Są przemęczeni, zestresowani, niewyspani. Grożą im zawały, wylewy, wrzody żołądka. Ale tylko niektórzy chcą coś z tym zrobić.
Zbigniew Canowiecki, dyrektor Business Consultants, przyznaje, że w młodości nadmiernie szafował swoim zdrowiem. Rzucił się w wir pracy. Zarządzał firmą, a jednocześnie robił doktorat. Wypijał 15 kaw dziennie, często zarywał noce. Był też alkohol. Dla odreagowania stresu. Opamiętanie przyszło po czterdziestce, gdy żołądek zaczął się domagać lepszego traktowania.
— Postanowiłem skończyć z pracoholizmem, zakrapianymi imprezami i ciężkim jedzeniem — opowiada menedżer. Zmienił też swój stosunek do lekarzy — wcześniej ich unikał, teraz co roku funduje sobie kompleksowe badania. Za radą medyków nie stroni od wysiłku fizycznego. Uwielbia pływanie, długie marsze brzegiem morza i górską wspinaczkę.
Czy wszyscy szefowie przywiązują tak dużą wagę do swojej kondycji i zdrowia jak Zbigniew Canowiecki? Doktor Anna Senderska z Enel-Medu stanowczo zaprzecza. Twierdzi, że im bardziej niehigieniczny tryb życia prowadzi menedżer, tym trudniej go przekonać do wizyty w przychodni.
— Za dużo palą i mają problemy z zaśnięciem lub koncentracją, a mimo to próbują sobie wmówić, że są w świetnej formie — stwierdza lekarka.
Zawały, nerwica wegetatywna, dolegliwości żołądkowo-jelitowe, nadciśnienie tętnicze — to według Arkadiusza Kwiecińskiego, dyrektora medycznego Swissmedu, najczęstsze choroby kadry kierowniczej.
Sen, ruch i dieta
Co wywołuje te wszystkie schorzenia?
— Długotrwały stres, nieregularne posiłki, a także częste podróże służbowe, wiążące się ze zmianą stref czasowych — wymienia Arkadiusz Kwieciński.
Kolejny czynnik to deficyt snu. Albo bezsenność wywołana nadmiarem bodźców w pracy. Z tym problemem zmaga się od pewnego czasu Janusz, 32-letni szef sprzedaży w dużej firmie z branży IT. Z pracy wraca zwykle po 22.00. Zjada kolację z mikrofali. Kładzie się na sofie, przerzuca kanały w telewizorze. Zasypia dopiero po północy.
— Po powrocie z pracy jestem zbyt nakręcony i naładowany energią, żeby od razu wyhamować. Mój umysł nadal potrzebuje informacji i bodźców — opowiada Janusz.
Psycholog Wojciech Eichelberger wskazuje, że ludzki organizm podlega podstawowemu rytmowi: aktywność — wyłączenie, mobilizacja — regeneracja. Oznaką zdrowia jest, według niego, umiejętność zatrzymania się i odpoczynku zawsze wtedy, gdy warunki na to pozwalają. Po dłuższym okresie wzmożonej eksploatacji organizmu następuje jednak — jak to określa — zacięcie przełącznika trybów.
— Wtedy menedżer upodabnia się do auta, którego silnik przez cały czas pracował na wysokich obrotach i nie potrafi zwolnić — wyjaśnia Wojciech Eichelberger.
Jak twierdzi dr Michał Skalski, psychiatra z Akademii Medycznej w Warszawie, specjalista od zaburzeń snu, z przejściem na tryb nocny częściej mają kłopot perfekcjoniści niż luzacy.