Jak wywalczyć optymalną pensję? Jak nie odstraszyć pracodawcy wygórowanymi żądaniami, a zarazem nie być zmuszonym do pracy za grosze? To pytanie gnębiące każdego kandydata. Warto pamiętać, że myśli też nad nim i druga strona. Tyle, że cele są różne. My chcielibyśmy zarabiać jak najwięcej. Przyszły szef – płacić jak najmniej. Co zrobić, by kompromis był możliwy?
Jak negocjować? Tu nie ma reguł
To temat kluczowy dla pracowników i pracodawców. Dlatego przeanalizowano go już z wszystkich stron. Kandydat idący na rozmowę kwalifikacyjną wie – teoretycznie! – jak się na niej zachować, gdy dojdzie do rozmowy o pieniądzach. Zdaje sobie sprawę, że na pytanie: - Ile pan chciałby u nas zarabiać? – nie ma dobrej odpowiedzi. Tymczasem trzeba jej udzielić, i to natychmiast! Próba jej odwlekania, gry na czas, może przynieść niedobre skutki. Kandydat może zrobić wrażenie niezdecydowanego, albo niezorientowanego w realiach. Nie zadziała to na jego korzyść.
Na pewno przed rozmową warto zebrać wiadomości o lokalnym rynku pracy. Mogą one uchronić przed niemiłym rozczarowaniem. Jeśli, na przykład, miejscową uczelnię opuścił właśnie pierwszy rocznik informatyków, warto o tym wiedzieć. Można się spodziewać, że poziom pensji możliwej do wynegocjowania w tej dziedzinie obniży się. Jeśli w mieście istniały dwie firmy z tej samej branży, a jedna z nich splajtowała, szefowie drugiej wyczują dobry moment. Będą się starali zaoszczędzić na pensjach nowo przyjmowanych pracowników.
Ale to wszystko nie oznacza, że w czasie negocjacji należy się poddawać bez walki. Istnieją ludzie, którzy potrafią wynegocjować korzystne warunki zawsze i wszędzie. Zdarza się, że osoby przyjmowane do pracy tego samego dnia uzyskują zupełnie różne stawki. Dlaczego? Zdaniem niektórych, przyczyna leży nie w ekonomii, ale w psychologii.
Grunt to znajomość ludzkiej duszy
Tak naprawdę podczas negocjacji warunków pracy wiele zależy od trudnych do uchwycenia drobiazgów. - Podstawą nie są wcale wiadomości o sytuacji na rynku, wiedza o tym, ile płaci konkurencja, czy podobne rzeczy – uważa pragnący pozostać anonimowym pracownik z dużym stażem, nazwijmy go: Marek. – Zmieniałem pracę kilka razy. Sam też miałem własną firmę. Mam więc doświadczenie z obu stron. Doszedłem do pewnych wniosków. Niektórzy mogą mówić, że to głupoty. W moim przypadku jednak się sprawdzały.