Żadna praca nie hańbi – uznał przewodniczący jury „X Factor”, przeciwstawiając się wyrzuceniu z programu prostytutki.
Zajawka 7. edycji „X Factor”, angielskiej wersji „Idola”, zbulwersowała część tzw. opinii publicznej na Wyspach Brytyjskich. Zgorszonym telewidzom nie podoba się to, że w ich ulubionym programie ma wziąć udział przedstawicielka najstarszego zawodu świata. Domagają się usunięcia dziewczyny z listy uczestników show. Simon Cowell, przewodniczący jury, staje jednak w obronie prostytutki. Choć stawia jej warunek – dopóki będzie występowała w jego programie, nie może zajmować się nierządem. Cowell ma nadzieję, że „X Factor” rozpocznie nowy rozdział w życiu młodej kobiety.
Chloe Mafia (bo tak brzmi jej pseudonim) miała już raz szansę na zmianę stylu życia. Parę miesięcy temu wzięła udział w programie, który pomagał dziewczynom nadużywającym makijażu poznać naturalne piękno. Od telewizji czy show-biznesu wolała jednak branżę erotyczną. Co nie dziwi, zważywszy że - według jednego z brytyjskich brukowców – jako prostytutka zarabia 150 funtów (ponad 700 złotych) na godzinę.
Zobacz jak wygląda Chloe Mafia
Czy pokusa szybkiego zarobku znów zwycięży i Chloe wróci na tzw. ulicę?
Simon Cowell jest optymistą.
- Jeśli ktoś zgłasza się do „X Factor”, jest dla mnie oczywiste, że chce zrobić coś lepszego ze swoim życiem – tłumaczy.
Mirosław Sikorski