(fot. Jupiterimages)
AAA
2010-07-23 (13:45)u nas maż zarabia ok 3 tyś + premia, ja mam 3,5 tyś + druga robota uzależniona od prowizji od 1tyś-10 tyś w zależności od miejscami. Ja płace rachunki (czynsz, prąd, gaz, przedszkole, centralne, rata) robię zakupy co tydzień ok 300 zł, ostatnio remont 12 tyś, zakup nowego sprzętu AGD stary odmówił posłuszeństwa. Do tego dochodzą wakacje i ferie (10 tyś rocznie) Mój małżonek natomiast ze swoich jak je nazywa pieniędzy opłaca ratę za samochód (1000 zł), garaż oraz sporadycznie paliwo gdyż głównie jeździ firmowym samochodem ) Zastanawiam się co zrobiłam nie tak, powiedzcie? On żyje jak kawaler..
Nie pracuje maz zarabia 3000 zl i ja mam karte do
bankomatu.Maz nigdy nie ma nawet grosza bo i po co?Robie zakupy,oplacam rachunki,kupuje piwo i daje na paliwo.Jak mu proponuje 50 zl kieszonkowego to mowi po co mi,i slusznie.W zasadzie ta kwota wystarcza na nas dwoje poniewaz dzieci sa dorosle i na swoim.Ale jak zaszaleje to maz mnie straszy ze zabierze karte ale to tylko straszenie bo maz nie potrafi zakupow robic nie wspomne ze jak wyjechalam na miesiac to zapomnial oplaty zrobic .Chwale sobie taki stan i wspolczuje kobietom ktore maja inna sytuacje.
Oczywiście, że wspólnie!
Jestem inżynierem płuczkowym (offshore oil rig mud engineer) na platformie wiertniczej. Zatrudnia mnie norweska kompania naftowa.
Na moim stanowisku zarobki są ogromne jak na polskie warunki, bo sięgają ponad 0,5 mln zł netto za 4 miesiące pracy w roku. W Szwajcarii, gdzie chcielibyśmy się w przyszłości przeprowadzić nie sa to za duże pieniądze.
Żona jest główną księgową. Jej zarobki rocznie wynoszą prawie 80 tys. zł
Pieniędźmi zawsze dyspnujemy razem. Co ciekawe ja wydaję na swoje potrzeby więcej niż żona (2 samochody, motor, quady, własna siłownia, rowery i in.)
Nigdy u nas nie było problemu z tym kto ma zarządzać pieniędzmi. O zakupie każdej rzeczy nawet bardzo błachej decydujemy wspólnie. Wszystko sobie mówimy i nie ma nigdy żadnych problemów czy kłótni jak to często obserwuję u moich znajomych.
pensja żony
jest dla niej, a z moich zarobków utrzymujemy rodzinę. I tak powinno być.
Zdrowy Uklad
Razem z zona mamy na reke jekies 4,5tys sa to naszw wspolne pieniadze z ktorych placimy czynsz 370zl za 60m (z woda i ogrzewanie bo we wsulnocie) gaz energia elektryczna, internet 2zl bo bezprzewodowy ze wspolnoty, do tego 2 komorki na karte zona 50zl na 3 miechy ja 3 x 30 na 2 miesiace plus bilety miesieczne do pracy ba bus. reszte odkladamy na lokaty fundusze oraz na konta pt wakacja, szkola dzieci - bo nie mamy jeszcze dzieci. A to co zarobimy na boku to jest kasa na nasze pasje, zona pomaga prowadzic ksiegowosc w 3 sklepach z z tego ma nie wiem ile a ja zajmuje sie na boku sprawami BHP i ratowaniem tylka sklepikarzy przed PIP czy sanepidem i srednio ma z tego 300-800zl na miesiac nie liczac ze czesto zamiast kasy mam kosz zakupow. A na co przeznaczm te kase na kupno sprzetu fotograficznego a zona na CD oraz powiekszanie kolekcji aniolow
Kobieta i pieniądze
Albo odwrotnie to ojciec musi utrzymywać dom, a żona przeznacza swe zarobki na własne przyjemności.I tak bywa częściej
ale bzdury
Jakiej rodzinie teraz wystarczy na życie pensja żony 1,8 tys. po zrobieniu oplat , jakas rata , utrzymanie samochodu itd.. samo jedzonko duzo kosztuje.
Autor pisze bzdury. Według niego jedna pensja na kupke a druga na zycie. to mit
No chyba ,że zarobki malzonków sa duzo wyższe niz pisze autor ale to juz inny temat
kto trzyma kasę
U mnie teściowa (140 kg, 180 cm. Ja 55,5 kg, 160 cm. Żona - córeczka mamusi. Teść ma już spokój - w zaświatach).
Osoby trzymaja swoja kase ,bo chca tym sie
dowartosciowac.Ale w silnym,malzenstwie ten trzyma kto ma bardziej racjonalny stosunek do wartosci pieniadza.Obojetnie ile by nie zarabial.A tak to kazdy sobie rzepke skrobie,niby malzenstwo ,niby nie ...
dla mnie to dziwny taki uklad,
Dlatego malzenstwa dzisiaj takie slabe sa,niby razem ale oddzielnie.Tworza spolki ,a nie rodzine.
albo kasa albo pasek jak nie to wez sie do roboty a nie facet robi na całą rodzine bo starej paznokcie sie łamią od roboty
Brak zaufania ...
Beznadziejny uklad ,swiadczy o tym ze te osoby sobie nie ufaja ,wiec po co te "papierowe " malzenstwa?
U nas stary pracuje a kase oddaje mnie
ja zarzadzam jestem jego szefuniem slucha mnie jak nie wiem.Siedzi cicho pod mietla zebym sie nie wkurzyla ,bo pieniazkow musi mi co miesiac dac sporo. i tak sobie zyjemy razem a wkrotce jedziemy do sopotu na wczasy kasa jest wiec potrzebny relaksik.Zafunduje chlopinie.,niech sobie odpocznie.
w zyciu!!!!!!!!
w zyciu nie dal bym babie pieniedzy do reki ja zarabiam ja wydaje moze cos jej tam nieraz trzeba rzucic ale bez przesady jak ja cos chce od niej tro głowa boli a jak setke wyciagne to ból mija
i tak Trzymaj kasa jest i bedzie w zwiazku zawsze wspolna niema tajemnic nie moja twoja tylko nasza jak nie to bay bay
A ja zarabiam w domu 1,8 tys, żona zarabia 3 tys
z czego ja zajmuję się domem i dzieckiem. Żyjemy z mojej pensji a żony całą odkładamy na budowę domu( teraz mieszkamy na oddzielnym piętrze w budynku 1- rodzinnym z moimi rodzicami i jest ok. Za 4 lata zaczynamy budowę ( mamy po 26 lat) Nie chcemy brać dużego kredytu na dom- działkę mamy - 2 tys m kw. Dodatkowo jak coś ugram w zakładach bukmacherskich to też idzie na lokatę razem z żony pensją. Zawsze te ok 5 stówek na msc.
U mnie w rodzinie kasę "trzyma"
Ojciec Chrzestny w "Banka di Skarpeto" - konto bez opłat, na każde żądanie, minimum formalności, indywidualne podejście do klienta, oprocentowane 20%.
wspólna kasa
NIE WYOBRAŻAM sobie żebym nie wiedziała ile zarabia mój mąż.KASA JEST WSPÓLNA I RAZEM PLANUJEMY WYDATKI. ALE MYŚLĘ ŻE TO JEST INDYWIDUALNA SPRAWA KAŻDEGO I NIE KAŻDA SYTUACJA MOŻE BYĆ PROSTA.
dla mnie to czysty bezsens jestem mężatką 27 lat i kasa jest zawsze wspólna jestesmy ludzmi gospodarnymi i rozsadnymi i nigdy nam nie brakowało jak wydaje się kasę z głową to problemów brak

