Bądź kreatywny, to się opłaca. W przenośni i dosłownie. W 2009 roku zarobki dyrektorów kreatywnych w największych agencjach reklamowych przekraczały 20 tys. zł. Tak wynika z badań firmy Idea! Management Consulting. Ale psychologowie biznesu przekonują: na byciu kreatywnym zyskują wszyscy. Pojęcie kreatywności w ostatnich 20 latach zrobiło zawrotną karierę. Czy słusznie?
Promocja? To chyba coś z wojskiem?
Początki były trudne. W 1982 roku były na przykład kłopoty z rejestracją pierwszej prywatnej agencji reklamowej. Miała nosić nazwę Biuro Usług Promocyjnych. Opowiada o tym Wojciech Korzeniewski, założyciel Biura, do dziś w branży: - Pamiętam, że słowo „promocyjny” skojarzyło się urzędnikom z… wojskiem. Promocja oficerów – to było jedyne, co im przyszło do głowy. Nie zarejestrujemy pana – powiedzieli. W latach stanu wojennego taka nazwa, dziś niewinna, wydała im się podejrzana. Biuro w końcu powstało w Sopocie, ale dopiero dzięki pomocy lokalnej prasy.
BUP zaczynało działalność w zupełnie innych czasach. Ale, jak wspomina jego założyciel, zasady działania w firmie były z grubsza te same. – Niedawno zaproszono mnie na cykl wykładów o kreatywności. Postanowiłem się przygotować i kupiłem parę książek z tej dziedziny. Przeglądając je miałem czasami wrażenie, jakbym sam je napisał. Myśmy stosowali wiele opisanych tam metod: burzę mózgów, mapę myśli, itd. Dochodziliśmy do wszystkiego sami. Pewnie, że te nasze działania odbiegały od tego, co dzisiaj można znaleźć w podręcznikach. Nie było wśród nas fachowców. W szkołach tego nie uczono. Dzisiaj to potężna dziedzina wiedzy. Wtedy musieliśmy działać na terenie, na którym nikogo przed nami nie było.