AAA
2009-06-29 (14:25)Jeżeli nie potrafisz się wyróżnić. Już po Tobie.
Wejdź na www.be-creative.com.pl i zobacz co możesz zrobić aby zwrócić uwagę pracodawcy. Weź pod uwagę,że dostają setki CV które zlewają się w jedną masę.Jeżeli nie zapamiętają Twojego CV nie masz co liczyć na telefon.
Dziura
Ja mam dziure w kroku i nie wiem co z nią zrobić. zawsze jak ide na rozmowe to pracodawca nie wie o co mnie zapytać jak ją widzi.
Poszukująca
witam
byłam dziś na drugim etapie rekrutacji do dużej firmy na stanowisko Asystentki... i to co mogę powiedzieć to jest jedno słowo PARANOJA! Każda z rozmów trwała godzinę, gdzie byłam maglowana o każdy podpunkt w swoim CV i te wszystkie porady jak się zachować na rozmowie to brednie. Jak czytam na różnych portalach "weź głęboki oddech, masz czas na zastanowienie" to ma się nijak do rzeczywistości, tak naprawdę osoba, która rekrutuje ma na celu zbicie Cię z pantałyku i gdy Pan z komisji nie potrafił mnie zagiąć na jednym z tematów, stał się bardzo niemiły a niektóre pytania były tendencyjne. Musiałam wprost przebijać się przez jego riposty na moje niektóre odpowiedzi, bo On miał inne już z góry zaplanowane odpowiedzi. Szok! Już nie mówiąc o testach osobowości, które też zostały przeprowadzone na mojej osobie. To jest naprawdę wyścig szczurów, a konkurencja ogromna. Po wszystkim Pan poinformował mnie,że mają wielu kandydatów i jeszcze tydzień potrwa zanim wszystkim przepytają na powtórnych spotkaniach...a chciałam zaznaczyć, że to wszystko trwa już miesiąc!!!Poinformowano mnie także, że nie będą oddzwaniać z decyzją, chyba, że będzie ona z konkretną propozycją! Czyli czekaj jak ten za przeproszeniem debil nie wiadomo na co...jakie to jest traktowanie? A zaznaczam jest to stanowisko Asystentki, a nie Dyrektora a lista wymagań ogromna!Oczywiście język angielski musi być perfekt i był nawet ala egzamin:) znów poczułam się jak na studiach:)
Ten świat zwariował totalnie, jak tu żyć w tej Polsce jak nie masz koneksji...
Pozdrawiam wszystkich poszukujących pracy:)
LUKA w C.V., ...
a ja mam 2letnią "lukę" w C.V., jak się z tego sensownie wytłumaczyć ?
Mówię wprost, że poświęciłem sie na opiekę nad bliską mi, chorą osobą,
bo z choroby NIGDY! nie żartowłem i żartować nie będę !,
tyle, że po drugiej stronie - rekrutującej - jest niedowieżanie..
Ale w tym przypadku ja też sobie wyrabiam opinię o drugiej stronie,
bo jak powiedział Ktoś w filmie: "życie jest jak pudłeko czekoladek,
nigdy nie wiesz, co Ci się przydaży.."
Powodzenia sobie i poszukującym.
Ciezki kotlet
Polski rynek pracy wbrew pozorom jest bardzo ubogi generalnie ubogi w normalne wynagrodzenia. Czy mozecie sobie wyobrazic by w Polsce ktos kto sprzata magazyn 8 godzin dziennie dojezdzal do pracy swoim wlasnym samochodem np. ford mondeo. Ktos kto pisze takie artykuly oczywiscie jest pod presja zwolnienia i napewno nie jest uposazony w glodowa stawke. A moze napisal ten artykol za darmo liczac na pelny etat. Nie istotne. Istotne jest to by ludzie ktorzy zarzadzaja krajem zaczeli myslec, w ogole, o kraju w ktorym przyszlo im mieszkac a nie robic tzw. kokosy. Dopoki skupiaja sie glownie nad wlasnych stanowiskach pracy bojac sie zwolnienia nic a nic w Polsce sie nie zmieni.
Nastepny artykol wyssany z palca dla odwrocenia uwagi od problemu bezrobocia. Rynek pracy jest jak kotlet trzeci raz odsmazany.
do pracownikow z Polski
Opisze pokrotce jak wyglada proces rekrutacji w Polsce, a jak wyglada w Kanadzie. Kanada: - pojawia sie ogloszenie o wakacie,w krorym potencjalny kandydat dowiaduje sie, o wynagrodzeniu przewidzianym za prace, czasie pracy, korzysciach wynikajacych z zatrudnienia w firmie, celach, no i oczywiscie wymaganiach wobec kandydata. Okres od wyemitowania ogloszenia do rozpoczecia rozmow to ok 1-2 tygodnie. Rozmowa dla kazdego kandydata jest ustalona na inna godzine, wiec wszyscy zainteresowani i zaproszeni nie patrza sobie w oczy z zawiscia podczas procesu. Jezeli dana osoba przechodzi do nastepnego etapu, ktory jest finalnym, to najczesciej jest umawiana z szefem dzialu lub wlascicielem firmy, ktory od razu czesto podejmie decyduje i powiadomi osobe o akceptacji (czasami zachodzi niewielka zwloka). Po decyzji pracodawcy, na umowe, czy inne dodatki zwiazane z ubezpieczeniem i emerytura czekasz gora 2 dni. Pracujesz i starasz sie, a martwisz sie tylko tym, czy sprostasz oczekiwaniom pracodawcy, a nie czy da umowe, czy placi na Zusy srusy i czy dostaniesz za swoja prace pensje. Caly proces rekrutacji jest poza tym czesto przeprowadzany w atmosferze kultury i szacunku dla wszystkich potencjalnych kandydatow, nikt nie ma nawet czelnosci na zadawanie idiotycznych pytan z zakresu twojego zycia prywatnego, wazne sa tylko twoje umiejetnosci, doswiadczenie(tutaj bardzo wnikliwa weryfikacja) i cechy charakteru.
Teraz Polska z mojego doswiadczenia czyli: pojawia sie ogloszenie np w GW i nic z niego tak naprawde nie wynika...ile bedziesz pracowal, za ILE!!! czasami nawet nie wiesz gdzie??? ALE doskonale juz wiesz jakie sa wymagania, bo to jest wymalowane na samym poczatku:) Wysylasz CV w zasadzie w ciemno, bo odbiorca oprocz pieknego logo nie jest w stanie zaprezentowac czym sie zajmuje. Nastepnie czekasz na odzew.......czekasz.....i czekasz...zapominasz :) Nagle, pewnego dnia telefon, zapraszaja cie...hurrrra. Idziesz, a tam tlum ludzi w poczekalni, duszno, brakuje krzesel...W koncu wchodzisz do pokoju, a tu komisja....straszna, kamienne twarze, patrza niczym z pogarda. Mowisz dzien dobry, a tu nikt sie nie odzywa. Zaczyna sie pranie mozgu, a co Pan robil, a dlaczego taka decyzja, a o co mi chodzi, czy umiem dodawac, czy aby nie jestem swirem, czy mam dzieci, a co bym zrobil gdybym zobaczyl zebre na przejsciu dla pieszych itd.....a po godzinie tego wariactwa....mowia, ze byc moze zadzwonia. Po tygodniu jednak dzwonia...i znowu iskra w umysle sie pojawia, ze zostalem jednak wybrany. Przylatuje wbity znowu w garniak, przejety, ze niby szef czeka na mnie, a tu jak w morde....i padam na podloge....znowu tlum ludzi...II ETAP. A ten etap jest nieco inny :) Polega na tym, ze jestes szczurem i lecisz na zlamanie karku, zeby byc pierwszym. Tutaj cel uswieca srodki, mozna sie nawzajem pozabijac. Jak przezyjesz, to jest III ETAP. Ten etap to preludium IV, bo tu musisz sie tylko wykazac tym, ze jesli jestes w miare biegly umyslowo (takie cwiczenia na inteligencje) to przejdziesz na bank. Ale ten IV ETAP, to niczym bys stanal twarza w twarz z carem najwiekszej finansjery, kompletnie wiotczeja nogi, a twoja bladosc cery niczym sie wtapia w biale marmury gabinetu, kolatanie serca to podobno norma. Nie bede opisywal ostatniego, (chociaz nie wiem czy ostatniego etapu), bo mozecie tylko podejrzewac, ze tutaj to sa nie przelewki, a jak traficie na psychicznego, co sie nader czesto zdarza, to lepiej uciekac gdzie pieprz rosnie.....Tak czy owak, jezeli myslicie, ze warto poswiecic swoje zdrowie dla tych chamow, ktorzy niedawno byli jeszcze komuchami, a teraz sa wielkimi biznesmenami, to go ahead! Ale jesli wam zalezy na zdrowiu psychicznym i tez fizycznym, to dajcie noge z tego wariatkowa. Zapewniam, ze WARTO!!!
jestem 4ty miesiac na bezrobociu. przed ostatnia praca miałem 6 miesieczny okres bezrobocia. W moim c.v. właściwie zawsze okres na bezrobociu to ok. 6 miesięcy. Nie podejmuje kazdej pracy ponieważ wiem ile jestem wart. mam duze doswiadczenie i bardzo dobre kwalifikacje. Oczywiste jest, że szukam pracy z wynagrodzeniem na odpowiednim poziomie. Zaskakuja mnie pytania rekruterów- dlczego tak długo byłem na bezrobociu? Przecież jak wezmę byle jaka robote za grosze to znaczy natychmiastowe szukanie nastepnej roboty. I to niby miałoby świadczyc o wartościowym pracowniku z którym ma sie związan nowy pracodawca? Raczej nie!!! Może poprostu powinni sie na tyle znac na rynku pracy aby umiec odróżnic dziury w c.v. nierobów od dziur w c.v. wykwalifikowanych specjalistów.
nie taki wilk straszny
Nie ma nic złego w dziurze w życiorysie, jeśli ktoś w tym czasie robi coś produktywnego, rozwija swoje umiejętności, albo zainteresowania. Może kształcenie siebie w tym czasie da efekty w przyszłości. Natomiast nie rozumiem ludzi, którzy się poddają, nie chodzą na rozmowy, nie wysyłają CV podając jakieś głupie usprawiedliwienia swojej sytuacji, tzn. braku pracy. Ludzie, przecież tu chodzi o Waszą przyszłość, nie tylko o kasę i godną pozazdroszczenia posadę. Nie macie pracy - róbcie coś: roznoście ulotki, pracujcie na czarno, jedźcie na zmywak za granicę... Zawsze są jakies mozliwości, nie można się poddawać!
bez jaj
ja mam wlasnie roczną dziure w cv, oficjalnie nigdzie nie pracuje, w zadnej firmie nie istnieje, nie oficjanie jestem za granicą pracuje na czarno i co milam lezec i czekać az łaskawie ktoś mi zapropoonuje prace za 1000zł w biedronce dziękuje bardzo, jestem tu niecały rok i już było mnie stać na wakacje w ciepłych krajach i dalej mam zamiar podróżować teraz mam to dobrze ze nie mam problemu z urlopem ani z kasą jak chce to sobie jade i wali mnie to ze mam roczna dziurę mogę mieć wiele lat takich dziur przynajmniej godnie żyje i stać mnie na byle co i jeszcze języka sie ucze, może jak tu otworzą rynek pracy dla polaków ( Niemcy) to cos znajde lepszego, narazie sprzątam ale i tak w sumie nie narzekam robie to co robi każda kobieta w domu tylko ze mi za to placą, a w Polsce jak pracowałam to co miałam NIC, mimo ze pracowałam w biurze stawka nie zgadniiecie hahhaha 1200zł na miesiąc. Jak w Polsce szukalam pracy to oczywiscie nic nie wiedzilam ani za ile szukam ani co to dokladnie jest, co za dziadostwo, dokladnie tak jak opisywali poprzednicy przede mną na forum szukasz pracy ale wlasciwie nic nie wiesz, nic w ogłoszeniu nie podawają, co za kraj
moje zdanie
bylem zagranica ponad rok wrocilem zeby studiowac (zaocznie) liczylem ze znajde prace w polsce i znalazlem pracuje w stolarni ciezko za najnisza krajowa a w anglii pracowalem w firmie produkujacej asortyment dla dzieci i nie narzekalem... ale to byla moja decyzja teraz wiem ze zrobilem zle ale kiedy skoncze studia jesli dalej nic sie nie zmieni wyjade i coz bede magistrem ktory pracuje na linii produkcyjnej zagranica tylko czy to wylacznie moja wina? ktos napisze wszystko zalezy od ciebie wez sie do roboty i zmien swoje zycie ale ja mysle ze to bzdura mozna skonczyc tysiace kursow zdobywac nowe kwalifikacje a i to moze nic nie dac stad mysle ze chyba czasem nie ma innego wyjcia jak emigracja i jesli ktos chce to niech wyjezdza a kto chce zostac niech zostaje
nie tylko znajomości!!liczy się też zaangażowanie i walka
nie zgadzam się z poprzednikami. w życiu nie liczą się tylko znajomosci. trzeba umieć przeć do przodu i nie rezygnować z obranych celów. większośc z was chciałąbym, osiagnąć sukces po 100 napisanych podaniach (SZCZERZE JEDNAK WĄTPIE CZY KTÓRYŚ Z WAS FAKTYCZNIE TYLE ICH NAPISAŁ).
dziś o pracę trzeba walczyc, ale też liczyć się z tym, że na realizację celów i marzeń niektórym przyjdzie czekać całe lata.
Ja od 10 lat walczę o marzenia zawodowe. powoli ide do przodu i licze się z tym że jeszcze to potrwa, ale walczę o siebie, uczę się, szkolę, przę silnie do przodu i udawadniam że ejstem dobra i inteligentna. osiągam to o czym wcześniej marzyłam. 10 lat temu zaczynałam w pracy na czarno robiąc lastikowe sztućce...a byłam już mgr. nie poddałam się. w każdej następnej pracy miałam stanowisko wyżej. Minęło 10 lat a teraz to ja mam pod sobą 130 osób i to ja podejmuję kluczowe dla niektórych decyzje. Jestem dumna z sebie i swojej cierpliwości.
UDAŁO SIĘ NIE TYLKO MI- ale też wielu moim przyjaciołom, rodzinie. nikt nie otrzymał pracy po znajomości, a większość ma dziś wyśmienite posady!!!
WIĘKSZOSC OSÓB NA TYM PORTALU MYŚLI ŻE JAK MA TECHNIKUM MAGISTRA ALBO 30 LAT DOŚWIADCZENIA TO W NASTĘPNEJ PRACY POWINNO BYĆ DYREKTOREM!!!!!
a przecież:
NIE KAŻDY MAGISTER jest inteligentny!!!
nie każdy pracownik z 30 LETNIM STAŻEM potarfi pracować!!!!!
czytając wasze opinie
widzę, że macie niezłą wodę z mózgu zrobioną. po jaką cholerę pisać w ogóle CV??? co to kogo obchodzi gdzie pracowałem 20 lat wcześniej? a w D....e! CV, rozmowy motywacyjne, walka po posadę, szkolenia, etc.etc. - to wszystko jest wyścig szczurów, i walka o nic. w dzisiejszym świecie nie liczą się rybryczki, CV. liczą się wtyki, znajomości, kombinatorstwo. TO się liczy. jak nie masz głowy 6/9 to sobie możesz pisać CV do końca życia. napiszesz 5000 to ci się odechce. jak widzę tych młodych, nieświadomych życia, jak latają w białych koszulkach z teczkami, na rozmowy kwalifikacyjne, to mnie śmiech bierze. biedni... WP - jak WY świat przedstawiacie??? i komu???
przerwa w CV i co z tego?
nie rozumiem w jaki sposób to ma negatywnie świadczyć o pracowniku, ktoś chce sobie zrobić przerwę lub nie może znaleść pracy albo w ogóle nie chce pracować przez jakiś czas to tylko i wyłącznie jego sprawa co pracodawcy do tego, jakbym był pracodawcą to nawet nie zwróciłbym na to uwagi że to niby miałoby jakieś znaczenie najważniejsze jest wykształcenie i doświadczenie a to że między tym będzie jakaś przerwa to co z tego??
To śmiech
Przez wiele lat bywałem na rozmowach kwalifikacyjnych i nie spotkałem ani jednej osoby posiadającej dostateczną wiedzę w zakresie niezbędnym do kierowania zespołami ludzkimi, a tym bardziej do doboru kadry. To są typowi karierowicze kosztem społeczeństwa i panujących warunków społecznym. Wielokrotnie spotkałem się z brakiem wiedzy, kompetencji przez zatrudnione osoby i to w firmach instytucjach prestiżowych. Liczą się tylko układy, powiązania, znajomości, a nie kwalifikacje. Ja mogę mieć nawet 20 lat przerwy i tak będę lepszy w pracy niż ci z najlepszymi CV dla pracodawców. Niech tylko zniknie bezrobocie i chłonne zapotrzebowanie na pracowników, wówczas oaża się, ile i jakie firmy, instytucje padną, a biznessmeni zbankrutują, bo nikt u nich nie będzie pracował. To kadra pracownicza dokona wówczas rekrutacji pracodawców
OBOK JEST ANKIETA
Nie ma w niej "TAK - PRACA NA CZARNO".
JA NAWET NIE GADAM Z TAKIM CO MA PRZERWĘ
W CV. sorry ale w mojej firmie ma być wszystcko na glanc
Chrzanić dziury w życiorysie
Jak pracodawcy potrzebny jest dobry pracownik, to nie zwróci uwagi na taki szczegół, bo każdy rozsądny człowiek wie, jak w tym kraju wygląda paroletnie, bezskuteczne szukanie pracy. Mojemu szefowi nie przeszkadzało kilka lat życia na umowę o dzieło, szefom mojego kolegi 8 lat renty, itd. Powtarzam - jak pracodawca naprawdę potrzebuje pracownika, to go zatrudni bez względu na wymuszone przez życie "dziury".
Brawo, nareszcie ktos poruszyl ten przykry temat! W Hiszpanii takze nie ma
takich cudacznych rozmow kwalifikacyjnych jak w Polsce, przychodzisz na godzine, szef zaprasza na rozmowe, pyta o doswiadczenie zawodowe, zadnych prywatnych pytan poza miejscem zamieszkania, przedstawia warunki pracy, placy, ubezpieczen i wymagania, informuje od kiedy zaczynasz i pracujesz. A w Polsce dobre sa jeszcze pytania ile chcialby Pan/Pani zarabiac? I teraz jak powiesz za duzo to cie nie przyjmie, jak powiesz za malo to znaczy ze widocznie jestes "G"wart.
