nie rozumie danej sprawy tak długo, aż nie poniesie w niej porażki.
- Zatem kryzysy należy traktować w kategoriach lekcji?
- W pewnym sensie nawet trudny szef albo toksyczny kolega z pracy może być naszym najlepszym nauczycielem. Każde zagrożenie - czy to pochodzące z zewnątrz, czy wynikające z problemów, które stworzyliśmy sami - jest okazją do nauki i przeprowadzenia pozytywnych zmian. Kryzys może nas wybić z obojętności, uśpienia, inercji.
- To, co jedni postrzegają jako pułapkę, dla innych jest trampoliną?
- Z powodu źle płatnej pracy niektórzy ludzie mają destrukcyjne myśli, sięgają po alkohol, stają się groźni dla otoczenia. Inni w tej samej sytuacji pakują walizki, za pożyczone pieniądze lecą Londynu, aby dać sobie jeszcze jedną szansę. Inny przykład - awantura w domu. Może prowadzić do tak zwanych cichych dni albo stać się impulsem do tego, by mąż z żoną czy ojciec z synem zaczęli z sobą wreszcie szczerze rozmawiać.