Regulacje Unii Europejskiej zapewniają równe traktowanie wszystkich jej obywateli, również w obszarze zabezpieczeń społecznych. Nie oznacza to oczywiście, że Komisja Europejska czy inna instytucja reguluje wysokość emerytur czy zasiłków.
Zapewnia jednak, iż np. obywatel Irlandii, pracujący w Danii (i tam ubezpieczony) będzie otrzymywał takie same świadczenia jak Duńczycy. Jeżeli wypracuje np. minimalną emeryturę, czyli 841 euro rocznie, to tyle właśnie będzie dostawał, a nie 175,80 euro tygodniowo, które należałoby mu się w jego ojczyźnie.
Oczywiście zasada ta działa w obie strony, i może się okazać, że taka przeprowadzka będzie się opłacać.
Przedstawiona wyżej sytuacja jest bardzo prosta, zakłada pracę przez całe życie w jednym kraju. Ale regulacje unijne zezwalające na swobodny przepływ osób powodują, że wielu ludzi pracuje w różnych krajach po kilka lat.
Myśląc o przyszłości i wysokości emerytury, pamiętać trzeba, że ważne jest miejsce, gdzie płaci się ubezpieczenie, a nie, gdzie się rzeczywiście pracuje. Zwykle jest to to samo miejsce, ale nie jest to jednoznaczne.
Jaka emerytura?
W zrozumieniu zasad naliczania emerytury w UE pomoże nam przykład.
Jan Kowalski musi przepracować 40 lat, zanim przejdzie na emeryturę. Niestety, jego dochody – te, które ma, i te, które będzie miał, wystarczą tylko na najniższą emeryturę – te założenia uproszczą nam wyliczenia.
Wyobraźmy sobie, że Jan Kowalski, po 5 latach przepracowanych w Polsce (która już weszła do UE) postanawia zmienić klimat i przenosi się do Grecji. Tam spędza 10 lat, po których przeprowadza się do Luksemburga. Po 15 latach w Luksemburgu wraca do Polski. Ostatnie 10 lat swojej aktywności zawodowej spędza już w ojczyźnie.
Podsumowując, z czterdziestu lat pracy Kowalski spędził:
w Polsce – 15 lat,
w Grecji – 10 lat
w Luksemburgu – 15 lat.
W każdym z tych państw "zasłużył" na minimalną emeryturę. W Polsce wynosi ona obecnie około 160 euro, w Grecji – 428, a w Luksemburgu – 1320. Wyliczenie wysokości świadczenia będzie już proste – proporcjonalnie do ilości lat spędzonych w danym kraju.
Kowalski w Polsce przepracował 15 lat, czyli 15/40 okresu zatrudnienia (15/40 x ok. 160 euro = ok. 60 euro). W Grecji spędził 10 lat (10/40 x 428 euro = ok. 107 euro), a w Luksemburgu 15 (15/40 x 1320 euro = 495 euro). Oznacza to, że emerytura, jaką otrzymywałby Kowalski, wynosiłaby około 660 euro.
Oczywiście, im wyższe zarobki miałby Kowalski, tym wyższą emeryturę otrzymywałby. Pamiętać trzeba jednak, że większość unijnych państw (podobnie jak Polska) ma ustawowo określoną wysokość najwyższej emerytury.
Jeżeli zachować wszystkie założenia z przykładu Kowalskiego, ale przyjąć, że należałaby mu się najwyższa emerytura z każdego z tych krajów, otrzymywałby znacznie wyższą kwotę.