Rynek pracy potrzebuje biotechnologów. Czy w związku z tym mogą oni liczyć na wysokie zarobki i szybką karierę? I czy polskie firmy rzeczywiście potrafią wykorzystać nowoczesną wiedzę, z jaką przychodzą do nich absolwenci?
Wiele z nich szuka biotechnologa, a oferuje mu posadę… technika farmacji lub przedstawiciela medycznego. Można wręcz odnieść wrażenie, że pracodawcy podążają czasami za jakąś nową modą. Że szukają biotechnologów, widząc, że ta dziedzina jest akurat na topie.
Trzeba pamiętać o jednym: biotechnologia to szeroka dziedzina wiedzy. Na pytanie, ile zarabia biotechnolog, nie ma prostej odpowiedzi. Po studiach możliwości jest bowiem wiele. Biotechnolog może trafić do dużej firmy farmaceutycznej i zarabiać po jakimś czasie 5 tys. zł. Może też znaleźć pracę w państwowym ośrodku naukowym, z początkową pensją ok. 2 tys. Albo wyjechać za granicę, gdzie w tej dziedzinie potencjalnie łatwiej zrobić karierę.
W lepszych uczelniach kontakt z nauką światową polscy studenci mają zapewniony. Po wyjeździe łatwiej więc im się odnaleźć. A dylemat: wyjechać – nie wyjechać nie jest wcale taki wydumany.
Polska biotechnologia wciąż nie jest dostatecznie dofinansowana. Skutkuje to brakiem nowoczesnego sprzętu. Trudno też liczyć na zarobki porównywalne z zachodnimi.
Od lat światowe centra biotechnologii to USA, Skandynawia. Polscy absolwenci wyruszają też często do Niemiec, Francji, Wlk. Brytanii. Ale dzisiaj można ich odnaleźć w firmach rozsianych po całym świecie.
Pewne jest jedno: ta dziedzina wciąż się rozwija. Osoby po biotechnologii w najbliższych latach na pewno znajdą pracę. Pytanie tylko, czy będzie ona odpowiadać ich aspiracjom? W internetowych portalach nie brakuje ofert dla biotechnologów. Przeważają jednak propozycje pracy jako technik farmacji czy przedstawiciel medyczny.
- Na biotechnologię jest coraz większe zapotrzebowanie. Najlepsze perspektywy są naturalnie tam, gdzie działa najwięcej firm – potwierdza prof. Ewa Łojkowska, dziekan Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii Uniwersytetu Gdańskiego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. – W Polsce rzeczywiście możliwości nie ma tak dużo, jak w niektórych krajach zachodnich. Ale to też się zmienia. Nie jesteśmy przecież odcięci od świata. Przed biotechnologią jest przyszłość. Również w naszym kraju.