AAA
2011-11-25 (16:19)Dzieci bez wątpienia są radością w naszym życiu i wiele osób czeka na nie z ustęsknieniem. Szczytem naiwności jest jednak wymaganie aby pracodawca był zadowolony, że ponosi koszty z tym związane. Twoje dziecko jest najważniejsze dla Ciebie ale tak samo jak ty nie finansujesz innych dzieci tak samo nie chce tego robić pracodawca. Zdziwiłbym się gdyby było inaczej. W Polsce dominuje postawa "należy mi się" bo.....i tu wpisz dowolny powód. PRacodawca zawsze patrzy pod kątem efektywności i zarabiania pieniędzy. Trudno oczekiwać aby było inaczej.
ciąża pracownicy tak naprawdę ma uzmysłowić pracodawcy, że istnieje coś takiego jak życie osobiste pracownika i które to życie podlega zmianom. Faktycznie, spory odsetek kobiet traktuje to jako źródło płatnego urlopu ale bądźmy szczerzy - 90% przypadków to na pewno nie jest. ciąża ciąży nie jest równa, jednakże w momencie założenia przez kobietę, iż ciąża=zwolnienie lekarskie i profity to typowa patologia pracownicza, założenie natomiast przez pracodawce, iż każda ciąż=zwolnienie i profity to również patologiczne podejście do sprawy powodujące efekt błędnego koła. Polskie prawo w tej kwestii w moim odczuciu (jestem kobietą bezdzietną) jest zbyt przychylne ciężarnej, która to wykorzystuje zamiast traktować jako przywilej, nie obowiązek. Stąd liczne zwolnienia w trakcie ciąży.ze strony państwa, nastawionego na realizację polityki prorodzinnej, pracodawca zatrudniający ciężarną powinien mieć zapewnione korzyści (tu pozostawiam ole do popisów politykom)co będzie skutkowało innym spojrzeniem pracodawcy na kobiety ciężarne.
A gdy mnie pracownica powiedziała, że jest w ciąży, to złożyłem jej gratulacje i zadzwoniłem z tym samy do jej męża. Przecież (myśląc kategoriami ogólnopaństwowymi) to właśnie dzieci, które teraz przychodzą na świat będą za 20 - 25 lat pracowały na utrzymanie tego państwa, dopłaty do emerytur i rent. A prywatnie, to przecież radość młodych małżonków. Pracownica, o której piszę jest moją prawą ręką, ale ponieważ bardzo ją cenię, myślę o jej szczęściu. Jak będzie szczęśliwa, to będę miał zaangażowaną osobę w firmie. No i tak na marginesie, nie jest moją kochanką, choć bardzo ją lubię, bo wyznaję zasadę, że w pracy nie romansuje się, tylko pracuje.
Praca a macierzyństwo
Planujemy od jakiegoś czasu dzidziusia,mam pracę na czas określony(druga umowa,do końca tego roku,kolejna ma być stała).Panicznie boję się,że jak zajdę w ciąże to nie przedłużą mi umowy,dodatkowo wiem,że moja ciąża spowodowałaby,jeśli nie ciągłe to częste zwolnienie lekarskie z powodu mojej dość skomplikowanej wady serca.Powoli myślimy o tym,żeby poczekać do następnego roku kalendarzowego,ale z drugiej strony ze względów kardiologicznych nie powinniśmy czekać.Złapałam się na tym,że zaczynam obsesyjnie myśleć o ciąży.Czy w Polsce chęć posiadania dziecka musi dostarczać tylu rozterek?Przecież większość pracodawców ma własne dzieci,wnuki i nie sądzę,aby na wieść o ciąży w rodzinie reagowali tak jak na informację o ciąży pracownicy,która ma prawo do macierzyństwa.
BEZ PROBLEMU
Moja żona jest w ciąży i od samego początku powiedziała szefowi chociaż umowa się jej kończy w lutym (szef nie musi jej przedłużać umowy bo okres ochronny zaczyna się od trzeciego miesiąca ciąży) i powiedziała że będzie pracować, szef nie miał pretensji i poprosił żeby pracowała tyle ile da rady i umowe przedłuży bez problemu chociaż żona bardzo się bała rozmowy z szefem o ciąży to okazało się że jest on w pożądku i teraz traktuje ją jeszcze lepiej, zawsze pyta czy jest o.k.
ja również uwazam ,że większość kobiet, oczywiście co nie znaczy ze wszystkie jak tylko się dowiedzą że są w ciąży od razu na chorobwe, nawet jeśli nie ma takiej potrzeby i przez całe 9 m-cy się nie pokazują itd. itd. potem macierzyńskie a potem zaś opieki , więc z jedej strony nie ma się co dziwić że pracodawcy tak fatalnie na to patrzą, oczywiście jeśli jest ciaża zagrożona to co innego.
Po czesci kobiety same sa sobie winne bo czy sa chore czy nie w ciazy od razu ida na zwolnienie, a lekarze wypisuja te zwolnienia na miesiac z gory , a przeciez nawet jesli kobieta sie zle czuje skad wiadomo ze bedzie sie tak czula za dwa tygodnie, moze mogla by byc na zwolnieniu tylko tydzien, a potem jesli wciaz sie zle czuje mogla by znow isc do lekarza. Nastawienie pracodawcow tez robi swoje... Mieszkam w Finlandii, gdy zaszlam w ciaze konczyl mi sie kontrakt i mialam dostac nowy. Troche balam sie powiedziec szefowi ( obawy z Polski) ale wyjscia nie bylo, chociaz w Finlandii nie ma takiego obowiazku i ciaza jest prywatna sprawa sa kobiety ktore informuja dopiero przed koncem ze ida na urlop maciezynski. Nawet jesli ciaze widac to temat jet nie poruszany dopuki kobieta sama nie zacznie mowic. wracajac do mnie szef powiedzial ze nie ma problemu, i dostane kontrakt bo w tej sytuacji bylo by to nie humanitarne gdybym nie miala pracy... Koledzy z pracy tez sie cieszyli i gratulowali, nie bylo problemu ani jakiegos zlego traktowania. gdy mialam silne mdlosci i musialam zostac w domu bo nie moglam pracowac ( wiekszosc dnia spedzalam w toalecie) to dostalam od lekarz zwolnienie na kilka dni ...potem znow musialam isc po nastepne. gdy poczulam sie lepiej wrocilam do pracy( a nie siedzialam za biurkiem) i powoli sobie pracowalam, mamy prace zmianowa wiec pracowalam rano od 5.30 do 14 po zazwyczaj sie lepiej czulam przed poludniem, nikt nie robil z tego powodu problemu a szefowie tak ukladali grafik zeby mi pasowalo...dodam jeszcze ze w finlandi 40 dni przed rozwiazaniem zaczyna sie macierzynski urlop i trwa o 11 miesiecy
Ja głównemu szefowi powiedziałam od razu jak tylko się dowiedziałam (6 tydzień), nie powiem -bałam się, bo jednej z dziewczyn wypowiedział umowę tuż po macierzyńskim... Tylko że tamta jeszcze przed odejściem mówiła, że musi poszukać czegoś bliżej, itp., potem poszła na zwolnienie w 3 miesiącu i tyle ją widzieliśmy... Ja pracowałam do 8 miesiąca (póki mieściłam się za kierownicę, żeby dojechać do pracy)... Moje dziecko ma już prawie 2 lata - nadal pracuję w tym samym miejscu, nie byłam na zwolnieniu "na dziecko" ani razu.
Zaszłam w ciążę na 3 roku studiów. Skończyłam je bez większych problemów (a potem półroczny doszkalający kurs zawodowy), ale muszę przyznać, że zarówno czas ciąży, jak i usposobienie mojej córy pomogły mi bardzo -- w ciąży nie miałam żadnych poważnych problemów zdrowotnych, na uczelni byłam fair wobec wykładowców i oni nawzajem wobec mnie, a moje dziecko chowane w studenckim mieszkaniu nie sprawiało kłopotów. Po studiach znalazłam pracę w kierunku, w którym się wykształciłam (wiem, kolejne dużo szczęścia, ale mam rzadki zawód i trafiłam w niszę), a mój szef zatrudniając mnie wiedział doskonale, że jestem młodą mamą, z wszystkimi tego konsekwencjami. Pracuję już 2,5 roku i zdaję sobie sprawę, że moja praca jest dla naszej firmy (kilkunastoosobowej) ważna -- ktokolwiek z nas zawalałby pracę, pogrążałby również resztę firmy. Teraz jestem w kolejnej ciąży, i choć sprawy nie układają się już tak dobrze ze zdrowiem, mój szef i współpracownicy wiedzą, że zwolnienia nadrabiam, a w lepsze dni staram się w miarę możliwości wyrabiać nad normę. Dodam jeszcze, że poza mną w firmie jest kilka kobiet -- w różnym wieku (po, w trakcie i przedmacierzyńskim), a także m.in. dwaj koledzy, którzy jako młodzi ojcowie nie wahają się w razie potrzeby brać zwolnienia na chore dzieci (również nadrabiają potem swoje zadania). Zdaję sobie sprawę z tego, że moja firma jest wyjątkowa, ale zwracam się głównie do pracodawców: zaufanie i dobra wola z obu stron przynoszą lepsze efekty, niż represje i kombinatorstwo. Kobiety o stabilnej, pozytywnie postrzeganej pozycji w firmie będą wobec firmy (i współpracowników) lojalne. Zwłaszcza, że w realiach polskiego rynku pracy dla nich samych taka lojalność (uczciwość) będzie na dłuższa metę bardziej opłacalna, niż wyłudzone zwolnienia.
jak już wpadnie po uszy to możesz mu powiedzieć - nawet gdy on nie jest sprawcą ciąż jako mąż i nie mąż !!!
Przestroga
Ja powiedziałam szefowi od razu, że jestem w ciąży. Odpowiedział mi tylko, czy pani nie wie, co zrobić z ciążą??? Pracowałam w państwowej firmie, zwolniono mnie dyscyplinarnie z pracy, pomimo umowy na czas nieokreślony. Przegrałam sprawę w sądzie, bo musiałam przegrać. Tylko dlatego, że byłam w ciąży...
zaraz po stosunku ..."chyba wpadliśmy kochany bosie a kiedy sie ze mna ożenisz kochany?"
To zalezy bo jak sie zaszlo w ciaze z szefem to lepiej od razu by mogl zbierac kase na alimenty.
nie powiecie mi chyba, że w porządku zachowała się pani, która 'czekała na umowę'. to właśnie przez takie paniusie, normalne kobiety mają problem, jak zachodzą w ciąże.
Jo daje w ino drugie, bronzowe dziursko za 30,pln na galeria w Katowice
Jo mom ino łono wyschninte ryhtyk dajo ciulom na lewo i prawo za 30,-pln, kista bira, pryta halba wódy zbiedry! Pyrsk!
jO INO RYCHTYK ŁPAOM CIULAM KITE. PYRS HANYSY
Jak szef bedzie zakładał gomkę to nie trzeba będzie nic mówic

