Problemy wielu Polaków pracujących w Wielkiej Brytanii biorą się ze
słabej bądź żadnej znajomości języka angielskiego. Inni nie odnajdują
się w kulturze anglosaskiej, a jeszcze inni narzekają na cwanych i
zazdrosnych rodaków.
- Przyjechałam tu do chłopaka i w zasadzie nie nawiązałam prawdziwych
przyjaźni. Poznałam wielu Polaków i kiedy wydawało mi się, że
nawiązaliśmy nić porozumienia, okazywało się, że jestem obgadywana.
Oczywiście nawiązałam znajomości, ale tęsknię za domem. Pracuję w
supermarkecie, choć ukończyłam anglistykę i mówię płynnie po
angielsku. Zrobiłam kilka podejść do ambitniejszych prac, ale po
prostu mi się nie udało. Odbieram to jako dyskryminację, choć trudno
byłoby udowodnić, że nie zatrudniono mnie, bo jestem Polką – opowiada
Ania, która obecnie ubiega się o przeniesienie do innego działu, w
którym zarobki są znacznie wyższe. - Pracuje ze mną wiele osób, które
praktycznie nie mówią po angielsku. Zdarza się, że mają problemy, bo
nie potrafią się porozumieć. Na przykład jedna z Polek, która jest w
ciąży, pracowała na linii w należącej do sieci supermarketów piekarni
i starała się o przeniesienie do innego działu, bo uważała, że w jej
stanie, wskazana jest mniej forsowna praca. Tymczasem w grafiku często
umieszczano ją właśnie na tej linii, ponieważ przełożeni myśleli, że
na tym jej zależy – dodaje Ania.