Ikony stylu, piękne i pożądane przez miliony, zarabiające po kilka tysięcy dolarów dziennie – takie są topowe modelki. Jednak… ile ich jest? Szara codzienność w polskim modelingu to stawki rzędu 200 – 400 zł za kilkugodzinną sesję. I wiele zagrożeń.
Modele i modelki podlegają ogromnym naciskom. Pierwsze kroki w zawodzie stawiają jako 15-, 16-latki. W tym wieku trudno się bronić przed żądaniami. Presję wywiera na nich środowisko, ale i oni sami poddają się dyktaturze wagi, wyglądu, wzrostu. Od tego zależy przecież ich przyszłość w zawodzie.
Wzrost ma pierwszorzędne znaczenie. Wagę można zbić albo poprawić, sylwetkę wymodelować w siłowni. Ale jeśli ktoś jest za niski, i już wiadomo, że nie urośnie, szanse na karierę znikają. W europejskich warunkach model musi mieć przynajmniej 185 cm, modelka 175 cm. Czasami brakujący 1 cm decyduje o całym przyszłym życiu młodego człowieka! Jest przyczyną załamań, stresów, długotrwałych depresji, a nawet prowadzi do prób samobójczych.
Modele o niższym wzroście mają szansę na zlecenia z krajów azjatyckich, np. z Japonii czy z Korei. Polskie agencje mogą załatwić tam kontrakt. Gdy wyjadą, dodatkowym obciążeniem będzie dla nich samotność. Mentalność ludzi Dalekiego Wschodu sprawia, że młodemu człowiekowi bardzo trudno się tam zaaklimatyzować. Do tego dochodzi bariera językowa. Dobra znajomość angielskiego wśród Japończyków to mit.
Zarobki zależą od kilku rzeczy: od tego, kto zamówił zdjęcia (czy znana agencja, czy np. lokalny sklep z odzieżą), do czego mają one służyć, przez jak długi okres będą wykorzystywane. Także od renomy, doświadczenia i umiejętności modelki lub modela. Najlepiej płacą zagraniczni zleceniodawcy, a także telewizje. W polskich warunkach za sesję w TV znana modelka może otrzymać nawet kilkanaście tys. złotych.
Stawki podbija nagość. Im więcej modelka pokazuje, tym więcej zarabia. To logiczne – w takim wypadku nie wystarczy ładna buzia czy figura. Liczy się biust, pośladki, brzuch, no i naturalność w zachowaniu. Najlepiej płaci się więc za reklamę bielizny i kostiumów kąpielowych. Zarobki są wtedy nawet o połowę większe.