Przedstawiciel firmy przerywa rozmowę, by odprawić codzienną modlitwę. Kelner odmawia przyjęcia zamówienia od kobiety. Pracownik nie chce przetransportować opakowań z alkoholem. Jak w takich sytuacjach powinien zachować się pracodawca?
W krajach zachodniej Europy podobne sytuacje są już od dawna na porządku dziennym. We Francji, Anglii czy Holandii pracodawcy coraz częściej spotykają się z postawami roszczeniowymi, przede wszystkim pracowników wyznających islam. Często są to potomkowie imigrantów sprzed kilku dekad. Ich przodkowie bardzo często pracowali nielegalnie, nie afiszowali się więc ze swoimi przekonaniami religijnymi. Oni mogą już sobie na to pozwolić.
Dzisiaj muzułmanie pokazują, że w Europie czują się u siebie. A pracodawcy, którzy dotąd zmiatali ten problem pod dywan, coraz częściej muszą coś z nim zrobić. Tym bardziej, że muzułmanie jako pracownicy są często cenieni i pożyteczni. Wiedzą też, jak trafić do osób tego samego wyznania.
Nie jest przy tym tak, że wyznawcy islamu dążą do narzucenia Europejczykom swojego kanonu wartości. Badania, których wyniki podaje „Gazeta Wyborcza”, wykazały, że tylko ok. 10 proc. procent muzułmanów nie jest skłonnych do ustępstw i kompromisu. Jak to zwykle bywa, o nich właśnie mówi się i pisze najwięcej.
Muzułmanin? Kto to taki?
W Polsce to ciągle problem marginalny. Pod tym względem lata PRL-u sprowadziły Polaków do wspólnego mianownika. O religii w pracy, przynajmniej oficjalnie, nie mogło być mowy, i to niezależnie od wyznawanej wiary. A przecież i wówczas, tak jak dzisiaj, mieszkali i pracowali w Polsce muzułmanie czy świadkowie Jehowy.
Tych pierwszych można do dziś spotkać przede wszystkim w okolicach Białegostoku, ale także np. w Gdańsku. To potomkowie polskich Tatarów. Mieszkają tu oni od dawna, zdążyli się więc w Polsce zasymilować. Do Europy przybywają jednak „nowi” imigranci-muzułmanie. Niektórzy z nich, np. uchodźcy z Czeczenii, trafiają również do nas.
Zdarzają się przypadki, w których innowiercy nie mogą w Polsce znaleźć pracy. Wciąż mają one posmak sensacji. Bywają nagłaśniane przez media. W takim wypadku pracodawcy są zmuszeni do tłumaczenia przyczyn swojej decyzji. Zdarza się też, że wyznawcy innych religii są gorzej opłacani, albo otrzymują jedynie propozycje mało atrakcyjnej pracy.
Dla dużej części polskich pracodawców innowierca w pracy to problem z gatunku tych wziętych z Księżyca. Osoba podająca się za szukającego zajęcia wyznawcę innej religii, spotyka się ze zdumieniem, z bezradnością, a nawet z… nerwowym chichotem.
Pracodawcy nie wiedzą, z czym wiąże się przyjęcie do pracy wyznawcy judaizmu, buddysty czy muzułmanina. Przeważnie jednak nie są z góry nastawieni nieprzychylnie. Na ile wynika to z tolerancji, a na ile z braku orientacji?
Przeciętny Polak więcej niż o muzułmanach wie o świadkach Jehowy. Okazuje się, że jako pracownicy zyskali oni w naszym kraju dobrą markę. Są postrzegani jako osoby uczciwe, kompetentne i pracowite. Niedawno głośnym echem odbił się anons jednej z sieci sklepów odzieżowych, poszukujących do pracy… wyłącznie świadków Jehowy. Tu z kolei padły zarzuty o dyskryminację w drugą stronę, wywołane przez faworyzowanie określonej grupy osób.