Czy jest coś nudniejszego od czytania cudzych CV? Do niedawna chyba każdy rekruter odpowiedziałby: nie! Byłoby mu trudno znaleźć coś takiego.
Precz z szablonami
To prawda, że wysyłający życiorysy trzymali się na ogół pewnego szablonu: miejsca pracy, daty, osiągnięcia, walory. Ale w tej dziedzinie coś się zmieniło. Dziś liczy się raczej oryginalność. Pomysł, kolor, element zaskoczenia.
To między innymi kryzys sprawił, że pracodawcy zaczęli przebierać w ofertach. Już na etapie nadesłanych aplikacji szukać czegoś, co ich zaskoczy. Czegoś, co świadczy o kreatywności, niebanalnym myśleniu, umiejętności porzucenia szablonu.
Rozkładane projekty
Naprzeciw wyszli im kandydaci, usiłujący zdeklasować konkurencję na jak najwcześniejszym etapie. I tak młodzi architekci zamiast standardowych maili przysyłają rozkładane projekty budowli. Kandydaci do firm HR – płyty z wymyślonymi przez siebie grami. W odpowiedziach na anonse pracodawców zaroiło się od linków do prywatnych stron WWW, prezentacji w Excelu czy w PowerPoincie.
Kolorowe mapy myśli
Dużą popularnością cieszą się życiorysy w formie wykresów – tzw. mapy myśli. Przy użyciu kolorów i elementów graficznych połączonych strzałkami przedstawiane są w nich osiągnięcia, umiejętności i pozytywne cechy kandydatów. Wykresy miewają kształt drzewa czy labiryntu, ale zdarzają się też bardziej wymyślne, w formie np. układu krwionośnego czy nawet… ośmiornicy.
Wiersze, piosenki, butelki
Fantazja ubiegających się o pracę wydaje się nie mieć granic. Kierownicy ds. personalnych mówią o CV w formie wierszy czy piosenek. Anna Buczyńska z firmy Bigram przyznała w portalu GazetaPraca, że zdarzają się życiorysy przysyłane w butelkach lub wypisane na płótnie.