Chwalenie i nagradzanie to ciężka praca

Każdy chyba się zgodzi: na pytanie, czy pracujemy przede wszystkim dla pieniędzy, odpowiedź może być tylko jedna – tak! Ale czy wyłącznie?

Drukuj AAA 2010-02-25 (11:05)
Źródło: wp.pl
A kto pochwali szefa?

Jeśli szef przejmie się rolą dobrego managera od zasobów ludzkich, będzie nie raz musiał rozważać, jak postąpić. W kwestii pochwał trudno bowiem o sztywne reguły. Sami konsultanci często nie są zgodni, za co i jak chwalić. Niektórzy podkreślają, że istotne przy udzielaniu pochwał jest przede wszystkim dobro firmy. Jeśli pracownik wskutek swoich działań przyczynił się do niego, należy mu się nagroda, koniec, kropka. Inni uważają, że ważne są też starania, intencje, a wreszcie – rozwój pracownika. Jeśli nawet nie spełnia oczekiwań, ale wypada lepiej niż w poprzednim miesiącu, należy go zmotywować pochwałą.

Nie ma zgodności, czy za pochwałę można uznać zdawkowe stwierdzenia, te wszystkie: „tak trzymać!”, „nieźle, nieźle!” i uściski dłoni? Czy wypada wysłać pracownikowi pochwałę drogą mailową? Czy należy chwalić w obecności innych, czy raczej w cztery oczy? W tym ostatnim przypadku duże znaczenie ma na pewno sytuacja w miejscu pracy. Bywają bowiem miejsca, w których publiczne pochwalenie pracownika ściągnie na niego taką falę zawiści, że rezultat będzie dokładnie przeciwny od zamierzonego.

Widać z tego, że chwalenie i nagradzanie to... ciężka robota! Przełożony, nagradzając dobrego podwładnego, musi wziąć pod uwagę wiele czynników (czy się do nich dostosuje, czy nie, to inna sprawa). Należą do nich m.in. zwyczaje panujące w firmie, wzajemne układy w zespole, to, kim jest wyróżniony pracownik i jak się do tej pory sprawował. Mało tego – ważne są jego stosunki rodzinne, zainteresowania, potrzeby. Przekazując pochwałę, trzeba przemyśleć jej formę, wybrać odpowiedni moment, przewidzieć, jak zostanie odebrana. Zważywszy to wszystko, może nie ma co się dziwić, że pochwały są czymś o wiele rzadszym od połajanek? W końcu... nikt nie chwali szefów za to, że chwalą innych!

Jarosław Kurek
1 2 3 z 3
TAGI: pochwała | praca
oceń
0
0
Podziel się

Opinie

Ocena: 0 [0]
~nieprawda [2010-02-25 15:22]

czyżby?
Mój pracownik posunął się do oszustwa na szkodę firmy,w rozmowie stwierdził,że to dlatego ,że nikt go nie chwalił.Dodam ,że ze swoich obowiązków wywiązywał się leniwie i nie było skutecznego sposobu na zmotywowanie pasożyta,bo dla niego najważniejsze było oczerniać kolegów i koleżanki i liczył ,że to zostanie docenione !!!!!!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Jedi [2010-02-25 20:44]

UWAGA Podatnicy proceder na kolei czytajcie
ahy prezesów, zbędnych dyrektorów, naczelników i liderów międzyzakładowych org. związkowych. Wszyscy oni mają płacę aktualizowaną co kwartał. Jest to zależne od podawanego wskaźnika GUS. Czyli wysokość średniej pensji krajowej razy 2-2,7 dla naczelnika, dla dyrektora 3,2-4,1 a dla członków zarządu odpowiednio więcej. Nie ma tu znaczenia czy firma ma stratę (deficyt) czy ma zysk. Oni i tak mają co kwartał wzrost płacy. Gdyby średnia płaca w kraju spadła to mimo to oni nie mają obnizki płacy. Takie są umowy zwane kontraktowymi. Tylko, że co to za kontrakty jeśli są one bez podania terminu. To są zwykłe umowy o pracę na czas nieokreślony (oprócz członków zarządu), które bardzo trudno rozwiązać, tak trudno aż niemożliwe. Każdy prawnik ci to powie. A mowa o spółkach PKP np. Intercity, CARGO itd. oraz samorządowe: Przewozy Regionalne a także Koleje Mazowieckie. Sprawa zainteresowała kazdego dziennikarza kiedy uświadomiłem ich. Niestety żadna gazeta nie chce o tym napisać. Ten proceder trwa od kilkunastu lat. Podobna sytuacja jest w innych spółkach skarbu państwa jak np. KGHM czy Orlen ale te przynajmniej mają zysk i nie dopłacamy do nich "z kieszeni podatników". W przypadku PKP, które gdyby nawet zabierało tylu pasażerów do wagonów, że nawet na dachu by jechali to i tak władze kolejowe powiedzą, że te pociągi są deficytowe i będą chcieli dalszych dotacji. Kolej ciągle na stratach a my podatnicy ciągle dopłacamy. PKP S.A. ma zadłużenie 5 miliardów zł ! Z tych synekur korzystają także krewni polityków. Do tego należy doliczyć m.in. duszpasterzy kolejarskich - odpowiednicy kapelanów wojskowych. Duszpasterze pojawiają się 2 razy w roku na kolei ale pensję "naczelnikowską" otrzymują comiesiąc. Wniosek z tego taki: czy się stoi czy się leży minimafii kolejarskiej się należy. To coś w rodzaju prostytucji, która w Polsce jest niekaralna i nielegalna. Obywatele, czy nie czas ukrócić ten zalegalizowany rzekomo przekręt ?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ew [2010-02-25 17:34]

chwali się tylko garbów
Nie wiem gdzie jest tak ciężko ale czy na państwowo czy prywatnie jest tak samo. Chwalenie zwłaszcza dawanie nagród pieniężnych zawsze trafia do ludków którzy są z rodziny albo do pracowników których rodzice są przyjaciółmi szefa. Reszta nieraz nie jest świadoma tego. Ponieważ to się ukrywa.

odpowiedz

Partnerem
serwisu są:
pracuj.pl monsterpolska.pl

Szukaj ofert

  • Pracuj.pl
  • Monsterpolska.pl

wyszukiwanie zaawansowane

wyszukiwanie zaawansowane
Sonda

Czy uważasz na to, co umieszczasz w sieci?