"Ponglisz", angielski slang wśród polskich emigrantów

"Ponglisz", angielski slang wśród polskich emigrantów

Drukuj AAA 2011-11-10 (10:42)
Źródło: wp.pl
Pracują na "small boxach", czasem proszą w banku o "skanselowanie" operacji, często zapisują się do "junii". Tak mówi wielu Polaków na emigracji.

O polskich imigrantach wplatających do swojego języka obcojęzyczne słowa jest głośno, od kiedy otworzono dla nas brytyjski rynek pracy.

Wówczas również pojawiło się określenie "ponglisz" dla polsko-angielskiego slangu. Jednak Polak, który w Anglii jest od niedawna lub w odwiedzinach, może przeżyć szok, słysząc konwersacje rodaków. Rodacy, szczególnie ci, którzy nie mówią płynnie po angielsku, lubią bowiem spolszczać angielskie słowa. Angielski rzeczownik zaopatrzony w polską końcówkę świetnie według nich wplata się w polskie zdanie.

Ania i Gosia pracują w magazynie. Gosia zamiast użyć słowa "koszyk", powie "basket". Nie ma także problemu z odmianą. Może przecież poprosić kogoś o przyniesienie większej liczby "basketów". Z kolei Ania mówi, że pracuje na "small boxach", bo łatwiej powiedzieć tak niż "pracuję na dziale małych pudełek". No każdy wie, o co chodzi.

Wielu Polaków przyjeżdżając na Wyspy, zaczyna od pracy za pośrednictwem agencji. Większości zależy na stałym zatrudnieniu, które często staje się możliwe, gdy pracownik się sprawdzi. Wówczas Polacy mówią, że przeszli na kontrakt (od ang. contract) zamiast powiedzieć, że dostali etat. Choć zwykło się mówić o gwiazdach, czy słynnych sportowcach, którzy podpisują kontrakty z wytwórniami płytowymi lub sponsorami. Angielskiemu Polakowi marzy się kontrakt mniej prestiżowy, na przykład w fabryce.

Nasi rodacy na Wyspach odwykli też od wypełniania formularzy, zamiast tego wypełniają formy (od ang. form). A takich form wypełniają mnóstwo, bowiem jest wiele świadczeń socjalnych, o które można aplikować. Także rejestrując się w agencji pracy lub aplikując na samodzielnie znalezione stanowisko, zazwyczaj należy wypełnić wielostronicowy formularz.

Zdarza się także, że Polacy w trosce o swoje prawa pracownicze zapiszą się od związku zawodowego, nazywając go "junią" (od ang. union). Z kolei w witrynie polskiego sklepu zobaczyć można reklamę transferów pieniędzy do Polski - zamiast transfer by można było użyć słowa "przelew".

Często zdarza się także, że rachunki w Anglii płacone są za pomocą zlecenia stałego w banku. Jednak Polacy często nie zastanowią się, jaki jest polski odpowiednik słów "direct debit". Niektóre banki naliczają również swojemu klientowi kary, jeśli na koncie nie ma wystarczających środków, by wykonać zlecenie stałe. Można tego uniknąć kontaktując się z bankiem i odwołując takie zlecenie. Wielu Polaków zamiast odwołać, powie jednak "skanselować" (od ang. cancel).

Krzysztof Stachura, socjolog z Uniwersytetu Gdańskiego zauważa, że zmiana zwyczajów językowych, jakimi posługują się Polacy na emigracji, jest procesem naturalnym. - Dłuższy czas przebywania za granicą, gdzie językowa rzeczywistość jest często postrzegana jako obca, powoduje, że nieświadomie przejmujemy nowe, nieznane nam dotąd zwyczaje. Proces ten jest w dużej mierze spontaniczny i z natury trudny do uchwycenia; widać natomiast wyraźnie jego efekty. Obserwujemy bowiem powstawanie zupełnie nowych kodów językowych, będących mieszanką języka ojczystego i języka, którym porozumiewamy się zagranicą. Kody dodatkowo komplikują się, gdy używanych na co dzień języków jest więcej. I choć zjawisko dotyczy głównie osób o słabej znajomości języka, jest powszechne na tyle, że staje się udziałem większości osób mieszkających poza krajem ojczystym - tłumaczy.

MR/AS

oceń
9
25
Podziel się

Opinie

Ocena: +2 [2]
~zdz [2011-11-13 13:31]

G... prawda. Wystarczy posłuchać wywiadów z Polonią z czasów II Wojny Światowej... po czterdziestu, pięćdziesięciu latach emigracji i praktycznym odcięciu od Ojczyzny usłyszycie piękną, wzorową Polszczyznę. Ale ci sami ludzie równie płynnie mówią po angielsku, na dodatek nie kalecząc brytyjskiej gramatyki! Za to współcześni emigranci zarobkowi po pół roku pobytu w "jukeju" zapominają "odmieniować" po "polskiemu"... zgroza, smutek, obrzydzenie...

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~mpolin4 [2011-11-20 06:26]

Mili państwo,jeśli chodzi o emigracje to są ludzie i ludziska,tak jak wszędzie .Od paru lat jeżdżę na wakacje w okolice Ashford (Kent) gdzie spotykam dużo Polaków którzy potrafią się zachować i jest to bardzo miłe;)pozdrawiam wszystkich w UK.Lecz czasami zdarzają się wyjątki które polecam omijać wielkim łukiem.Dlatego przez takie WYJĄTKI nie należy oceniać całego środowiska

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~boss [2011-11-14 00:43]

a na tym zdjeciu cuś za ładna dziewczyna

odpowiedz

Ocena: -15 [75]
~lek. med. [2011-11-12 16:23]

emigracja wyspowa to w 99% chamy i prostaki bez wykształcenia i znajomości języka. Pracuję na wyspach 3 dni w tygodniu, nie asymiluję sie ani z tymi loklanymi wiesniakami, ani Polską chołotą tylko zamykam sie w mieszkniu po dyżurze i odsypiam. Odcinam się od wszelakich przejawów polskości, Latam do Niemiec, a dalej samochodem 250km choć do lotniska w PL 80km. Po prostu nie jestem w stanie znieść tego polskiegoo bydła wokól w samolocie przez 3 godziny. Nigdy w życiu bym nie zamieszkał tam na stałe właśńie przez Polonie..Jan na razie wybieram 2 loty w tygodniu i 10tys euro do kieszonki a nie 2 etaty w Polsce za 80 zeta brutto. Co ponglisze chamy jedne chciałoby sie tak zarabiać w wieku 34 lat co:)

odpowiedz

pokaż 13 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +2 [2]
~aaaaa [2011-11-13 15:31]

Autor (MR/AS)tego pseudoartykulu przedstawia sie jako expert w dziedzinie j. angielskiego. Jak to latwo mu krytykowac angielszczyzne Polakow w Anglii, udajac experta. Jezyk tych rodakow pracujacych w Anglii jest weryfikowany za kazdym razem kiedy cos mowia lub probuja powiedzic po angielsku. A autor tego paszkwila sie chwali swoja znajomoscia angielskigo przytaczajac: "basket", "contract", "form", "direct debit", itp, itd. A moze panie autorze zajalby sie pan takimi tworami jezykowymi w polskiej rzeczywistosci jak: "curriculum vitae", " diler" i im podobnymi. Zebys autorze nie myslal, ze ja znam angielski jak rodacy, z ktorych probujesz sie nasmiewac: Does your stupid name at the end of your moronic article MR/AS mean Mr Ass? Most likely... If your employer pays you to write such smut, the whole outfit you write for must be just one huge garbage landfill...

odpowiedz

Ocena: +25 [27]
~jaNcio [2011-11-13 02:44]

A w Warszawie mowia: "TOPOWE HITY LIFTINGOWANYCH CELEBRYTOW SWINGUJACYCH w PUBACH FUL PERFORMEROW i OLDSKULOWYCH DIZAJNEROW...KUL..." nawet tzw. dziennikarze z "topowych" portali z wiadomosciami co rusz, to wtracaja modne, angielskie slowko...ale coz...latwiej jest zauwazyc i posmiac sie z tych z UK, lub z Chicago, niz spojrzec krytycznie na swoj wlasny zascianek...

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +2 [6]
~gut [2011-11-13 12:09]

ja mieszkam kilka lat w Poznaniu (przenioslem sie z innego miasta) i nie używam tego poznanskiego slangu: pyry- kartofle, siano - kasa, wuchta- duzo czegos, dusić - naciskac itd. Nie używam tego bo moim zdaniem brzmi to strasznie wieśniacko.

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: +2 [4]
~tadi [2011-11-13 00:36]

w Poznaniu mowia "pyry".Jak Lublinianin przeniesie sie do Poznania,to po pol roku tez bedzie mowil "pyry",a nie kartofle.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Jacek [2011-11-13 13:35]

Male sprostowanie : Direct Debit to nie jest stale zlecenie. Direct Debit to 'polecenie zaplaty' w Polsce niezbyt popularne, bo pozwala firmie pobrac dowolną , określoną pewnym odgórnym limitem kwotę, a kto z nas ma zaufanie to Polskich kontrahentów ?

odpowiedz

Ocena: +3 [3]
danuta1952 [2011-11-13 13:31]

mysle,ze ten problem dotyczy Polakow,slabo poslugującym sie jęz,polskim. Nie zna ani polskiego ani zadnego innego

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~spoko [2011-11-13 13:29]

najlepsze co słyszałem w NY muchowanie- wyprowadzka łolanga - kątownik przyscienny sufitu podwieszanego

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~JA. [2011-11-13 12:01]

To samo mozna powiedziec o polakach w Polsce, malpujacych usilnie znajomosc jezyka angielskiego.Nie mowie o modzie smarkaterii lecz o ludziach na " swiczniku" lacznie z cala plejada pseudo - pismakow.

odpowiedz

Ocena: +5 [5]
~eee [2011-11-13 11:49]

eee, luknij przez window i czeknij czy moj kar stoi na stricie ;)

odpowiedz

Ocena: +4 [4]
~A.W. [2011-11-13 11:44]

tak,posluguja sie slangiem a gdy trzeba zbudowac poprawnie gramatycznie zdanie w j.angielskim to nie potrafia,zalosne

odpowiedz

Ocena: -1 [7]
~xyz [2011-11-12 23:18]

jest to największe wieśniactwo takie gadanie i co gorsza robi to podejrzewam z 90% polaków za granicą (pozostałe 10% to fluent speakers). To ma być dostosowanie się do warunków w anglojęzycznym kraju? NIE! To po prostu klepanie sobie mary przed ludźmi,którzy język znają i nie muszą się posługiwać spolszczonymi angielskimi słowami

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +4 [4]
~USA [2011-11-13 06:02]

A w polsce co? policja sprawdzila bilingi,warszawscy deweloperzy,OK w filmach to co drugie slowo. Jeszcze jedno,co to za piekne polskie slowo weekend i jak sie to po polsku pisze,moze" likent"durnie.Jak nie uzywac to wcale a tym bardziej sie z tego smiac,banda hipokrytow.

odpowiedz

Ocena: +33 [33]
~enkey [2011-11-13 02:35]

A ja Wam moi drodzy emigranci życzę jak najlepiej, abyście zarabiali w spokoju na wyspach lub innych krajach - nawet gdy czasem trudno, nie wstydzili się Polski, dawali swoją postawą przykład innym godny do naśladowania i pamiętali że jesteście dla Polski ambasadorami - każdy z Was. Wrócice za kilka lat kupicie mieszkania za gotówkę a kredytowym frankensztajnom opowiecie jak to ciężko było pracować za granicą, że łatwo nie było ale że w końcu coś macie bo tu ciężką i uczciwą pracą ludzie się bogacą.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +6 [26]
~Piotr [2011-11-12 12:34]

A wszystko to dzięki donkowi i jego bandzie nierobów !!!

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: +1 [7]
~hmmmm [2011-11-13 02:16]

"zamiast transfer by można było użyć słowa "przelew"" można byyyy tylko czemu dziennikarze będąc w kraju nie mówią że- piłkarz zmienia zespół odchodząc z drużyny X a dochodząc do Y? tylko piszą coś w stylu dojdzie do "transferu"(po polsku przejścia) zawodnika do klubu Y (club? drużyna/zespół!)

odpowiedz

Ocena: +6 [6]
~alo [2011-11-13 01:07]

Mała rada - chcecie mówić po angielsku - nie bójcie się zapisywać do szkół w UK. Dwie rzeczy załatwiacie w ten sposób za jednym razem - macie brytyjski papier, który tutaj liczy się najbardziej, oraz poprawiacie angielski. Wykładowcy mówią czystym"BBC English", czy to w Londynie, czy szkockim Edynburgu, więc nie ma problemów ze zrozumieniem. Cena również nie powala - rok college kosztuje około 1500 funtów, więc np. na dyplom HNC z inżynierii, co zajmuje dwa lata studiowania, majątku się nie wydaje. Polska matura jest wystarczającym kryterium wstępnym. Dwa lat mijają szybko, a później zarobki są wyraźnie wyższe - spokojnie powyżej 30kpa i problemu ze znalezieniem pracy nie ma. A znajomości nawiązane w szkole czasem okazują się bezcenne.

odpowiedz

Partnerem
serwisu są:
pracuj.pl monsterpolska.pl

Szukaj ofert

  • Pracuj.pl
  • Monsterpolska.pl

wyszukiwanie zaawansowane

wyszukiwanie zaawansowane
Sonda

Czy uważasz na to, co umieszczasz w sieci?