Każdy ma swój życiorys związany z pracą i nie mam tu na myśli CV.
Myślę raczej o skojarzeniach i obserwacjach na ten temat, które
zbierasz w ciągu swojego życia. Moja własna historia wygląda z
grubsza tak:
Na samym początku "praca" kojarzyła mi się z nieobecnością rodziców i dziadka w domu. Babcia opiekowała się mną i fakt, że za jednym posiedzeniem potrafiła ulepić w kuchni ponad sto pierogów, nie kojarzył mi się z pracą wcale. Podobnie jak to, że rodzice po powrocie z pracy przeważnie byli czymś zajęci (dziadek z gazetą przed telewizorem był poza konkursem). Dość wcześnie też dowiedziałem się, że praca jest w jakiś sposób związana z pieniędzmi. Z tego też okresu pamiętam, że mama prowadząc rodzinny budżet (zresztą w pracy była księgową) używała określenia "pieniądze na życie", co brzmiało bardzo poważnie w moich uszach.
Później to powiązanie pieniędzy z pracą stało się dla mnie oczywiste. Oczywiste było też to, że praca przynosi za mało pieniędzy, by móc czuć satysfakcję. Kiedy miałem sześć lat, nieusatysfakcjonowani z zarobków robotnicy wyszli na ulice mojego Gdańska - przekonałem się więc, że niezadowolenie z zapłaty za pracę może spowodować coś więcej niż tylko narzekanie w domowym zaciszu.