AAA
2011-09-08 (11:28)Zastanawia mnie wynalazek taki jak "płaca brutto" minimalna czy nie. Dokładniej o dzielenie składek między pracownika i pracodawcę. Zastanówmy się kogo obchodzi ów "minimalna płaca brutto" czyli 1386 zł. Pracownika który tyle zarabia? Nie bo dla niego ważne jest to co w portfelu czyli 1032,34 zł. Pracodawcę? Też pudło bo dla niego płaca minimalna to 1642,14 zł bo tyle kosztuje go taki pracownik po doliczeniu składek które to on ma zapłacić. Więc kogo? Mianowicie rząd bo łatwo dzięki temu ukrywa ile naprawdę zabiera pracownikowi (bo bądźmy szczerzy pracodawca przekazuje wszystkie te składki ale to on musi na nie zarobić) łatwiej pracownikowi z minimalną przełknąć jak widzi że brak mu tych 356,66 zł czyli ok. 35% kwoty którą ma w kieszeni niż że jest to 609,80 zł czyli ok. 60% tej kwoty. Nie mówię już o tym że to dopiero początek rabunku wypłaty, bo do praktycznie wszystkiego co kupi doliczany jest VAT(5,8 lub 23%), akcyza (nawet jak nie pije i nie pali to i tak jest w cenie prądu i benzyny), różnej maści ukryte podatki typu drogowy w cenie paliwa (nawet jak nie ma auta to towar do sklepu trzeba dowieźć więc pośrednio też to zapłaci), czy abonament RTV (wiem że większość tego nie płaci ale obowiązek jest). Więc ile w sumie z naszego dochodu idzie do państwa? Myślę że 80% nie będzie przesadzoną mocno cyfrą. Więc co proponuję? Może by skończyć tę wojnę pracownicy- pracodawcy i zająć się ludźmi którzy łupią nas obu? Czas coś zmienić w tym kraju by w końcu opłacało się tu pracować i zarabiać pieniądze dla siebie nie dla urzędników.

