fot. Thinkstock
„Kosmate myśli” to przerywnik urozmaicający szary dzień w biurze. Nic dziwnego, że to właśnie w pracy najczęściej myślimy o seksie. Chcemy się odprężyć, zdystansować. Psychologowie twierdzą, że o ile fantazjowanie nie staje się naszą obsesją i nie przeszkadza w w wykonywaniu obowiązków, nie ma w nim nic złego.
Istnieją jednak zawody, gdzie zachodzi inna relacja: ich wykonywanie nasuwa myśli o seksie. Tymczasem profesjonalizm wymaga, by właśnie wtedy… o nim nie myśleć.
Kto tu myśli o seksie?
Wiele zależy z pewnością od zawodu, jaki się wykonuje. Trudno przypuszczać, by na erotyczne marzenia tyle samo czasu miał bibliotekarz i pilot oblatywacz. Niektóre profesje wymagają jednak zwiększonej uwagi, koncentracji czy wysiłku. Weźmy takiego na przykład górnika. Naokoło ciemno, gorąco jak w piekle, w czeluściach korytarzy czyha niebezpieczny metan. On zaś w świetle lampki umocowanej nad oczami nic, tylko myśli o najnowszym numerze „Playboya”. Czy taki obrazek nie jest absurdalny? A co z budowlańcem, czyścicielem okien w wieżowcu, człowiekiem malującym dźwigi portowe? Czy oni również co godzinę robią sobie w myślach erotyczną przerwę? Jakoś trudno to sobie wyobrazić. Powszechnie uważa się, że najwięcej okazji do myślenia o seksie daje praca za biurkiem. Nie brakuje anegdot na ten temat. Może coś w tym jest – w końcu twarde siedzenia stymulują… Ale i takie przekonania niektórzy próbują podawać w wątpliwość.
– Jak by to miało wyglądać? – wzrusza ramionami Adam, 35-letni księgowy. – Siedzę w papierach, liczę, sumuję i nagle… trach! Zamiast rządków cyferek widzę rozebraną piękność! I do końca dnia już mam załatwione: faktura – goły biust, przelew – goły tyłek? I tak na zmianę? – szydzi.
Przyciśnięty do muru przyznaje, że również w pracy zdarza mu się myśleć o „tych sprawach”. Wiadomo przecież, że nikt nie jest w stanie wyłączyć się z życia na osiem godzin. Ale czy słowo „myślenie” jest tu w ogóle odpowiednie? To raczej jakieś błyski, króciutkie skojarzenia. Ile ich jest, i czego właściwie dotyczą, tego już się po jakimś czasie nie pamięta.