Przy ocenie kandydata firmy coraz częściej korzystają z referencji. Aby były one rzeczywiście przydatne, trzeba jednak zachować do nich pewien dystans i nieufność. Bo zdarza się, że firmy wystawiają swoim byłym pracownikom laurki. Albo przeciwnie – robią im czarny PR.
Kto dostanie pracę, jeśli zgłosi się kilku kandydatów o podobnych atutach? Zapewne ten, kto cieszy się w branży najlepszą opinią. Head-hunterzy wiedzą o nas więcej niż się nam wydaje. Obraz pracownika budują na podstawie CV i rozmowy z samym zainteresowanym. Ale także w oparciu o referencje, które stają się coraz ważniejszym narzędziem procesu rekrutacyjnego. Referencje ułatwiają karierę – uważa Przemysław Górecki, przedsiębiorca z Katowic.
Przekonał się o tym już na studiach. Po każdym zakończonym stażu prosił szefa lub specjalistę działu personalnego o wyrażenie zdania na jego temat. Oczywiście, na piśmie. Koledzy dziwili się, że tak mu zależy na tej „makulaturze”, ale on wiedział swoje.
- Wszystkie opinie trzymałem w specjalnej teczce i zabierałem z sobą na spotkania kwalifikacyjne - informuje Górecki. - Gdy pracodawcy widzieli, że nie mam przed nimi nic do ukrycia, zupełnie inaczej toczyła się rozmowa.
Dzisiaj sam przeprowadza nabór pracowników. Kandydatów zawsze pyta o referencje. Bo - jak mówi - nie chce kupować kota w worku.
- W CV i liście motywacyjnym można nakłamać, ale menedżerowie raczej nie wystawią laurki komuś, kto się nie sprawdził - tłumaczy śląski biznesmen. Dobrze napisane referencje powinny obejmować takie kwestie, jak zakres obowiązków kandydata, jego szczególne sukcesy na danym stanowisku, uzyskane dodatkowe kwalifikacje, stosunek do pracy oraz tzw. zachowania społeczne (np. umiejętność pracy w zespole, elastyczność czy samodzielność).
Fakty i mity
Andrzej Mroczek, kupiec z Wielkopolski, jest bardziej nieufny. Do wszelkiego rodzaju dokumentów aplikacyjnych podchodzi z dystansem. Bo raz zatrudnił ekspedienta, który go okradł. A na papierze prezentował się jako sprzedawca sumienny, odpowiedzialny i bez skazy.
- Już nigdy nie zadowolę się opinią pisemną. Proszę kandydatów o numery telefonów do ich poprzednich firm. Muszę porozmawiać z ich byłymi szefami, by zweryfikować informacje zawarte w życiorysach zawodowym – podkreśla Mroczek.
Masz trudność w napisaniu CV czy listu motywacyjnego? Zleć to ekspertom!