Polacy budują hutę

Amerykańska firma Bechtel zatrudnia ponad tysiąc Polaków przy budowie huty aluminium w Islandii. Nasi rodacy tak dobrze się spisali, że firma chce ich zatrudnić przy swoich następnych projektach

Drukuj AAA 2006-10-19 (11:31)
Źródło: Praca i Życie za granicą
Bez wypadków

Andrzej jest zadowolony ze swojej pracy. Pracuje na nocną zmianę. Dostaje za to 41-procentowy dodatek do pensji, a stawka za nadgodziny wynosi 80 proc. – Nie spotkałem się z czymś takim w Polsce. Tutaj na pierwszym miejscu liczy się bezpieczeństwo – wyjaśnia. Nowi pracownicy przylatują w poniedziałki i przez pierwszy tydzień uczestniczą w szkoleniach BHP. Na każdej zmianie pracuje kilku BHP-owców, którzy pilnują, żeby pracownik nie wykonał żadnej niebezpiecznej czynności.

Do tej pory przy budowie huty żaden pracownik nie odniósł poważniejszego uszczerbku. – 20 sierpnia wszyscy świętowali trzymilionową godzinę bez wypadku – mówi Sławek Górski, koordynator do spraw zarządzania wolnym czasem. Jego praca polega przede wszystkim na organizowaniu pracownikom rozrywki. – Celebrujemy wiele okazji, m.in. comilionową godzinę bez wypadku. W uroczystościach uczestniczy główny szef budowy, Andy Cameron, i ściska rękę osobiście każdemu pracownikowi – opowiada Sławek. Jego zdaniem bezpośredni kontakt z najważniejszą osobą w tym projekcie jest bardzo ważny dla pracowników.

Tak samo twierdzi Mirek Murawka, koordynator do spraw szkoleń. – Za każdym razem, jak przyjeżdżają nowi ludzie, organizujemy przywitanie, w którym uczestniczy Andy. Facet w dżinsach i polarze, uśmiechnięty, podchodzi, wita się, z każdym jest na ty. Z wyglądu nie wyróżnia się niczym spośród nas. – Coś nie do pomyślenia w Polsce, gdzie szefowie chodzą w garniturach i pod krawatem – opowiada Andrzej Waz.

Do wyboru, do koloru

Pół dnia zwiedzania huty, drugie pół – w wiosce. Zgłodniałam. Pracownicy, z którymi rozmawiałam, zabrali mnie ze sobą na kolację. Wzięłam talerz, sztućce i ustawiłam się za nimi. W tym dniu do wyboru były cztery rodzaje mięs, w tym golonka zawinięta w boczek, kilkanaście rodzajów sałatek, ziemniaki, ryż. Na dział deserów spojrzałam szybko i odwróciłam oczy. Piętrzyły się ciasta z kremem, a lodówki były pełne lodów. Wybrałam coś dla siebie – zjadłam brokuły w sosie czosnkowym i małe, trochę przesolone kotlety. Było pyszne. – Tak jest codziennie – mówi Mirek, z którym siedziałam przy stoliku. – Nie wiem, dlaczego akurat dziś nie ma owoców morza – dodaje. Andrzej opowiada, że co jakiś czas organizują im tu dni, kiedy podawane są dania z różnych kuchni świata: francuskiej, włoskiej, polskiej. – Dzień islandzki oznacza dla Polaka głodówkę – śmieje się. Np. głowa barania nadziewana i baranina pod różnymi postaciami albo... zgniły rekin.

Andrzej opowiada, że przez kilka pierwszych miesięcy pił tran, który jest dostępny na stołówce. – Mówili nam na szkoleniu, że jak będziemy go pić, to uodpornimy się na przeziębienie. I coś w tym jest – opowiada. Z początku Andrzej pił regularnie rano. I ani raz przez pierwsze trzy miesiące nie zachorował, nawet nie miał kataru. Dopiero po powrocie z urlopu zapominał wypić i po miesiącu od razu się przeziębił.

Pracownicy mieszkają w niskich domkach, w jednoosobowych pokojach z telewizorami. W wiosce jest stołówka, biblioteka z komputerami podłączonymi do Internetu, świetlica, bar z piwem. Raz w tygodniu przychodzi sprzątaczka, wymienia pościel, zabiera brudne rzeczy do prania i sprząta pokój. Pracownicy nie muszą się o nic martwić.

Nie wszystko złoto, co się świeci...

Robotnicy mają świetne warunki socjalne. O nic nie muszą się martwić. Jeśli ktoś nie pali papierosów i nie wydaje pieniędzy na alkohol, może zaoszczędzić całą pensję. W firmie pracują osoby odpowiedzialne za motywację pracowników. Sławek Górski zapewnia rozrywkę w wolnym czasie. – W każdą niedzielę są wycieczki, np. w okolice wulkanów, gejzerów czy w miejsce, gdzie można spotkać wieloryby – mówi. Oprócz tego odprawiana jest msza św. w języku polskim, na którą jeździ ok. 300 osób.

Zdaniem Sławka, wiara pomaga przetrwać i ma dobry wpływ na innych. Jest to o tyle ważne, że ludzie tęsknią oddaleni od swoich domów i rodzin, żyją w trudnych warunkach atmosferycznych, które działają przygnębiająco. Pracownicy mają czasami dosyć monotonii, fiordów, na które muszą patrzeć, i identycznego rytmu dnia – pobudka, praca, kolacja, sen, niedziela itd. W takiej sytuacji nietrudno o depresję. Niektórzy narzekają na złą organizację pracy, nierzadko muszą czekać na materiały budowlane, które przypływają statkami z całego świata. Przestrzeganie zasad BHP też nie jest proste, bo w Polsce pracuje się inaczej, a nawyki zostają.

Katarzyna Kozak
1 2 z 2
oceń
0
0
Podziel się

Opinie

Ocena: 0 [0]
pl.piotrus-8256 [2012-02-26 14:38]

podejme prace w islandji budowlane ,sezonowe

odpowiedz

Partnerem
serwisu są:
pracuj.pl monsterpolska.pl

Szukaj ofert

  • Pracuj.pl
  • Monsterpolska.pl

wyszukiwanie zaawansowane

wyszukiwanie zaawansowane
Sonda

Czy uważasz na to, co umieszczasz w sieci?