Na uniwersytecie
Na uniwersytecki campus dostałam się po raz pierwszy po dokładnym przeskanowaniu, podaniu wszystkich swoich danych i przebrnięciu przez pikające bramki wykrywające metal. Oprowadzono mnie przez ogromną bibliotekę, sale komputerowe, nowoczesną stołówkę, labolatoria bez horyzontu. Karnet studencki dostałam już po godzinie, ku memu zdziwieniu, z kodem kreskowym i odciskiem palca, a trzeba wiedzieć, że jest on tutaj zwykle suplementem podpisu. Bez owego karnetu nikt nie może wejść na teren uniwersytetu, a nawet szczęśliwy jego posiadacz nie uniknie codziennego skanowania. Nie ma się do dziwić - na tym to uniwersytecie studiuje elita Kolumbii, parkująca swoje BMW tuż przed uczelnią. Tylko czasami widać kontrast pomiędzy dwoma ekstremum, który okazuje się synonimem Kolumbii. Pod campusem przesuwają się czasami zaprzężone w drewniane bryczki konie, ciągnące złom, drewno i makulaturę.
W ostatnich latach coraz więcej europejskich uczelni współpracuje z tutejszymi uniwersytetami. W Polsce jak na razie tylko krakowska AGH wysyła swoich studentów na Universidad de los Andes. Tendencja ta jednak wzrasta. Choć wyższa edukacja jest tutaj droga i jest z tego powodu bardziej przywilejem niż prawem, Kolumbia oferuje obcokrajowcom najlepsze warunki do nauki hiszpańskiego. Warto zaznaczyć, że w Bogocie mówi się najczystszym i najbardziej neutralnym castellano w całym hiszpańskojęzycznym świecie. Jak grzyby po deszczu wyrastają zatem szkoły językowe hiszpańskiego, które oferują doskonałe dla nas ceny i bogaty program.
Praca w Bogocie
Zgodnie z założonym planem miałam studiować w Bogocie przez pół roku. Po sześciu miesiącach zdecydowałam się przedłużyć pobyt w tym mieście o jeden semestr, a potem o jeszcze jeden. Aż w końcu podjęłam tutaj pracę - na samym końcu świata. Kto chce pracować w Kolumbii, zdecydowanie powinien lubić przygodę i być otwartym na nowe wyzwania. Europejczyk zwykle ma tu przed sobą szeroki wachlarz możliwości. Studia na Starym Kontynencie i doświadczenie zawodowe oraz egzotyczny wygląd są na ogół paszportem do zdobycia posady. Informatycy, inżynierowie dróg i mostów, konstruktorzy, kierownicy projektów rozwojowych są tutaj potrzebni i mile widziani. I choć najczęściej przydatna jest znajomość hiszpańskiego, niektóre posady dostępne są dla osób tylko anglojęzycznych. A pomimo tego, że zatrudnienie bezpośrednio w kolumbijskich firmach nie zawsze oznacza ogromne zarobki, praca gwarantuje stały kontakt z egzotyką i towarzyską atmosferą.