Inaczej pracuje detektyw, który na zlecenie pracodawcy może śledzić przyszłego pracownika. Firma, która jest wpisana do rejestru MSWiA jako świadcząca usługi detektywistyczne, weryfikuje kandydata bez jego zgody.
- W wielu przypadkach sięgamy w życie kandydata głębiej – począwszy od sprawdzenia sytuacji rodzinnej, mieszkaniowej, finansowej i towarzyskiej, a skończywszy na skłonnościach i uzależnieniach. Zdarza się, że zachodzi konieczność wniknięcia w otoczenie kandydata, czasem wręcz nawiązania znajomości bezpośredniej. Obserwujemy taką osobę, sprawdzamy czy nie ma nałogów – przyznaje Krzysztof Szaruga z firmy Detektyw24.
W ten sposób badani są np. przyszli przedstawiciele handlowi firm farmaceutycznych, dla których przewidziano nienormowany czas pracy. Szczegółowo sprawdza się kandydatów na kluczowe stanowiska w tych firmach. Detektywów interesuje to, czy ktoś jest uzależniony od psychotropów oraz jakie są jego zachowania seksualne. Uważają, że jeśli kandydat zdradza żonę, to firmę też może.
Wariografy. Czy paliłeś trawkę?
Prawdomówność ubiegających się o pracę sprawdza się też wariografem. Takie badania prowadzą detektywi, ale też wyspecjalizowane firmy. Badanie trwa do 3 godzin. Wśród pytań, na które kandydat musi odpowiedzieć „tak” lub „nie”, padają m.in.: czy paliłeś kiedykolwiek trawkę, czy miałeś kiedykolwiek stosunek seksualny ze współpracownikiem, czy kiedykolwiek ukrywałeś pieniądze przed współpracownikiem. Koszt przebadania jednej osoby to od 300 do 1,5 tys. zł.
- Obserwujemy duży wzrost zainteresowania firm rekrutacyjnych, które chcą dodać do swojego portfolio takie badanie. Tylko w ubiegłym roku podpisaliśmy 6 umów współpracy z firmami HR – mówi Dariusz Pietraszewski, właściciel Brand Consulting, firmy która przeprowadza badania wariografem.
W Polsce działa kilka firm świadczących takie usługi. W USA wykonuje się 300 tys. badań rocznie. Z wariografów podczas rekrutacji korzysta m.in. sieć barów McDonald's.
- Już sama informacja o wariografie w procesie rekrutacji, wpływa na wyższą rzetelność CV. Ale to rzeczywiście jest skuteczna metoda. Osoby, które zgadzają się na to badanie, są w 95 proc. bez zarzutu. Tylko 5 proc. stanowią ci, którzy skłamali w CV i liczą, że podczas badania jakoś to będzie – dodaje Pietraszewski.
Czy jednak aż tak szczegółowe sprawdzanie kandydata do pracy zawsze jest konieczne? Niektórzy specjaliści od rekrutacji są przekonani, że śledzenie kandydata i badania wariograficzne to przesada.
- W trakcie szczegółowych rozmów rekrutacyjnych braki danej osoby zostaną odkryte. Zdarzają się jednak osoby, które są tak zdesperowane, że potrafią swoje CV "tuningować". Dobrze poprowadzona rozmowa kwalifikacyjna potrafi umiejętnie pokazać, co taka osoba naprawdę potrafi – twierdzi Barbara Osuchowska, Project Manager, K&K Selekt Centrum Doradztwa Personalnego.
Małgorzata Kałużyńska – Jasak,
dyrektor zespołu rzecznika prasowego Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych
Czy szef może sprawdzać dane kandydata?
Z punktu widzenia ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych ważne jest, aby każdy administrator danych (w tym przypadku pracodawca) wskazał podstawę prawną przetwarzania danych. Przekazywanie danych, jako jedna z form ich przetwarzania, aby było legalne, powinno odbywać się po spełnieniu przynajmniej jednej z przesłanek wskazanych w art. 23 ust. 1 (w odniesieniu do danych tzw. zwykłych, jak np. imię, nazwisko, adres zamieszkania czy numer PESEL) lub w art. 27 ust. 2 (w odniesieniu do danych tzw. wrażliwych, jak np. o nałogach, stanie zdrowia czy przynależności związkowej. Biorąc powyższe pod uwagę należy stwierdzić, że opisane działania pracodawcy polegające na przekazaniu danych osobowych kandydatów do pracy firmie detektywistycznej, mogą budzić poważne wątpliwości co do zgodności z prawem.
Jednocześnie, jeśli nie ma podstawy prawnej do przetwarzania (przekazywania) danych osobowych, pojawia się także, kwestia odpowiedzialności karnej, w tym przewidzianej w ustawie o ochronie danych osobowych. Zgodnie bowiem z jej przepisami, za udostępnienie osobom nieupoważnionym danych osobowych przewidziana jest kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2. Działania pracodawcy mogą być oceniane także pod kątem ewentualnego naruszenia dóbr osobistych pracownika, jeśli ten wniesie sprawę do sądu cywilnego. W tej sprawie zastosowanie mogą znaleźć również przepisy Kodeksu karnego, który przewiduje sankcje za przestępstwa przeciwko prawom osób wykonujących pracę zarobkową, a art. 218 par. stanowi wprost, że „kto wykonując czynności w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, złośliwie lub uporczywie narusza prawa pracownika wynikające ze stosunku pracy lub ubezpieczenia społecznego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności, albo pozbawienia wolności do lat 2.
Jednocześnie osoba uważa, że zostały naruszone jej prawa wynikające z ustawy o ochronie danych osobowych, może złożyć skargę do GIODO.
BW/JK