Z trudnym szefem da się żyć. Co więcej, możesz się przy nim rozwijać i robić karierę. Musisz tylko liznąć trochę psychologii, aby go rozgryźć. Gdy z tej wiedzy zrobisz użytek, nawet uciążliwy zwierzchnik zacznie sprzyjać twoim zamiarom.
Wzajemny szacunek, zrozumienie, życzliwość, zaufanie i stosowanie zasady „wygrana - wygrana”. Czy nie na tym powinna opierać się relacja między przełożonym a podwładnym? Niestety, rzeczywistość zwykle bardzo odbiega od ideału. Zdarza się, że trafiamy na zwierzchnika z piekła rodem. Albo nawet całkiem przyzwoitego, lecz w jakiś sposób nie do wytrzymania. Lub obarczonego pewnymi słabościami. Co wtedy?
- W tej sytuacji jedni myślą o zmianie firmy, inni mają nadzieję, że menedżerowi powinie się noga i jego miejsce zajmie ktoś idealny – zauważa psycholog biznesu Tomasz Kaźmierczak.
Tymczasem, według niego, prawie z każdym przełożonym można znaleźć wspólny język. Trzeba tylko wziąć pod uwagę, że szef to przede wszystkim człowiek o określonych predyspozycjach osobowościowych.
- Jeżeli potrafimy słuchać, obserwować i analizować, znajdziemy skuteczny sposób komunikowania się ze swoim niełatwym zwierzchnikiem – uważa Kaźmierczak.
I śmieje się, że przy odrobinie sprytu i dyplomacji możemy sobie wychować szefa niemal idealnego. Po czym już zupełnie poważnie dodaje, że owej dyplomacji nie należy jednak mylić z lizusostwem i służalczością. Bo najważniejszy jest szacunek do samego siebie.