Mężczyźni coraz częściej pracują jako nianie. Mówią, że to świetny pomysł na pracę lub na dorobienie do pensji. Ale niektóre partnerki opiekunów do dzieci nie są zachwycone. Wolałyby, żeby ich mężczyźni pracowali w bardziej męskich zawodach – byli prawnikami, budowlańcami, menedżerami.
Wioletta Gracz, która zajmuje się pośrednictwem w zatrudnianiu niań, mówi że może zaproponować rodzinom również panów – opiekunów. Mówi, że jeszcze kilka lat temu, to było nie do pomyślenia. Dziś mężczyźni próbują swoich sił również w tej profesji.
Rozchwytywani opiekunowie
- W mojej firmie pracuje dwóch mężczyzn, mają po dwadzieścia parę lat i ukończyli pedagogikę. Świetnie się sprawdzają, a nawet mogę powiedzieć są rozchwytywani. I dobrze zarabiają, 25 zł na godzinę, opiekunki średnio otrzymują ok. 15-16 zł. U mnie panowie zarabiają więcej, bo specjalizują się w pracy z dziećmi niepełnosprawnymi. Znają się na tym, ukończyli kierunkowe studia, są medycznie przeszkoleni. Dzieci, którymi się opiekują są podłączone do urządzeń, które trochę ważą, mężczyznom łatwiej jest je przenosić. Pod tym względem lepiej sobie radzą niż kobiety – mówi Wioletta Gracz, właścicielka firmy "Opieka nad dziećmi".
Kto potrzebuję atletę?
Kobieta twierdzi, że wpadła na pomysł zatrudnienia mężczyzn po rozmowie z rodzicami niepełnosprawnych dzieci, którzy przyznawali że jest im ciężko i potrzebowaliby atletę, by nosił urządzenia, które podtrzymują życie ich pociech. Gracz planuje rozszerzyć działalność pod tym kątem i przyjmować wyłącznie panów. Ale boi się, że mężczyźni nie będą garnąć się do tej pracy.
Uważa, że winne są stereotypy.
- W tej profesji nie widzą nic niemęskiego. To praca jak inna. Mężczyźni dziś kończą kierunki przedszkolne. Wielu z nich ogłasza się w Internecie, niektórzy opiekują się już nawet niemowlakami. Dopiero od pewnego czasu, może od pięciu lat, mężczyźni częściej pracują w tej profesji. Ale jest ich za mało. Poza tym wielu opiekunów traktuje tę pracę tymczasowo. Chcą dorobić, ale nie wyobrażają sobie pracy jako opiekun do emerytury. Przeszkodą mogą tu być bezsensowne stereotypy. Ich dziewczyny lub żony mogą nie tolerować takiego sposobu zarobkowania - dodaje Gracz.
"Moje męskie ramiona"
W sieci można znaleźć np. takie ogłoszenie: „Facet do dzieci. Twoje dziecko nigdzie nie będzie tak bezpieczne jak w moich, męskich ramionach”. Autor anonsu na co dzień jest sprzedawcą w dużym markecie, opiekując się dziećmi dorabia do pensji. Za godzinę pracy bierze 12 zł.