(fot. Jupiterimages)
AAA
2009-08-25 (13:16)szkoda że wzrosła
myslałem że jednak będzie spadać
Propaganda za dychę
Proszę skrupulatnie dodać wyrejestrowanych bezrobotnych przez głupie przepisy,
chorych bez praw do zasiłku i tych co nie pracują nie z własnej winy. Nie oszukiwać
pod publiczkę!!!
Naprawdę?
Myślę, że statystyki Eurostatu i BAEL lepiej oddają sytuację niż statystykui GUS. GUS zawsze zawyżał dane, notorycznie uwzględniając "fałszywych bezrobotnych" . Obiecywał się kiedyś poprawić - jak widac, nic z tego.
Peryferyjna Polska
Badania oparte na statystyce objęte są błędem. Błąd ten wynika z prawdopodobieństwa, które nie zakłada 100% pewności. Myślę, że w w/w badaniu nie wzięto pod uwagę szarej strefy, zagranicznych prac sezonowych, sytuacji gospodarczej w innych krajach, przyrostu naturalnego itp. Im więcej rzetelnych danych i czynników wziętych pod uwagę, tym wynik jest bliższy rzeczywistemu. Bezrobocie w Polsce zawsze było i będzie. Nie jesteśmy krajem centralnym, raczej peryferyjnym. Różnica między tymi krajami polega na tym, że peryferyjny traktowany jest jako miejsce gdzie produkcja opiera się na taniej sile roboczej. Aby móc ten kraj kontrolować tak żeby zarobki nie wzrastały, potrzebny jest duży wskaźnik bezrobocia, który wywiera presję na pracownikach w postaci utraty pracy i tym samym oferowane są marne zarobki. Wymieniony system utrzymuje kraje centralne gdzie poziom życia przeciętnego mieszkańca jest o niebo lepszy. W krajach centralnych nacisk kładzie się na nowe technologie i sektory gospodarki strategicznej oraz wachlarz usług w tym zakresie. Krócej ujmując, centralny to biuro projektowe, peryferyjne to plac budowy. W krajach centralnych powstał kryzys natomiast kraje peryferyjne zapłacą z tego tytułu największą cenę. Polska miała szczęście, że nie wprowadziła waluty euro. Skutki kryzysu byłyby takie, jak w krajach peryferyjnych gdzie taką walutę wprowadzono. Więc w demokracji to rynek dyktuje warunki nie politycy, którzy zresztą też są uzależnieni od gotówki i działają pod presją krajów centralnych.
Centrala i peryferia
Badania oparte na statystyce objęte są błędem. Błąd ten wynika z prawdopodobieństwa oraz prawidłowemu doboru próby populacji, które nie zakłada 100% pewności. Myślę, że w w/w badaniu nie wzięto pod uwagę szarej strefy, zagranicznych prac sezonowych, sytuacji gospodarczej w innych krajach, przyrostu naturalnego itp. Im więcej rzetelnych danych i czynników wziętych pod uwagę, tym wynik jest bliższy rzeczywistemu. Bezrobocie w Polsce zawsze było i będzie. Nie jesteśmy krajem centralnym, raczej peryferyjnym. Różnica między tymi krajami polega na tym, że peryferyjny traktowany jest jako miejsce gdzie produkcja opiera się na taniej sile roboczej. Aby móc ten kraj kontrolować tak żeby zarobki nie wzrastały, potrzebny jest duży wskaźnik bezrobocia, który wywiera presję na pracownikach w postaci utraty pracy i tym samym oferowane są marne zarobki. Wymieniony system utrzymuje kraje centralne gdzie poziom życia przeciętnego mieszkańca jest o niebo lepszy. W krajach centralnych nacisk kładzie się na nowe technologie i sektory gospodarki strategicznej oraz wachlarz usług w tym zakresie. Krócej ujmując, centralny to biuro projektowe, peryferyjne to plac budowy. W krajach centralnych powstał kryzys natomiast kraje peryferyjne zapłacą z tego tytułu największą cenę. Polska miała szczęście, że nie wprowadziła waluty euro. Skutki kryzysu byłyby takie, jak w krajach peryferyjnych gdzie taką walutę wprowadzono. Więc w demokracji to rynek dyktuje warunki nie politycy, którzy zresztą też są uzależnieni od gotówki i działają pod presją krajów centralnych.
