Jakiś czas temu za sprawą książki D. Golemana Inteligencja Emocjonalna stała się bardzo modna. Termin ten zastąpił niezwykle popularny przez wiele lat Iloraz Inteligencji (IQ). Dziś IQ zeszło na boczny tor. Tylko czy słusznie? Według mnie obie inteligencje powinny iść ze sobą w parze. Jeśli jednej z nich jest za mało - zaczynają się kłopoty.
Z drugiej strony tak sobie myślę, ze rzeczywiście Inteligencja Emocjonalna ma ogromny wpływ na nasze życie, ponieważ motywacja, siła woli i dojrzałość emocjonalna mogą w jeszcze większym stopniu kształtować naszą codzienność niż poziom ilorazu inteligencji IQ.
Co z tego, że ktoś ma bardzo wysoki Iloraz Inteligencji - włada pięcioma językami, zrobił doktorat z fizyki kwantowej w wieku 26 lat a wieku 28 obronił doktorat z chemii nuklearnej, ukończył MBA na najlepszej uczelni na świecie... co z tego, jeśli tej swojej inteligencji nie potrafi sprzedać, jeśli nie potrafi nawiązywać i utrzymywać stosunków międzyludzkich, nie potrafi sobie poradzić ze swoimi emocjami, nie rozumie emocji innych itp. Mówiąc krótko ma dość niski poziom Inteligencji Emocjonalnej. Nie potrafi wzbudzić w sobie czegoś, co ja nazywam Instynktem Łowcy, czyli pewnej umiejętności wykorzystywania swoich predyspozycji w odpowiednim miejscu i czasie.