Pracujesz po godzinach, masz znacznie więcej obowiązków niż pozostali pracownicy, a mimo to nie dostajesz premii. Przerzucasz stosy dokumentów, podczas gdy inni popijają kawę? Najwyraźniej przyjmujesz rolę ofiary. Czujesz się wykorzystywany? Przekonaj się, jaki masz w tym udział.
Myślenie o sobie jak o ofierze, często wrzuca nas w schemat poddania się presji otoczenia, udowadnia Jacek Santorski, znany psycholog i psychoterapeuta. Złe myślenie o sobie, niskie poczucie własnej wartości, perfekcjonizm to cechy potencjalnej ofiary w pracy, którą można znaleźć w każdej firmie. Jakie inne cechy predestynują nas do bycia ofiarą współpracowników:
CZYTAJ TEŻ:
REWIZJE OSOBISTE, PONIŻANIE - IM WYŻEJ TYM GORZEJ
- Trudno generalizować, bo każda sytuacja jest inna. W wielu przypadkach o wykorzystaniu w pracy decyduje strach przed jej utratą, gdy w perspektywie mamy kryzys ekonomiczny – komentuje psycholog i psychoterapeutka Anna Dziemian.
- Najczęściej są to właśnie osoby niepewne własnej wartości, unikające konfliktów i jednocześnie, potrzebujące aprobaty szefa, zabiegające o bycie docenionym i zauważonym za wszelką cenę, a także zależne od opinii ważnych dla siebie osób. Często już w dzieciństwie starają się zadowolić swoich rodziców, zrezygnować z własnych potrzeb, aby nie wzbudzić gniewu czy złości innych. Łatwo wpaść również w pułapkę bycia ofiarą, gdy własne ego jest podbudowywane poczuciem, że jest się niezastąpionym, niezbędnym, pomocnym. Na początku można czuć satysfakcję, kiedy dostajemy dodatkowe lub trudne zadania od szefa, bo świadczy to o zaufaniu, docenieniu. Wtedy jednak łatwo przekroczyć cienką granicę, pomiędzy byciem ważnym w pracy, a wykorzystanym – mówi psycholog.
Nasze zachowania mogą w pewnym sensie prowokować otoczenie do wykorzystywania nas. Jeśli bezustannie godzimy się na prośby współpracowników, choć ich spełnianie nie wpisuje się w zakres naszych obowiązków, zaczyna przeszkadzać w wykonywaniu własnych, a mimo to nie potrafimy odmówić szefowi czy kolegom w pracy, to możemy być pewni, że nikt z otocznia nie będzie miał zamiaru nas odciążyć. Ciągłe przytakiwanie, nieumiejętność stanięcia w własnej obronie, wyręczanie kolegów, żeby zaspokoić chęć bycia potrzebnym, to wszystko może obrócić się przeciwko nam.
- Z pewnością postawa uległa prowokuje otoczenie do wykorzystywania w pracy. Taka osoba nie potrafi odmówić lub boi się odmówić, sprawić przykrość, wzbudzić gniew. Często ma cichą nadzieję, że w końcu ktoś to doceni, zauważy, pochwali, wyrazi wdzięczność. Gdy trwa to dłuższy czas, może czuć coraz większy żal, złość, wyczerpanie, rozczarowanie, wypalenie czy krzywdę. Jednak może mieć pretensje tylko do siebie. Postawa uległa zachęca osoby dominujące lub agresywne do wykorzystywania – mówi Anna Dziemian.
Jednak fakt bycia wykorzystywanym w pracy nie skazuje nas na bycie ofiarą przez całe życie. Czasem już samo uświadomienie sobie tego, jaki jest nasz udział w tworzeniu się błędnego koła, staje się pretekstem do dużych zmian. Oczywiście nie przyjdą one same z dnia na dzień. Trzeba rozwijać swoje umiejętności interpersonalne, czasem niezbędna jest psychoterapia.
- Ważne jest, aby uświadomić sobie własną wartość, wypracować szacunek do siebie, niezależny od pochwał i aprobaty szefa czy innych pracowników. Należy znać granice swoich możliwości i wytrzymałości oraz pokazywać je otoczeniu, np. mówiąc : „Przykro mi, ale nie zostanę dziś po godzinach, ponieważ mam sprawy, których nie mogę odwołać”, albo „Jestem tak zmęczona, że moja praca dzisiaj już nie będzie efektywna. Jutro zabiorę się za nią ze zdwojoną siłą”. Zachęcam, żeby poszukać kursów asertywności lub jeśli jest taka potrzeba, pójść do psychologa. Ktoś, kto jest asertywny, nie daje się manipulować. Są małe szanse, że taka osoba stanie się ofiarą w pracy - radzi terapeutka. Taka zmiana zależy jednak od wielu czynników między innymi od osobowości, doświadczeń życiowych i wparcia otoczenia. - Jeśli bliscy doradzają: „to twój szef, on zawsze ma rację, musisz robić wszystko, żeby nie stracić pracy, bo trudno znaleźć nową”, to łatwo popaść w depresję. Takie komunikaty wzmacniają uległość i postawę lękową – zauważa Anna Dziemian.