Robimy wszystko, aby mieć przeciętną pracę i zwyczajne życie. Sięgnięcie po sukces oznacza dla nas ryzyko konfrontacji z samym sobą. Nie wszyscy są na to gotowi. Strach przed zmianą paraliżuje rozwój w życiu zawodowym.
Łukasz był dziennikarzem dużej gazety regionalnej na Pomorzu. Lecz marzyła mu się praca w znanym ogólnopolskim tytule. Głównie ze względu na wyższe zarobki, bo lokalna prasa płaci zazwyczaj marnie. Coś go jednak ciągle powstrzymywało przed wysyłaniem swojego CV i listu motywacyjnego. A gdy już to zrobił i został zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną do Warszawy, znajdował dziesiątki powodów, by tam nie jechać. Nie czuł się jeszcze gotowy na zmianę. Nieśmiałość i kompleksy powstrzymywały go przed realizacją marzeń. Sytuacja ta powtarzała się wiele razy. Aż do momentu, gdy jego pomorski wydawca ogłosił redukcję zatrudnienia. Łukasz nie chciał nawet sprawdzać, czy znajduje się na liście zwolnionych dziennikarzy. Zadzwonił do jednej z gazet, która miesiąc wcześniej wyraziła chęć przyjęcia go na próbę. Dziś mija, trzy lata od tamtego telefonu, Łukasz jest cenionym publicystą w prestiżowym tygodniku opinii. Jeśli czegoś w życiu żałuje, to nie tego, że zaryzykował, lecz że zrobił to tak późno.
Chcę ale boję się
Postawa „chcę, ale się boję”, którą Łukasz miał przed wyjazdem do Warszawy, jest typowa dla wielu niezadowolonych pracowników. Są sfrustrowani warunkami pracy i płacy, psioczą na niemożność rozwinięcia skrzydeł, podejrzewają, że stać ich na więcej. Są jednak niewolnikami istniejącego status quo, swojej małej stabilizacji zawodowej i materialnej. Najbardziej kochają święty spokój. Wolą nie ryzykować, nie podejmować prób wybicia się ponad przeciętność. Bo tak łatwiej, wygodniej i bezpieczniej. Jeśli zmieniają pracę na lepszą, to tylko pod wpływem życiowej konieczności. Takiej jak widmo bezrobocie albo nieopłacone rachunki (bo niby z czego, skoro zarabia się grosze?).
Dla takich ludzi kryzys życiowy czy zawodowy jest błogosławieństwem. Bo oni nie kiwną palcem, dopóki grunt nie pali im się pod nogami. Mobilizują się dopiero, gdy są przyparci do muru. Są to osoby bojaźliwe, zewnątrz sterowne, bez charakteru.