AAA
2012-01-24 (14:51)tylko że te godne pensje to nie w Polsce ,za granicą jako tania siła robocza można zarobić 4 razy tyle co u nas i tak właśnie Polak w Polsce godnie żyć nie może bo z każdej strony tylko płać i płacz , pensje stoją w miejscu a ceny równają do unijnych hehe POLSKA!
ten artykuł jest chyba pisany przez 15latka który widzi tylko jedną i to słabą perspektywę problemu jakim są niskie zarobki w Polsce
Zdecydowana większość pracodawców nie jest zainteresowana wzrostem płac płac, kosztem własnego zysku. Stąd ten marazm na polskim rynku pracy.Polski pracownik jest często nawet lepszy od robotnika,czy urzędnika ze starej Unii, więc to nie kwestia umiejętności czy pracowitości. Nie wynika to też ze słabych dochodów firmy.Przeciwnie często są wysokie,a płace stoją w miejscu ! Dlaczego ? Bo pracodawcy nie mają do takiej sytuacji motywacji. Sami chcą się wciąż bogacić.Łatwo d.... pracowników,bo jest spore bezrobocie,a państwo utrzymuje płacę minimalną na beznadziejnym poziomie(zbyt niskim netto w stosunku do zasiłku dla bezrobotnych),co ułatwia pracodawcom naliczanie groszowych wypłat ,a samym osiąganiu błyskawicznych zysków. Co to zmieni ? Tylko rynek ! Relacja Producent - Konsument.Tyle,że u nas brak tych pierwszych (poważnych). Np. takiego Forda z USA,który musiał upchnąć tysiące aut,ale było za mało ludzi o wystarczających zarobkach,więc zaczął być orędownikiem wzrostu płac,bo to zwiększało konsumpcję jego produktów. A nasi miliarderzy płacą podatki za granicą,więc mają te kwestie w nosie,a drobniejsi biznesmeni, na pewno,w tym pokoleniu nie zrezygnują z okazji do wyłącznie osobistego pomnażania kapitału. Reszta się nie liczy.
Też tak myslałem -studia i minimum 3000 zł ale,własnie to ale 2 lata i ZERO ! No i poszedłem do fizycznej pracy do firmy remontowo-budowlanej nie przyznajac się do dyplomu. Poniewierano mna ponad 2 lata i tyrałem po 12 godzin ale.znów ale się nauczyłem! Założyłe mała firmę 1+2 i teraz zarabiam minimum 7-10 tys miesiecznie.To zalezy od miesięcy zima czy lato i jakie roboty mozna wykonywać. Dzis jestem na nartach na urlopie juz z rodzina !Wy dalej piszcie...o tysiącu czy dwóch......
Na co mi studia, skończyłem liceum z wyróżnieniem i miałem iść na medycynę, postanowiłem jednak skończyć zwykłe studium farmacji (moja średnia w tej szkole to 5,6). Znam do perfekcji 4 języki obce (niemiecki, angielski, rosyjski, szwedzki), kolejnych dwóch się uczę (chiński, hiszpański). Odpowiadam za sprowadzanie leków z zagranicy w korzystnych cenach i nowe kontrakty w korzystnych cenach. W wieku 28 lat zarabiam 17 tys. zł, a na medycynie być może robiłbym specjalizację.
Tyle komentarzy sprowadza się do jednego - CZY W RP OBOWIĄZUJE, A POWINNO - MINIMUM SOCJALNE ?!
Ile osób pracuje i ma na umowie mniej niż dostaje? Zastanawiam się czy to standard czy tylko jak trafiam na takich pracodawców. Jeśli to standard do dlaczego państwowe urzędy nic z tym nie robią? Czy mamy tak słabe państwo? Czy to niewiedza, niechęć czy opieszałość urzędników?
Do KOKO. W supermarketach dają 1500 na rękę, myslę że jest to wprost wymarzona praca dla ciebie, masz tam mozliwośc rozwoju, szkolenia
a ja pracuję w sanepidzie i zarabiam 1500 pln.dobrze że nie muszę kupować jedzenia,bo zawsze coś dadzą po kontroli sklepów spożywczych i daję radę utrzymać trójkę dzieci i jeszcze parę groszy odłożę do banku.jak żyć panie płemierze?
widze, ze piszą tutaj glownie ludzie nie mający pojęcia o zarabianiu pieniędzy... widze jakies komentarze rodem z prlu, ze czy sie stoi czy sie lezy 1000zl sie nalezy ;> beka z was. jak wam sie nie podobaja zarobki, to sami se zalozcie firmy. a! i koniecznie placicie wszytskie podatki narzucone przez rząd.
wzyscy w prlu mieli godna minimalna place bez przepracowania i wyzysku to zachcialo im sie kapitalizmu wiec teraz wiekszosc narodu bedzie kit z okien jesc i zyc na ulicy jak im sie wladza ludowa nie podobala baranom
Gdybyż to pensje dawano "za godność"... Kiedyś tak i było - król potrafił wyznaczyć roczną pensję 100 dukatów "za nic" - tzn. "za godnosć". Dziś sytuacja jakby inna. Nie król ale rynek wycenia ciebie, a ściślej wartość twojej pracy...I tu już trochę gorzej. Króla można było krytykować, mieć żal do niego - " wycenił mnie niegodnie". A teraz? No cóz, zawsze możemy poudawać, że to nie rynek nas wycenia tylko Tusk, przedsiębiorcy w zmowie, cykliści... i ciągle mówić o "godności", nigdy o "wartości rynkowej". Tylko czy to jest inteligentne? Czy nie jest jakimś samooszukiwaniem?
OTRZYMAŁEM TRZY OFERTY PRACY W POLSCE, WSZYSTKIE ZA 9.500zł netto/miesięcznie. 8 GODZIN DZIENNIE, 3-6KM OD DOMU. KOŃCZĘ NIEDŁUGO 30 LAT I NIE WIEM CZY SIE ZDECYDOWAĆ CZY SZUKAĆ CZEGOŚ LEPSZEGO Z JAKĄŚ NAPRAWDĘ GODNĄ PŁACĄ. CO MI RADZICIE?
Po dobrych studiach ,miesięczne zarobki (średnia z roku) ok 5500 na rękę + co miesiąc ok 500 z odsetek z lokat. I tak uważam że na to co robię w firmie zarabiam mało, bo rynek płaci więcej. Ale do 30 lat chce zdobywać piekielne ważna dziś doświadczenie. A potem poszukam czego lepszego, no chyba że firma padnie wcześniej :)
witam Pracujcie w odszkodowaniach powypadkowych ponadprzecietne wynagrodzenie pracujesz gdzie chcerz i ile chcesz ,do tej pracy nie potrzeba dyplomow i nie wiadomo jakiego wykształcenia i wieku liczą sie inne predyspozycje,chcecie wiedziec wiecej napiszcie do mnie leszek.miskowiak@wp.pl
Godne wynagrodzenie za "najtaniej wyceniona pracę" musi wynosić tyle, żeby można było CO NAJMNIEJ zapłacić za mieszkanie w godnych warunkach, wykupić bilety na komunikację zbiorową albo utrzymać samochód, media - prąd, telefon, internet, tv; ubrać się, wyżywić na skromnym poziomie, leczyć - jeśli będzie taka konieczność i utrzymać ewentualna rodzinę. Policzenie pozostawiam EKONOMISTOM !!!
Na dzisiejsze koszty życia pracujący człowiek powinien zarobić 2500 netto, czyli powinna to być przysłowiowa ,,minimalna krajowa''. Tyle w temacie.
Ja-25 lat, średni zarobek 2.500 zł netto - praca w Banku... powiem Wam, że nie jest za wesoło...a jak u Was?
Ja zarabiam podobnie. 3 tys. zł to na dzisiejsze czasy dla osoby (zwłaszcza po studiach) żadna rewelacja. Miesięcznie koszty: Kredyt 600, dojazdy do pracy min. 350, eksploatacja 10-letniego auta min. 150, prąd 100, ogrzewanie średnio 250, czynsz 400, jedzenie 500 (zakupy Biedronka itp., zero szału), ubranie 100, telefon 30, internet 40, wydatki nieprzewidziane 200. Łącznie ponad 2700 zł. A gdzie abonament TV, jakieś wakacje, kino, zachcianki, przyjemności? Co to za życie?
No cóż. Są ludzie przedsiębiorczy, którzy pracują więcej niż 8 godzin dziennie, zarazem ich praca stanowi integralną część ich życia i tacy zarabiają więcej. Ja poniekąd chyba też należę do tej grupy (zajmuję się handlem) i myślę, że jest to sprawiedliwe. Ale są też ludzie, którzy nie zamierzają się poświęcać tylko i wyłącznie pracy, mają zainteresowania takie na których nie da się zarobić, preferują wartości rodzinne - jednym słowem nie zamierzają brać udziału w tym wyścigu szczurów. Tacy ludzie moim zdaniem, jeśli uczciwie pracują, też mają prawo godnie żyć i nie martwic się jak związać koniec z końcem. Teraz jestem jeszcze w miarę młody (28 lat), ale zdaję sobie sprawę, że za kilka lat będę chciał zmienić tryb życia. Niestety ale życie jest tylko jedno, a człowiek musi mieć czas aby poczytać książkę, pójść do kina, na basen, pobawić się z dzieckiem itd., nie martwiąc się przy tym ciągle o brak funduszy. Nie jesteśmy robotami i musimy mieć czas i możliwości, aby być ludźmi.

