Taksówkarze wożący klientów do agencji towarzyskich dostają w tychże agencjach bonusy. Za każdą godzinę, którą klient spędzi z dziewczyną, taksówkarzowi wpada jakieś 30 złotych. Przez noc może się nazbierać niezła sumka. Taki klient to złoto dla taksówkarza. Czy rzeczywiście taksówkarze zarabiają krocie? A ich praca jest lekka i przyjemna? Postanowiliśmy to sprawdzić, towarzysząc kierowcy cały dzień.
- To już nie te czasy, jak w komunie, gdy trzeba było stać w kolejce do taksówki. Teraz kierowców jest wielu, konkurencja bezlitosna, a zarobki coraz bardziej marne - opowiada Adam Nowacki, taksówkarz z Gdańska.
Czwartek, godz. 8. Adam Nowacki wychodzi do pracy
- Tak jest zazwyczaj. Lubię pracować rano, bo w południe mogę sobie zrobić przerwę i wpaść do domu na obiad. A po obiedzie albo wyjadę, albo nie. Wszystko zależy tylko ode mnie - mówi pan Adam.
Taksówkarz przez wiele lat pracował jako kierowca TIR-ów. Praca ta łączyła się z przyzwoitymi zarobkami, wyjazdami na Zachód w czasach, kiedy mało kto mógł dostać paszport, ale także z długimi nieobecnościami w domu.
- Do emerytury trochę mi jeszcze brakuje, ale dzieci odchowaliśmy, a żona uparła się, żebym zmienił pracę i trochę w końcu pobył w domu. Kupiłem więc mercedesa i od 15 lat jeżdżę „na taksówce” - opowiada pan Adam.
"Praca ta jednak wiąże się ze sporymi wyrzeczeniami"
- Czasem mam już dość, gdy stoję na postoju już kilka godzin, a klientów nie widać. Konkurencja rośnie, taksówkarzy jest w Trójmieście za dużo, ciężko wyjść na swoje - opowiada.
Ceny za przejazdy taksówkami rosną, więc klientów jest coraz mniej, a ci, którzy są, narzekają.
- Marudzą, że drogo i boją się oszustów, których jest coraz więcej - mówi pan Adam i przytacza historię sprzed kilku tygodni: - Stałem pod lotniskiem razem z kilkoma kolegami. W pewnym momencie podjechały trzy tzw. małe koguty, a ich kierowcy ustawili się w kolejce. Zwróciliśmy im uwagę, że nie mają takiego prawa, szczególnie, że przez nich właśnie nasza reputacja spada. Wieczorem jeden z kolegów, stojąc już pod domem zauważył, że w jego samochodzie są przecięte opony. Nic by w tym nie było dziwnego, gdyby nie to, że w moim samochodzie było tak samo. Ja to zauważyłem dopiero rano, ale nie wierzę w przypadek.
- Zgłosił pan to na policję? - pytam.
- A po co? Przecież oni uważają taksówkarzy za mafię, która powinna załatwiać takie sprawy między sobą! - śmieje się pan Adam.