Każdy chyba się zgodzi: na pytanie, czy pracujemy przede wszystkim dla pieniędzy, odpowiedź może być tylko jedna – tak! Ale czy wyłącznie?
AAA
2010-02-25 (11:05)czyżby?
Mój pracownik posunął się do oszustwa na szkodę firmy,w rozmowie stwierdził,że to dlatego ,że nikt go nie chwalił.Dodam ,że ze swoich obowiązków wywiązywał się leniwie i nie było skutecznego sposobu na zmotywowanie pasożyta,bo dla niego najważniejsze było oczerniać kolegów i koleżanki i liczył ,że to zostanie docenione !!!!!!
UWAGA Podatnicy proceder na kolei czytajcie
ahy prezesów, zbędnych dyrektorów, naczelników i liderów międzyzakładowych org. związkowych. Wszyscy oni mają płacę aktualizowaną co kwartał. Jest to zależne od podawanego wskaźnika GUS. Czyli wysokość średniej pensji krajowej razy 2-2,7 dla naczelnika, dla dyrektora 3,2-4,1 a dla członków zarządu odpowiednio więcej. Nie ma tu znaczenia czy firma ma stratę (deficyt) czy ma zysk. Oni i tak mają co kwartał wzrost płacy. Gdyby średnia płaca w kraju spadła to mimo to oni nie mają obnizki płacy. Takie są umowy zwane kontraktowymi. Tylko, że co to za kontrakty jeśli są one bez podania terminu. To są zwykłe umowy o pracę na czas nieokreślony (oprócz członków zarządu), które bardzo trudno rozwiązać, tak trudno aż niemożliwe. Każdy prawnik ci to powie. A mowa o spółkach PKP np. Intercity, CARGO itd. oraz samorządowe: Przewozy Regionalne a także Koleje Mazowieckie. Sprawa zainteresowała kazdego dziennikarza kiedy uświadomiłem ich. Niestety żadna gazeta nie chce o tym napisać. Ten proceder trwa od kilkunastu lat. Podobna sytuacja jest w innych spółkach skarbu państwa jak np. KGHM czy Orlen ale te przynajmniej mają zysk i nie dopłacamy do nich "z kieszeni podatników". W przypadku PKP, które gdyby nawet zabierało tylu pasażerów do wagonów, że nawet na dachu by jechali to i tak władze kolejowe powiedzą, że te pociągi są deficytowe i będą chcieli dalszych dotacji. Kolej ciągle na stratach a my podatnicy ciągle dopłacamy. PKP S.A. ma zadłużenie 5 miliardów zł ! Z tych synekur korzystają także krewni polityków.
Do tego należy doliczyć m.in. duszpasterzy kolejarskich - odpowiednicy kapelanów wojskowych. Duszpasterze pojawiają się 2 razy w roku na kolei ale pensję "naczelnikowską" otrzymują comiesiąc.
Wniosek z tego taki: czy się stoi czy się leży minimafii kolejarskiej się należy. To coś w rodzaju prostytucji, która w Polsce jest niekaralna i nielegalna.
Obywatele, czy nie czas ukrócić ten zalegalizowany rzekomo przekręt ?
chwali się tylko garbów
Nie wiem gdzie jest tak ciężko ale czy na państwowo czy prywatnie jest tak samo. Chwalenie zwłaszcza dawanie nagród pieniężnych zawsze trafia do ludków którzy są z rodziny albo do pracowników których rodzice są przyjaciółmi szefa. Reszta nieraz nie jest świadoma tego. Ponieważ to się ukrywa.

