Także Wiesława Taranowska z Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych uważa, że propozycja rocznego urlopu na przekwalifikowanie jest "niezrozumiała i dziwaczna". - Wielu pracodawców w ogóle nie chce zatrudniać ludzi ok. 45-50. roku życia. Nie wyobrażam sobie więc, by godzili się na udzielanie tak długiego urlopu, a potem ponowne zatrudnianie - powiedziała PAP.
Ekspertka Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową Aleksandra Wiktorow uważa, że na przekwalifikowywanie czy dokształcanie jest czas w wieku 30-35 lat. - Całkowita zmiana rodzaju pracy po 20 czy 25 latach jest już bezsensowna. Lepiej żeby osoby 45-50-letnie wykorzystały swoje dotychczasowe doświadczenia, wiedzę - wyjaśniła. Według niej należy zachęcać ludzi, by wcześniej myśleli o tym, jak będzie wyglądało ich życie zawodowe za 10 czy 15 lat i poszerzali wiedzę. - Jednorazowy roczny urlop nic tu nie pomoże - dodała.
Wiktorow dostrzega też problem finansowania takiego urlopu. - Być może byłby on finansowany wprost z budżetu lub z Funduszu Pracy, czyli de facto przez pracodawców. Na pewno jednak niełatwo będzie o akceptację takiego rozwiązania zarówno przez pracodawców, jak i związki zawodowe - wyjaśniła.
Paweł Kucharczyk z Zespołu Doradców Strategicznych Premiera zaznaczył w rozmowie z PAP, że szczegóły techniczne propozycji ministra Boniego, takie jak np. źródło finansowania rocznego urlopu, nie są jeszcze znane, ale sam pomysł jest bardzo dobry. - Jest wiele grup zawodowych, które sygnalizują potrzebę przekwalifikowania. Na przykład starszy policjant nie musiałby pełnić służby na ulicy. Po dokształceniu, mógłby pracować w administracji policyjnej. Trudno natomiast oczekiwać, żeby ktoś w ciągu roku całkowicie zmienił rodzaj pracy, np. z hydraulika stał się nauczycielem - powiedział.
Kucharczyk nie widzi zagrożenia w tym, że ludzie starsi wypadną z rynku pracy i nie będą mogli wrócić. Uważa, że "za kilka lat, po kryzysie, pracodawcy znowu będą potrzebowali pracowników, także tych starszych, bardziej doświadczonych, ale dobrze, żeby mieli oni dodatkowe kwalifikacje".
Minister Boni mówił o pomyśle wprowadzenia rocznego urlopu emerytalnego w poniedziałek na konferencji zorganizowanej przez Forum Związków Zawodowych pt. "Profesjonalizm w dialogu społecznym". Podkreślił, że urlop taki ma się wiązać z wydłużeniem wieku emerytalnego, na początek do 67. roku życia. - Ma on pomóc zdobyć nowe kwalifikacje zawodowe osobom, które będą musiały pracować dłużej niż obecnie.