Ocena: 0 [0]
~charlly-st. dzienny
[2006-10-03 10:54]
Całkiem inna prawda
Prawda jest taka ze studia zaoczne czy wieczorowe nie umywają się do dziennych, pracują wszyscy tylko ze jedni w bibliotekach na ćwiczeniach czy wykladach a inni w KFC czy roznosząc ulotki. Poziom studiów jest zupełnie inny i to ci z dziennych są elitą inteligencji. Od nich wymaga się o wiele więcej i dla nich nauka to praca za którą dodatkowo im nie płacą. Stiwrdzenia ze są na garnuszku rodziców są idiotyczne ponieważ często nie mają wyboru, zapewniam ze są taksamo dorosli jak studenci zaoczni.
odpowiedz
pokaż 3 ukryte odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~Lucy
[2006-10-03 11:09]
Elita inteligencji...w większości żyjąca od imprezy do imprezy?Wątpliwa sprawa:)
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~nowy
[2011-03-28 16:15]
Naucz się najpierw interpunkcji "elito"!!!!
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~meg
[2011-04-28 23:16]
@charlly-st. dzienny ^ w 1oo% nie zgadzam się z powyższą opinią. Niejednokrotnie się o tym przekonałam, czy dzienny czy zaoczny nie ma znaczenia - liczy się co ma w głowie. Dla przykładu: nie mam czasu "studiować" dziennie, a tylko zaocznie - w tygodniu zarządzam firmą... i życzę powodzenia w szukaniu pierwszej pracy w wieku 26 lat!
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~student
[2010-12-03 14:26]
pffff
Heh, to i tak dobrze... u nas to na 200 studentow Profesor potrafi zaliczyć tylko 5 osobom... I jak tu nie zostać ninja?? Pozdrowienia z Politechniki Wrocławskiej....
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~ANIA
[2006-10-03 11:15]
? ? ?
POWIEDZCIE MI PROSZĘ JEDNO! ILE STUDENTÓW MUSI ZALICZYĆ EGZAMIN ABY BYŁ ON WAŻNY.JESTEM STUDENTKA II ROKU STUDIOW UZUPEŁNIAJACYCH NA UNIWERSYTECIE GDAŃSKIM I NA 210 OSOB EGZAMIN ZDAŁO 40. COŚ JEST CHYBA NIE TAK ALBO Z TĄ UCZELNIA ALBO ZE 170 STUDENTAMI.
odpowiedz
pokaż 2 ukryte odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~ja
[2010-12-01 23:05]
Chyba ze studentami. Jako byla studentka stwierdzam, ze nie ma egzaminow nie do zdania, a jesli ktos nie zdal to albo sie nie przygotowal, albo jest malo zdolny i nie potrafi myslec. Tez nasluchalam sie o egzaminach "ktorych nie mozna zaliczyc", o takich, na ktorych "oceny byly uznaniowe" itp. I o dziwo,gdyby by nie wyjasniono, nie domyslilabym sie, ze chodzi o te same egzaminy, ktore zdawalam osobiscie i z pozytywnym wynikiem. Troche samokrytyki.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~sad1
[2010-12-03 09:50]
Na mojej uczelni (Uniw. Warszawski) nie było czegoś takiego jak ważność egzaminu. Nawet gdyby nikt nie zdał to i tak egzamin by się liczył. Najwyżej będzie poprawka, a już w ostateczności warunek, który troszkę kasy uczelni przyniesie. :)
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Sobieski.the.great
[2010-12-02 15:59]
Mikroinwestycje w IT
Proponuję zainteresować się mikroinwestycjami w branżę IT panowie.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~stenia
[2006-09-21 10:10]
kto się uczy ten nie płaci
studiowałam dziennie na UG; za wyniki w nauce dostałam łącznie ok 6 tys. złotych stypendium, które dostwałam co miesiąc przez 3 lata; kto narzeka, że studia są drogie niech się lepiej do nauki weźmie
odpowiedz
pokaż 55 ukrytych odpowiedzi
pokaż 50 wcześniejszych odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~
[2006-10-03 11:09]
MOZE GŁUPIA DZIEWCZYNO MIALAS JAKIES UKLADY Z PROFESORKIEM...
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Angela284
[2008-09-02 12:01]
piszesz że dostałaś za naukę stypendium naukowe, ale mów za siebie, nie każdy jest taki sam, ludzie po studiach powinni o tym wiedzieć, że każdy człowiek jest inny, po drugie studiują również ludzie mający rodziny, pracujący. Pracuję po 12 godz.dziennie, studiuje na 2 kierunkach, mam rodzinę-więc przestań irytować ludzi głupimi tekstami, że trzeba się uczyć by mieć średnią 5,0 czasem warto mieć te 4,0 i wiesz co jest to kwota 100zł miesięcznie. I raczej nie wiele to zmienia w opłatach, płace prawie 900zł miesięcznie za dwa kierunki, a ty studiujesz za darmo, otrzymujesz wsparcie finansowe od rodziców i wybacz, ale nie masz co robić pozostało ci tylko uczyć się. Zacznij pracować i studiuj jednocześnie i wtedy się pochwal że otrzymujesz stypendium za naukę.I przestań oceniać innych, bo nie jesteś pępkiem świata.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~ja
[2010-12-01 01:03]
Bzdura. Studiowalam dziennie prawo oraz pracowalam w weekendy i jedyne dwa wolne popoludnia w tygodniu, zeby zarobic na czynsz. Mimo tego mialam czas na nauke (fakt, po nocach i na przystankach autobusowych, ale jednak), na chlopaka i na imprezy. Trzeba tylko dobrze sie zorganizowac. A mamusia niczego mi nie zalatwiala, bo nawet gdyby chciala to nie mogla (studiowalam za granica).
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~ja
[2010-12-01 01:06]
akurat pieniedze na dzienne studia ida z podatkow placonych przez rodzicow studentow...
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~ja
[2010-12-01 01:11]
Co to jest bahor? Jezeli studia zaoczne mozna ukonczyc z taka ortografia, wiele to mowi o ich poziomie.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Mirek
[2010-11-28 12:16]
Być może się mylę, ale zstanawia mnie fakt że budżet i to pewnie
w znacznym stopniu dotuje wiele zupełnie bezużytecznych z pkt. widzenia gospodarki kierunków. Przy okazji tematu o kredytach studenckich w CNBC Biznes była studentka korzystająca z dwóch form wsparcia stypendium i coś tam jeszcze a studiowała teologie. Przy nadmiarze humanistów jaki jest sens wspierania takich kierunków. Jeżeli ktoś chce sobie studiować coś kompletnie zbędnego to ja jako podatnik nie akceptuje takiej formy trwonienia dla czyjejś zabawy środków budżetowych. Rozumie sytuacje że np planiści przewidują wzrost zapotrzebowania na konkretnych pracowników , i tu państwo kieruje swoją pomoc. Wyrzucanie pieniędzy na rzeczy zbędne zawsze kończy się tym że traci się rzeczy Nie zbędne, Produkowanie humanistów, artystów, muzyków , teologów itd , w nadmiarze i to finansując to bardzo błędny kierunek
odpowiedz
pokaż 1 ukrytą odpowiedź
Ocena: 0 [0]
~student
[2010-11-30 22:40]
zgadzam sie. imo powinno byc iles tam miejsc bezplatnych na humanistycznych, bo tacy ludzie tez sa potrzebni, np. w marketingu, reklamie, pracy z ludzmi, tlumacze itp. ale zredukowac ilosc miejsc i zaoszczedzi sie kase.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~anika2108
[2006-10-03 10:33]
szok
ja za 3 lata mam mature potem studia moi rodzice nie bedea w stanie zaplacic za calosc ksztalcenia bede zarabiac ale jak i to niewystarczy?co ja mam robic?
odpowiedz
pokaż 2 ukryte odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~Zocha
[2010-11-28 17:43]
Podpowiadam ... Jeszcze istnieje kredyt studencki (600 zł miesięcznie)
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~marta
[2010-11-29 12:01]
Witam
Doskonale wiem jak to jest ja sama na studia też musiałam zarobić bo nie było stać moich rodziców na utrzymywanie mnie do 25 roku życia (mam jeszcze młodsze rodzeństwo). Oczywiście tutaj proponowany kredyt studencki jak najbardziej do polecenia a jeśli chodzi o dodatkowe zarobki to polecam wyjazd za granicę (wiem to trochę ryzykowne) na przykład na czas wakacji 3 miesiące to naprawdę dużo daje. Można zarobić całkiem sporo a dodatkowo nauczyć się czy podszkolić język. Wiem ze to nie jest takie łatwe ale warto spróbować no i na pewno nie poddawać sie i nie załamywać. Ważne że masz ochotę studiować mimo że masz takie czy inne przeciwności losu.
Powodzenia zyczę na maturze chociaż masz jeszcze 3 lata może sytuacja w kraju sie zmieni na lepsze oczywiście. Tego Ci życzę a na razie po prostu nie myśl o tym aż tak intensywnie.:)
Pozdrawiam
Marta
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~adakit
[2006-09-20 09:27]
debile, a kto płaci za dzienne?
PODATNICY - w tym i ja. a ponieważ, żeby studiować dziennie trzeba mieć w miarę dobrą sytuację materialną. inaczej - do pracy i na zaoczne lub prywatne - w ten sposób biedniejsi płacą PODWÓJNIE, za swoje i za czyjeś studia. a potem taki klient wyjeżdża do Irlandii i szlag trafił moje pieniądze. WPROWADZIĆ PEŁNE OPŁATY ZA WSZYSTKIE STUDIA WYŻSZE !!!!!
odpowiedz
pokaż 1 ukrytą odpowiedź
Ocena: 0 [0]
~adakit
[2007-10-28 17:51]
dla lepiej uczących się są i będą stypendia za wyniki. komuno wróć? jedź na kubę albo do korei i zobacz jak to jest!
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~logan
[2006-09-20 09:19]
Jest trochę inaczej
Sądzę, że studenci zaoczni to nie przede wszystkim, jak jest napisane w artykule, osoby, których nie stać studiować lecz osoby, które żle się uczyły i nigdzie się nie dostały, takich jest 90%
odpowiedz
pokaż 70 ukrytych odpowiedzi
pokaż 65 wcześniejszych odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~sw
[2006-09-28 10:48]
Droga Pani, ktora twierdzi ze mamusia da . Otoz nie wszyscy maja mame a nawet tate, chyba nie wie Pani co to bycie polsierota lub sierota .
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~
[2006-09-28 11:10]
Ocena: 0 [0]
~capri
[2006-09-28 11:19]
Nie zupełnie masz rację. Ja miałam w dobrym technikum naprawdę niezłe wyniki(średnia pow.5,maturki też na 5 i trochę konkursów). Studia zaoczne wybrałam, bo muszę się utrzymać sama. Pracuję i studiuję na własny koszt, bo moich rodziców nie stać na to. Uważaj proszę bardziej na słowa, nie każdy na zaocznych jest nieukiem, i nie każdy na dziennych to geniusz. Pozdrawiam
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~zaoczna!!!
[2006-10-03 11:53]
puknij sie porzadnie w glowke kolego!!!! student zaoczny moze zdobywac wiedze i doswiadczenie rownoczesnie studiujac i pracujac!! a co z tego ze dzienni moga pracowac dorywczo! czy miec praktyki! na co pracodawca zwraca uwage przy zatrudnianiu! na staz pracy czy na jakies marne praktyki!!!! odpowiedz chyba kazdy zna! pozdro dla zaocznych!
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~michal-dzierzynski
[2007-10-08 00:33]
@w sumie przez przypadek tu wpadlem, ale należy coś napisać. To, o czym tu prowadzicie dyspute, to jeden wielki banał. Ciężko jest w takich rozmowach unikać skrajności (pozdro logan :( , ale ja się postaram : ). Moim zdaniem sprawa wygląda tak:
1. dzienni czy zaoczni -to jednak studenci.
2.poziom wiedzy jednych i drugich sa tak różne jak różne są uczelnie na których te osoby studiują.
3. Jedni to robią za pieniądze a inni nie(przypominam, że w PRL zaoczne były bezpłatne)
4. Nie koniecznie student zaoczny w WSM w Gdyni jest mniej pojętny niż student socjilogi dziennej na UwB.
5.Nie jest tak jednak, że nie może być odwrotnie :)
6.Poziom mówienia o kimś powinien zależeć od prawdziwego poziomu merytorycznej wiedzy o tej osobie.
7. Nie można zakładać, że np 90% studentów jest gorszych od innych studentów, gdyż nie ma się ku temu żadnych podstaw. Proszę zwrócić uwagę, że jeżeli nawet zakładając (ale to nie msi być prawda)że90% dziennych studentów nie dostało się na dzienne studia i to jest przyczyną studiowania przez nie w trybie zaocznym, to różnica między ostatnim na liście na dziennych i pierwsza na liście na zaocznych jest nieznaczna. A wszystkie kolejne zależności są nieweryfikowalne, nie znająć średnich, czy warunków rekrutacji. (pamiętajmy również, że to jak zdaje się egzaminy zależy również od pytań, które dostajemy na egzaminie i osób oceniajacych ten egzamin. )
8. Poxiom wiedzy zależy przede wszystkim od właneego pragnienia tej wiedzy posaidania a nie trybu w jakim się studiuje.
9. są ograniczenia niepozwalające na studiowanie dzienne jak i zaoczne.
10. istnieją tysiące innych powodów dla, których nie można stwierdzić, czy jedni są gorsi od drugich.
"człowiek mądry nie potrzebuje mówić głupiemu, że jest głupi, gdyż głupi zawszę bedzie w swoim mniemaniu mądrym" a czy jest studentem dziennym czy zaocznym. kwestia losu. tak samo jak kwestią losu jest to że ktoś się rodzi synem chłopa a staje się tyranem geniuszem, czy to że dziecko milionerów przepija ich majątki.
pozdrawiam
michal-dzierzynski ^ wp.pl
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~madzia
[2006-11-17 13:52]
studia zaoczne
studiowałam dziennie (stacjonarnie) i płaciłam 3600zł rocznie pracowałam w pizzerii i jakos dawałam rade teraz studjuje zaocznie na pierwszy rok niestacjonarnych jestem na stazu i dostaje 470zł a za studja musze zapłacic 3420zł (a gdzie dojazdy, nocleg, wyżywienie?) a oni chca podnieść a czy płace minister też nam podniesie żeby można było studjować?
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Teresa JAKUBOWSKA
[2006-10-08 20:29]
bezplatne studia
napisalam artykul na ten temat obecny na portalu
RACJONALISTA.pl
Drukowany takze w Trybunie 22.9.2006 - Teresa JAKUBOWSKA
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~wyki
[2006-10-05 09:34]
Jak się nie uczą niech płacą
Jestem w pełni przekonany o słuszności płatnych warunków. Jak doktorant pilnowałem wielu egzaminów i byłem świadkiem jak na 3-4 terminach ta sama osoba oddawała pustą kartkę. Nagminnym jest pisanie nie na tema - wylewamy wszystko co wiemy. Nawet gdy w ramach eksperymentu pozwali się ściągnąć to i tak piszą poniżej krytyki. Zadziwiające jest, że na 3-4 rok gdy już nie ma matematyki problemem staje się tabliczka mnożenia (o dzieleniu a nie daj Boże ułamkach nie wspominając). Tragedią staje się odwrócenie problemu omawianego na wykładzie, wydaje się, że umiejętność logicznego myślenia poszła w zapomnienie.
A na dobrą sprawę oprócz opłat za warunki nie ma metody aby zmusić studentów do nauki (skreślenia z listy studentów z powodu wyników naukowych powyżej 1 roku studiów nie widziałem pomimo 9 lat pracy w dwóch większych uczelniach w kraj - skutek przelicznika ilu studentów tyle kasy od ministra), choć i tak znam orłów podchodzących do jednego egzaminu 12 razy (czyli jakieś 3 sesje poprawkowe) na zasadzie może mnie puszczą.
Niech zrobią w końcu normalnie - płatne studia tak jak na zachodzie, a tym naprawdę zdolnym dadzą wysokie stypendia a nie stypa od średnie 3.75 bo wychodzi po 100zł na głowę. I nie narzekajcie studia to przywilej a nie konieczność i nie wszyscy muszą je skończyć (choć jak już rozdają matury to może i dyplomy mgr/inż też dadzą-najlepiej już przy urodzeni taniej wyjdzie), a dziś i tak jak zapłaci czy na zaocznych czy na prywatnej uczelni to sobie to wykształceni praktycznie kupi i studenci o tym wiedzą - płacę to chce dyplom <-- i takie wypowiedzi się od nich słyszy.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~observator
[2006-09-28 17:56]
do studentow.. niepanstwowych...
dzisiaj mialem ciekawa rozmowe z wykładowca.. studiuje na politechnice i akurat poszedlem po wpis (przedmiot zaliczylem w czerwcu ale jakos czasu nie bylo :-P ) akurat czekali studenci roznych wydziałow z polibudy i z prywatnych... wykładowca mial tam jeszcze czesc egzaminowac, jakies wpisy.. mowi do mnie zebym wszedl i pomogl mu przy wpisywaniu.. otwierał na własciwej stronie i takie tam.. to jak zle sie wypowiadal na temat studentow z prywantych uczelni.. naprawde szok i przerazenie.. czesto mowicie ze macie wielu wykładowcow z uczelni panstwowych.. ale tak naprawde to Oni gardza Wami i waszymi studiami.. podobno krytycznie niski poziom... stwierdził ze ten papier co go dostajecie po ukonczeniu studiów to mozecie sobie do kieszeni wsadzic i tyle... przykre ale prawdziwe...
odpowiedz
pokaż 14 ukrytych odpowiedzi
pokaż 9 wcześniejszych odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~ula
[2006-10-03 10:26]
Wiesz co to co zauważyłeś to bardzo smutne,że ludzie mający tytuły gardzą innymi w taki właśnie sposób,bo to oni sami dają te wpisy, to świadczy o nich,a nie o tych studentach,to oni stawiają poziom wymagań,dla mnie to takie wykształcone hamy,..wiekszość z nich sama skończyła ledwo studia,..
a powracając do tematu to mając już jakiś tytuł tez trzeba umieć się zachować..nie będę już opowiadać jak nie ktorzy wykładowcy zachowują sie w stosunku do studentów(i mam tu na myśli sprawy typu pójddziesz ze mna do łóżka bedziesz miała zaliczenie,przynieś białą koperte z zobaczymy co da się zrobić,i takie tam inne sprawy aż strach myśleć ze to tacy ludzie kształcą nas...)
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~MP
[2006-10-03 10:47]
Ja jstem osobą, która studiowała i prywatnie i państwowo dziennie. Mam więc porównanie. Niestety musze z przykroscia stwierzdić, że studia prywatne to farsa... całe były dla mnie jak wakacje. Nie dość, ze mało zajec, wszystko prosto zaliczyć, bo nauczyciele w prywatnej uczelni młówią"płacicie to nie można Was stresować". Do tego większosc zaliczeń to napisanie pracy na temat z danej dziedziny. wiadomo jak to sie odbywa- kopiuj wklej z netu. I wierzcie mi, zawsze za to dostawałam 5. A nie wkładałam w to żadnego wysiłku. Uczelnia państwowa, studia dzienne- szok! Zajecia często po 10 godzin dziennie 3 razy w tygdoniu, raz 8 godzin. Kupa parcy, aliczeń, kolosy, egzaminy. Dużo nauki. Bardzo dużo nauki. Niedługo kończę te państwowe studia. Mam wysokąśrednią, od początku studiów otrzymuje stypendium naukowe- małe bo małe, nie starcza na wiele,ale jest. Ale nie ma porównania do tego co robiłam na prywatnej czuelni, dodziswspominam ją jako miejsce zspotkań z kumplami, a pństwowa...jest barzdo cieżko. Nikt mi nie wmówi,że prywatna uczelnia też wymaga nauki, ze jest trudna. Mozę sątakie,ale nie drowónują poziomowi pracy na uczelniach pańśtwowych. Nie gardzę studentami prywatnymi czy zaocznymi. Ja poprostu im nie wierzę w to co mówią. Nie wierzę bo sama przeżyłam i wiem jak jest. Więc nie kłamcie, proszę, zę zienni to głupki bo sieuczą, a Wy sobie pracujecie. juznie raz spotkałam siez tym, że dyplom prywatnej uczelni został odrzucony na rzecz dyplomu uczelni państwowej. więc widocznie nie tylko doswiadzcenie jest ważne...nadal na rynku pracy docenia sieludzi pracowitych- po państwowych studiach.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~anulka
[2006-10-03 11:06]
wiem że z prywatnymi uczelniami jest różnie ale ja też uczyłam się na prywatnej i jestem z tego zadowolona. Wykładowcy bardzo od nas wymagali, nie było szans na kopiuj wklej z internetu. Jak jakieś zajęcia przepadły to trzeba je było odpracować i tego wymagali wykładowcy. Teraz jestem na zaocznych i widze że niektórzy z państwowych szkół wiedzą mniej niż ja po prywatnej uczelni.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Aligator
[2006-10-03 11:21]
Tak nawiązując do tematu wykształecnia. Wykładowca polibudy który tak się wypowiada raczej nie przyjmuje do świadomości że w pewnych dziedzinach nie konkretna szkoła ale życiowe talenty odgrywają rolę.
Przykład?
Kałasznikov - człowiek, który tworzy broń legendę. Aż trudno sobie wyobrazić że jest do tego zdolny zwykły samouk, bez szkoły, a jednak.
Cegielski - przemysłowiec który kształcił się na filologa.
Ignacy Łukasiewicz - aptekarz, wynalazca lampy naftowej, człowiek który dokonał rarinacji ropy nafrowej.
Listę tę można wydłużać niemal w nieskończoność.
Oczywiście dla niektórych przykłady te znaczyć będą raczej niewiele ale dają obraz rzeczywistości. W znacznej mierze osiągnięcia ludzkie są warunkowane przez zdolności. Wniosek, ktoś kończący podrzędną szkołę z "beznadziejnym" poziomem nauczania, może się okazać geniuszem w tej konkretnej lub innej dziedzinie.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Ben
[2006-10-05 07:12]
Prawda ze wazne jest co umiesz a nie papierek ale jest jedeno ale nikt na tą rozmowe cie nie zaprosi jesli nie masz wyzszego wyksztalcenia dlatego chodzi sie dla papierka na studia, nie wiem o jaka polibude koledze wyzej chodzilo ale zapewniam cie ze jest tam wysoki poziom,przynajmniej sa tam prawdziwe przedmioty typu matematyki fizyka, a nie jak w szkolach biznesu same ekonomiczne i zarzadzanie przedsiebiorstwami, niektore wyzsze uczelnie tez sa co do poziomu przereklamowane np UJ a w zasadzie to sielanka.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~
[2006-10-04 14:27]
szkoda gadac...
w tym roku zaczynam studia (filologia ang.) w trybie zaocznym na ug. po pierwsze - nie chce tam studiowac, ale musze bo mnie matka zmusila, gdybym odmowila i postawila na swoim, chyba by sie mnie wyrzekła :/ a poza tym ani mnie ani jej nie stac na to zeby placic takie sumy (4000 pln za rok) wiec nie wyobrazam sobie podwyzki, a zreszta mam w planie z tego zrezygnowac w ogole i niech sie dzieje co chce.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~kaktus??
[2006-10-03 11:37]
dzienne najlepsze
Studia to był najpiękniejszy okres w moim życiu, ukończyłam studia dzienne na państwowej uczelni – wiec nie musiałam za nie płacić. Gdy przyjmowano mnie na staż okazało się ze dyrektor ukończył dokładni ten sam wydział co ja i chcenie podpisał ze mną po stażu umowę o prace. A co do studentów zaocznych – moja koleżanka z pokoju była na zaocznych na tym samym wydziale wiec nikt mi nie wmówi ze zaoczni maja tyle samo nauki co dzienni!!!!! Korzystała z moich notatek czasem jej pomagałam wiec wiem jakie były u niej wymagania – MNIEJSZE. O uczelniach prywatnych to się nawet nie będę wypowiadać bo i nie ma o czym
Najbardziej rozbawił mnie tutaj zarzut – bo dzienni tylko piją – to idź na dzienne, utrzymaj się (z dobrym wynikiem) i tylko chlej – ciekawe czy dasz rade???
No i na koniec – student nie kaktus pic musi – i jak się nie napić jak tyle fajnych knajp jest w Krakowie – tylko wszystko z umiarem (a ci co tak krzyczą to chyba są troszkę zazdrośni)
odpowiedz
pokaż 1 ukrytą odpowiedź
Ocena: 0 [0]
~GS
[2006-10-03 14:11]
ŚWIĘTA RACJA. A dowodzi tego chociażby że nikt z zaocznych się tu nie wypowiedział. Ciekawe jaki będzie ich argument. (to co zawsze praca praca i nic nowego). Sam miałem podobne doświadczenie tzn. koleżankę na zaocznych i porównywaliśmy co przerabiają – I co? Chyba nie muszę dokańczać – patrz wyżej.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~niunia
[2006-09-28 11:18]
dzienne trudniejsze
i niech nikt nie wciska kitu że zaoczni mają tyle samo zajęć przecież na wielu rozkładach i programach zajęć widać że zaoczni mają mniej materiału fakt że różnie to wygląda na różnych kierunkach ale u mnie np zaoczni nie mają w ogóle niektórych przedmiotów które mają studenci dzienni i przyjmuje się że zaoczni mają lżej bo płacą
odpowiedz
pokaż 15 ukrytych odpowiedzi
pokaż 10 wcześniejszych odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~anonim
[2006-10-03 10:52]
Człowieku zastanów sie co piszes, studia zaoczne i studia dzienne maja ten sam program nauczania, tyle że rożnica jest taka ze wy macie caly materiale w 5 dni a studia zaoczne w jeden dzien na 2 h....? co Ty na to? A Wy co jestescie na stduaich dziennych tylko imprezujecie? a uczycie sie tylko jak przychodzi sesja ? czy tak nie jest?
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~klaudia
[2006-10-03 10:59]
Chciałam tylko podkreślić, ze studenci zaoczni przerabiaja 60% materiału, czyli o 40% mniej niż studenci dzienni!!
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~dzienny/zaoczny Kaen
[2006-10-03 12:24]
Viki, zaoczna, s. dzienne, Wypelniony Mozg! W
Wszyscy macie racje.
I na tym polega caly dowcip. Zarowno na jednych i drugich mozna byc synkiem/coreczka tatusia ktory zaplaci nie tylko za studia ale tez mieszkanie, zycie, samochod i rozrywki.
Zarowno na jednych i drugich mozna ciezko pracowac laczac nauke z praca zawodowa i samodzielnym zyciem.
Tak sie sklada ze mam doswiadczenie z obydwu trybu studiow. Na ogol rzeczywiscie jest tak ze na dziennych jest wiecej materialu (o jakies 20 - 30%) ale wymagania egzaminacyjne sa bardzo podobne. Nawet te same.
Gadanie o tym ze zaoczni to cieniasy, a dzienni nieroby to stek bzdur. Prawda jest taka ze niezaleznie od trybu studiow mozna isc po najmniejszej linii oporu i "jakos przechodzic" kombinowac itd. albo ciezko pracowac i miec swietne rezultaty.
Wiem co to znaczy uczyc sie na dziennie (w trakcie dziennych osiagalem najwyzsze progii stypendiow naukowych, dostalem elitarne stypendium PZU SA dla najlepszych stypendium UW). Wiec zeby nie bylo ze nie wiem o czym mowie.
Wiem tez jak wyglada studiowanie na zaoczynych, gdzie glownym problemem jest organizacja czasu (praca 8-9h, dojazdy 1-3h, codzienne sprawy itd). Zatem CZASU NA NAUKE na zaoczynych jest O WIELE MNIEJ.
Zas WYMAGANIA EGZAMINACYJNE sa, NIEWIELE NIZSZE, jesli w ogole sa niezsze.
I to jest podstawowa trudnosc tych studiow.
Oczywiscie mowie tutaj o studiach na powaznych uczelniach a nie firma krzak, fabryka dyplomow.
Uwazam ze studia dzienne sa milsze i w pewnym sensie latwiejsze wlasnie z racji na to ze pierwszym i podstawowym zmartwieniem dziennych jest niezadko tylko, albo prawie tylko nauka, ktora jesli ktos powaznie podchodzi do studiowania to jest czyms przyjemnym.
Wazne jednak by szanowna psorka, w trakcie zajec, ktore maja czegos nauczyc, nie opowiadala za duzo o swoim wnuczku, stryjence, bo wtedy po prostu traci sie czas. A to niestety sie zdaza.
Mysle jednak ze statystycznie zaoczni maja trudniej (nie tyle na samych studiach co w zyciu).
Jak chce sie do czegos dojsc to na zaocznych trzeba byc zyciowo twardym. Na dziennych czasem i (zyciowemu) mieczakowi moze sie udac miec niezle rezultaty.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~GS
[2006-10-03 14:03]
Nie ma się co kłócić za zaoczniakami. Są tak zapatrzeni w siebie że człowiek podał by im 100 argumentów że dzienne są lepsze a oni i tak by ciągle mówili że my się nie uczymy, imprezujemy i tak dalej i tak dalej. Tylko skoro tak jest to czemu na całym świecie preferuje się dziennych studentów. Albo jeszcze lepiej – skoro zaoczni są lepsi bo pracują i dobrze umieją cały materiał dziennych to czemu jeszcze nie zlikwidowano dziennych. Może dlatego że nie macie racji. Połowa mojej grupy na dziennych gdzieś dorabiała w czasie studiów. Najtrudniej było na pierwszym i drugim roku gdzie było dużo zajęć ale później było łatwiej coś znaleźć.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Wypelniony Mozg
[2006-10-11 14:22]
Ladnie masz nagrzane w glowie.
Odbij od studentow zaocznych.
Nie wiesz jak jest na zaocznych a gadasz.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~GS
[2006-10-03 10:16]
Zaoczni przerabiają zaledwie połowę materiału.
Jestem już po studiach (dziennych) i nie raz z kolegami rozmawialiśmy z wykładowcami "w luźny" sposób i mówili nam ile materiału przerabiają dzienni a ile zaoczni. I jeżeli ktoś mi mówi, że zaoczny umie tyle samo albo jest takim samym specjalistą co dzienny to najprościej w życiu NIE WIE CO MÓWI!!! Jeśli w przyszłości będę miał własną firmę (a zamierzam) to mając do wyboru kogoś po zaocznych i dziennych to bez namysłu wybiorę do pracy dziennego.
odpowiedz
pokaż 4 ukryte odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~prizer
[2006-10-03 10:58]
to fajny musi byc z Ciebie gosc skoro tak segregujesz ludzi:)czemu nie napiszesz wprost ze uwazasz sie za kogos lepszego!!!pominales chyba to ze czasem mlodych ludzi nie stac na podjecie studiow stacjonarnych!!!musza na nie zarobic bo nie maja bogatych rodzicow i nie stac ich na kredyty studenckie!musza sobie na nie zapracowac!!! jestem studentem dziennym ale nie chcialbym u Ciebie pracowac bo widze ze pomijasz juz jedne z wazniejszych zasad zatrudniania i traktowania ludzi.czasem nie tylko licza sie studia ale tez checi do pracy i ambicje a wydaje mi sie ze studentom wieczorowym i zaocznym tego nie brakuje bo sa czesto bardziej odpowiedzialni(a znam takie przypadki gdzie niejeden zaoczny potrafil postawic upadajaca firme na nogi i ja niezle rozkrecic!)zycie inaczej nastawilo ich do egzystencji i nie boja sie ciezkiej pracy bo musieli liczyc sie z kazdym groszem i zarabiac na zycie i studia! wiec powodzenia kolego w doborze pracownikow:)
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~absolwentka
[2006-10-03 11:09]
Witam, niestety nie masz racji. Wypowiadasz się na temat, nie znając się wcale na rzeczy. Studia zaczynałam w trybie wieczorowym (5 razy w tygodniu), potem ze względów osobistych musiałam przenieść się na studia dzienne i w tym momencie przeżyłam szok. Studenci dzienni potrzebowali średnio 3 razy tyle czasu na zgłębienie zagadnienia, które na studiach wieczorowych przerabiano w ciągu 1 godziny. Dzienni nie radzili sobie kompletnie z zajęciami praktycznymi i NIGDY nie mieli projektów na czas. Wtedy prysły moje wyobrażenia na temat studiów dziennych. Tak więc, zanim będziesz się wypowiadać na temat studiów wieczorowych bądź zaocznych, zobacz jak na nich jest naprawdę, a nie sugeruj się "luźnymi" rozmowami profesorów, z których nota bene spora część opuszcza zajęcia z grupami dziennymi (bo ci nie płacą). Natomiast studenci wieczorowi lub zaoczni płacą i wymagają.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~marta
[2006-10-03 11:18]
ja skonczyłam zaoczne studia zawodowe.Musielismy wyrobic ponad 90 % materialu studiów dziennych.Zajęcia co tydzien,w piatek 5 godzin,sobota i niedziela po 12-14 godzin.Egzaminy i zaliczenia zdawaliśmy na lepsze oceny niż zaoczni-a profesorowie nie raz nam powtarzali,że my sie chociaż uczymy bo dzienni to maja wszystko gdzies i tyle,przychodza nietrzezwi,po imprezkach,spia na zajeciach-i to na uniwerku,,
Sama jakbym miaąl mozliwosc i pieniadze to wybrałabym dzienne studia-bo tych 5 lat ciężkiej pracy i nauki,braku czasu na cokolwiek nikt mi nie zwróci.
Obecnie pracuje w niemieckiej firmie,mieszkam w Niemczech i nikt tu nie dzieli nas na dziennych czy zaocznych.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~GS
[2006-10-03 13:43]
SKORO TAK MÓWILI MI CI CO UCZĄ (ZAOCZNYCH I DZIENNYCH) TO PO JASNĄ CH....E WMAWIACIE MI ŻE NIE WIEM CO MÓWIĘ. A to że na zaocznych śmieją się z dziennych - tak samo jest na dziennych, łach z zaocznych. Sam miałem koleżankę na zaocznych (ten sam kierunek co ja i rocznik) I porównywaliśmy co oni przerabiają z danego przedmiotu, a co my i FAKTYCZNIE mieli połowę tego co na dziennych. A może profesorowie i koleżanka okłamali mnie?
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~klara
[2006-09-21 11:03]
no i dobrze
bo nie dosc ze mają zajecia 2 razy w miesiącu to jeszcze tytuł taki sam jak sudenci dzienni!!!!!! a wiecie ze my musimy 5 dni sie uczyc i to przez caly dzień, czesto do pożna, a wy moze tylko 5 h/dobe 2 din w tygodniu 2 razy na msc!!!!!!!!!! leniuchy i nicponie!
odpowiedz
pokaż 129 ukrytych odpowiedzi
pokaż 124 wcześniejsze odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~ivva
[2006-10-03 11:25]
Jeżeli koszty studiow się podniosą nie będzie mnie na nie stać, jednak będę musiała stanąć na głowie i zapłacić bo w przyszłym roku akademickim mam obrone pracy, a przecież nie zostawię studiów na rok przed obroną.
Poza tym mit, ze studia zaoczne są gorsze od dziennych już dawno upadł. Owszem są kierunki, których nie można studiować zaocznie np. Malarstwo, rysunek czy inne studia na ASP lub AM, ale to są kierunki na których liczy się praktyka, bo to ona czyni mistrza.
Kierunki teoretyczne od wielu lat mają swoich amatorów właśnie niestacjonarnych i nie dlatego, że jest łatwiej, ale dlatego by zdobywać nowe kwalifikacje bez względu na przeszkody.
Sama studiuję zaocznie i wiem, że zasługuję na ten sam tytuł co studenci dzienni. Mam zajęcia z wykładowcami z Uniwerków...myślicie, że mnie wymagają od studentów zaocznych? Bzdura! Między zjazdami mamy nawał pracy, nie tylko tej zawodowej, ale także tej związanej ze studiami. BO tu referat, tam referat...tu analiza tekstu a jeszcze gdzieś indziej przygotowanie prezentacji, a my do wszystkiego musimy dotrzeć sami. Nikt nam nie podaje tego na tacy.
Poza tym po ponad 12 godzinach pisania(zajęcia od 7:15 do 21)ręka pada, a człowiek nie ma na nic siły.
Chciałam jeszcze dodać, ze bardzo często(nie mówię, że wszyscy)na studia dzienne idą osoby, które albo spełaniają ambicje swoich rodziców, albo chcą się wyszaleć, bo nie mogli tego zrobić pod okiem swoich opiekunów. Więc nie bredźcie mi tu, że nie zasługuję na swój tytuł, bo ciężko na niego pracuję.
Macie na uczelni nowe komputery, ławki, pomoce naukowe? Możecie mi podziękować...to za moje ciężko zapracowane pieniądze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~bobo
[2006-10-03 11:39]
Studiowałem we wszystkich trybach tzn. dziennie,wieczorowo i zaocznie więc chyba mogę coś powiedzieć na ten temat ; na dziennych to była sielanka , niezapomniane studenckie lata , na wieczorowych - ciężka charówa ,wychodziłem z domu o 7 rano do pracy i wracałem ok.22/23 , na zaocznych co prawda zajęcia co 2 tyg. ale materiał ten sam i zajęcia od rana do nocy , kadra naukowa też ta sama co na dziennych. Jedyna różnica między dziennymi a niedziennymi to brak WF-u a ilość godzin zajęć akademickich taka sama i kadra też.
Teraz mam 3 fakultety i jestem mgr inż. Bezwzględnie studiowanie wieczorowo było najcięższe , zaocznie też niełatwe a dzienne jak już wspomniałem to sielanka więc niech mi żadne dzienne mamisynki i córcie tatusiów nie pir...lą takich głupot,że na wieczorowych czy zaocznych jest łatwiej lub materiał okrojony albo gorsza kadra - ja to wszystko przeszedłem i wiem co piszę
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~kasik
[2006-10-03 12:30]
myślę że debata wroga i ograniczona światopoglądowo!proszę kwiat polskiego społeczeństwa a tylko oczerniać się umiecie!!każdy sobie przyszłość wybiera i każdy decyduje o sobie i o tym co dla niego znaczą studia, praca itd. Są zaoczni którym wszystko opłacaja rodzice,wyprowadzają się z domu, imprezują i mają 5 lat dobrej zabawy, są tacy na dziennych. Na dziennych wiele osób podejmuje pracę-dzielą tydzień pomiędzy uczelnie a pracę i nie jest im łatwiej niż pracującym zaocznym- czy to nie śmieszne że operujecie szablonami! Co to kogo obchodzi że inny w życiu sobie nie poradzi, że mu mamusia na wszystko daje! Ja studiuje dziennie, pracuję niewiele mam czasu dla siebie, ale mam 24 lata i potrzebuję samodzielności, zawsze jakos na siebie zarabiałam czy to w wakację za granicą czy za barem nareszcie dostałam dobrą pracę ale wiele kosztuje mnie żeby studiować i pracować! Szanuję zaocznych studentów- macie krótsze "dzieciństwo" musicie dorosnąć z dnia na dzień. To nie jest miłe patrzeć jak rówieśnicy imprezują mają mase znajomych, w wakację wyjeżdzają do pracy w Hiszpanii czy na Ibizie- bo mogą!a ty wpadasz już w kombinat, martwisz sie rachunkami, szefem i profesorem co to sie uwziął. Tylko zaoczni zrozumcie że są dzienni którzy dzielą wasz los!A ci k
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~kotekle
[2006-10-03 13:49]
odezwał się mądrala!!!!
to sobie idz na studia zaoczne nikt tobie nie kazal isc na dzienn!
popierdzielony kujon!!!!!!!!
siedz w ksiazkach jak siedzisz bo tylko na to ciebie stac!!!!!!!!!
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~sangwinik
[2006-10-03 17:44]
zgadzam sie z toba kasik, tez jestem na dziennych i tez pracuje, ale doskonale rozumiem zaocznych i juz ich bronilam w tej debracie ale chyba nikt tego nie zauwazyl :) wiele osob idzie na zaoczne nie dlatego ze nie udalo sie na dzienne, ale dlatego ze tak chca: bo maja ciezka sytuacje, badz chca sie szybko usamodzielnic. patrzac na to forum widze, ze wielu kolegow z dziennych bardzo naskakuje na zaocznych i nie rozumiem czemu. jezli drodzy koledzy z dziennych tak wam zle (bo na to wyglada) to sie rzeczywiscie przeniescie na zaoczne. material jest ten sam a biedni zaoczni czesto musza opracowac go sami, biorac pod uwage ze pracuja i nie zawsze moga leciec do biblioteki zeby cos znalezc. docencie ich wysilek i trud, a to ze czasem na zaocznych trafiaja sie kasiaste nieuki nie znaczy ze wszyscy sa tacy? a czy nas na dziennych takich nie ma?? skad niby sie utrzymuja i na wszystko ich stac??hm? :>
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~angelka
[2006-09-20 09:11]
studia zaoczne
jestem studentka zaoczna na uniwerku w opolu musiałam zapłącic 3500 za rok (nie liczac dojazdów, noclegow obiadów, ksera, prezentow)bo tak to bybyło około 6000 a nawet 7000 czy to jest mało?
nie prezginajmy z opłatami niech i dzienni tez płaca i pojda do pracy, bo tak jakos wypada podzielic opłty dla studentów i dziennych i zaocznych, bo tak naprawde mi jest ciezko pracowac studiowac dom i teraz daja mi do wiadomosci ze najlepiej byby ło gdybym poszła jeszcze do 2 pracy wieczorami bo innACZEJ mnie nie bedzie mnie stac, nie wspomne o tym ze pozostałe kolezanjki tez....one najczesciej nie pracuja rodzice im daja kase.
a tak naprawde kazdy wie ze innaczej sie licza ze studentami dziennymi a innaczej zaocznymi.
odpowiedz
pokaż 315 ukrytych odpowiedzi
pokaż 310 wcześniejszych odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~ko
[2006-10-03 11:51]
daj spokuj, ja studiuje w paryzu na sorbonie na dziennych i nie place, tu sie nie placi za dzienne, poza tym pracuje bo nie stac moich rodzicow na wysylanie mi pieniedzy, jest ciezko ale daje sobie rade.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~prizer
[2006-10-03 11:56]
taki to madry byly student chce zalozyc firme i jak chce traktowac ludzi:)Pan GS napisal ze bedzie zatrudnial tylko dziennych studentow bo przerobili caly material na studiach:)co o nim sadze:): to fajny musi byc z Ciebie gosc skoro tak segregujesz ludzi:)czemu nie napiszesz wprost ze uwazasz sie za kogos lepszego!!!pominales chyba to ze czasem mlodych ludzi nie stac na podjecie studiow stacjonarnych!!!musza na nie zarobic bo nie maja bogatych rodzicow i nie stac ich na kredyty studenckie!musza sobie na nie zapracowac!!! jestem studentem dziennym ale nie chcialbym u Ciebie pracowac bo widze ze pomijasz juz jedne z wazniejszych zasad zatrudniania i traktowania ludzi.czasem nie tylko licza sie studia ale tez checi do pracy i ambicje a wydaje mi sie ze studentom wieczorowym i zaocznym tego nie brakuje bo sa czesto bardziej odpowiedzialni(a znam takie przypadki gdzie niejeden zaoczny potrafil postawic upadajaca firme na nogi i ja niezle rozkrecic!)zycie inaczej nastawilo ich do egzystencji i nie boja sie ciezkiej pracy bo musieli liczyc sie z kazdym groszem i zarabiac na zycie i studia! wiec powodzenia kolego w doborze pracownikow:)
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~mihoshi
[2006-10-03 12:15]
ja wlasnie przenioslam sie ze studiow dziennych na zaoczne - studiowalam dwa lata na dziennych - pierwszy rok na filii i drugi rok jush na uczelni macierzystej.moje pierwsze spostrzezenia byly takie ze ci sami wykladowcy,ktorzy pomagali nam kiedy uczylismy sie na filii,totalnie nas olewali i mieli gdzies ze nie rozumiemy pewnych rzeczy,kiedy przeniesiono nas na uczelnie macierzysta.nowi wykladowcy doszli do wniosku(mimo tego iz mielismy stypendia naukowe za I rok nauki i to najwyzsze z calego roku)ze mamy bardzo duze braki w programi i sukcesywnie dazyli do tego aby nas zostawic na drugi rok,co niestety im sie udalo i II rok oblala cala moja grupa - nikt z uczelni maciezystej...teraz sytuacja materialna zmusila mnie do przeniesienia sie na studia zaoczne - zjazdy sa w KAZDY weekend - sobota i niedziela od 8.00 do 19.15... raz na jakis czas bedzie jakies okienko.kolezanka,ktora przeniosla sie wczesniej powiedziala ze jest rownie ciezko jak na dziennych - wykladowcy cisna 'normalnie'... naukowego dostawalam 280,00zl najwyzsze wynosilo 310,00. za mieszkanie placilam srednio 290,00 plus wyzywienie 250,00 zl no i mieszkalam daleko od uczelni wiec bilet miesieczny mnie kosztowal 50,00, plus co drugi tydzien staralam sie jezdzic do domu a w obie strony mnie to kosztowalo 30,00 zl.moje wydatki miesiecznie wychodzily srednio 620,00... zeby nie kredyt studencki, ktory musialam wziac nie dalabym rady.przenioslam sie na zaoczne i za semestr bede placic okolo 1700,00 - nie wiadomo jeszcze ile jest to okolo...dzieki temu ze mam kolezanki na dziennych odpadnie mi czesc wydatkow za noclegi w weekendy, dojdzie tylko wyzywienie i dojazd - srednio 550 zl na miesiac... nic dodac nic ujac...
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~margola
[2006-10-03 13:37]
masz rację nasz KRAJ to kraj ukladów i wzajemne obrzucanie się błotem nic nie da. Zaoczni i dzienni mają ciężko. większość zaocznych tylko dzięki pracy mozę studiować, dzienni dzieki kredytom ( ci w trudnej sytuacji materialnej)jest tak samo ciężko wiem bo studiowałam najpierw dziennie ale ze wzgledow finasowych musze teraz studiować zaocznie na i jest cholernie ciężko... więc ludzie opanujcie się bo jeżeli nie masz układów to nie ważne czy kończysz dzienne czy zaoczne!!!!
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~MR
[2006-10-03 13:52]
czytam wasze wypowiedzi i czytam i nie moge sie nadziwic dlaczego taka wiekla klotnia postaje na ten temat. Moim zdanieniem problem nie tkwi w tym jakie sa powodu wyboru stodiów dziennych czy tez zaocznych. Problem polaga na dostepnosci miejsc pracy w niepelnym wymiarze godzin i godziwych zarobków za nia. czy to czyjas wina ze urodzil sie w bardziejamoznej rodzinie i stac go na studia dzienne bez podejmowania zadnej dodatkowej pracy chyba nie ... kazdy w zyciu musi sobie jakos radzic. Ja bylam na studiach zaoczynch przez rok i pracowalam na pelnym etacie potem przeszlam na studnia dzienne gdyz one byly traktowane bardziej powaznie i przez studentów i przez wykladowców ... i dalej pracowalam dorywczo ostatni rok studiów znowu zaczelam pracowac na pelnym etacie na zajecia dojezdzalam porstoz pracy jakies 60 km nie bylo a godziny tracone w pracy musialam nadrabiac w soboty ... ale skoczylam. nie ukrywam ze polityka uczelni znienila sie pzrez lata i zauwazylam ze na koniec kazde przelozenie egzaminu , skreslenie lub wpisanie na liste przedluzenie sesji itp itd zaczelo kosztowac o wiele wiecej i bylo narzedziem dla uczelni by zdobyc dodatkowe fundusze ... moze powinniscie sie zastanowic w jakim kraju zyjecie i tam szukac problemow a nie spierac sie kto ma gorzej student dzienny czy zaoczny.
Potrzeba nam dobrego prawa i sprawiedliwosci ale niestety nie wydaniu PIS ...
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Tajfun
[2006-10-03 11:44]
Studia ucza zycia tylko dlaczego tak drogo ?
Bezpłatne studia? Poszedłem na studia inżynierskie dzienne, bo taka była możliwość jestem z nich zadowolony nie kosztowały mnie wiele około 1500zl rocznie na dojazdy i wszystko było by piękne gdyby nie jeden mankament chce kontynuować studia i zdobyci tytuł magistra a się okazało ze dziennych kierunków w moim profilu nie otwierają po dłuższych poszukiwaniach znalazłem uczelnie, która zaproponowała studia dzienne magisterskie uzupełniające i co asie okazało kierunek nie został otworzony z powodu braku chętnych i zaproponowano mi naukę w trybie zaocznym podziękowałem za ta ofertę studia dzienne kosztują mnie tyle samo, co studia zaoczne, jeżeli maja się odbywać daleko od domu, dlatego Studiowałem blisko miejsca zamieszkania, ale teraz to powoduje ze musze studiować zaocznie wina ludzi czy uczelni nie wnikam, ale to jest nie w porządku ze niektórym odbiera się prawo wyboru i tanich studiów z tego, co zaobserwowałem człowiek jest zmuszony wyjechać do dużego miasta i tam rozpocząć pełen cykl studiów magisterskich w trybie dziennym a takie studia są kosztowne wystarczy porównać mój wydatek roczny 1500zl do wydatku miesięcznego studenta na stancji Jeszcze jedna ważna sprawa w moich poszukiwaniach uczelni wyraźnie widać ze faworyzowane są tak zwane licencjata po nich można bez problemu znaleźć dzienne studia uzupełniające natomiast inżynier ma problem przynajmniej takie mam odczucie, jeżeli chodzi o Wielkopolskę i Dolnośląskie wiec, jeżeli utrudnia się studiowanie w trybie dziennym to, po jakie licho podwyżki no chyba ze rezygnujemy ze studiów "bezpłatnych" chyba już teraz takich niema na bilet autobusowy tez musiałem sobie zarobić, ale to nie jest duża suma i łatwo ja sobie dorobić studia zaoczne krzywdzą studenta nie dość, że się płaci to kadra profesorska przekazuje mniej wiedzy a wiedzieć wypada tyle co student dzienny, dlatego nie wiem jak odbierać ta cala sytuacje, choć jak to mówią niema tego złego, co by na dobre nie wyszło myślę ze sobie załatwię jakiś interesujący starz i to jest cały plus tej sytuacji .
odpowiedz