AAA
2010-01-26 (15:39)Wybór
BRAWO! Dzięki temu mogłybyśmy mieć wybór Kobiety:)Opieka nad dzieckiem a oddanie go do żłobka-jest różnica,a państwo i tak dopłaca do tego.Same najlepiej zajmiemy się własnymi dziecmi
Wieki bezmyślności i niemyslących ludzi zniszczyły ten kraj
Pracując też idziesz za marne grosze na emeryturę więc lepiej grzać d... w domu. Nasze emerytury są na żenującym poziomie, renty dostają osoby zdolne do pracy a jak masz raka i masz chemioterapię to trzeba iść do pracy bo nie masz przepracowanych tyle lat ile ZUS sobie życzy. Więc zanim zachorujecie na raka to upewnijcie się czy pracowaliście odpowiedni czas bo w innym wypadku umrzecie nie tylko z powodu raka ale i z głodu. Nie rozumiem przepisów w tym kraju, które powinny bronić jego mieszkańców a jest zupełnie odwrotnie. Nie dziwie się że ludzie wyjeżdżają bo będąc tam miałam lepsze warunki życia niż tu pomimo że byłam cudzoziemką. Czy naszego emeryta stać na wyjazdy gdziekolwiek tak jak emerytów z innych krajów-nie sadzę.Nie jestem zwolennikiem nie pracowania bo praca daje wiele korzyści społecznych i intelektualnych, jednakże nawiązując do wczesniejszych wypowiedzi bluzgajacej pani należało by przeanalizować swoje wypowiedzi.
praca w domu
Ja osobiście wole wyjść z domu i pracować wśród ludzi,rozwijać się ,więc nawet gdyby płacili mi za siedzenie w domu to bym nie chciała,nie po to kończyłam studia by zmywać gary!!!!!!
dla mnie to śmieszne drogie Panie...
Ugotuję, posprzątam, popiorę , poprasuje, ponadto do pracy dzień w dzień na dziesięć godzin, wszystkie rachunki w domu - ja płacę, remonty i praca w ogrodzie i przy samochodzie - sam robię., załatwianie spraw, urzędy, itp. - też ja, wyjazdy wakacyjne i oczywiście zarobienie na nie - też ja. Moja żona nie daje złamanego grosza na dom tylko umie się umawiać dzień w dzień z koleżankami na ploty, jak by była sama utonęła by w bałaganie. Drogie Panie..., żal mi was i waszych wypowiedzi. Pozdrawiam Miki.
Wybor nalezy do ciebie...wolisz zostawiac dzieci z niania i isc do pracy, czy zajac sie w domu dzieckiem. Ja mysle ze w tekscie mowa o matkach ktore opiekuja sie malymi dziecmi nie przedszkolnymi i szkolnymi, bo patrzac na przepelnione zlobki a nie raz ich brak, nie mamy wyjscia jak tylko zostac w domu. A czytajac Panie, wyczuwam zazdrosc...ze ktos cos chce zmienic na lepsze...
o czym wy tu piszecie......dałyscie sie zapedzic w kozi róg. Ja na razie nie mam dzieci, skonczylam studia, pracuje wrenomowanej firmie i co? jak urodze mam od razu wracac do roboty a dzieci niech sie same wychowuja? Tak sie nie da. Nie poswiecisz dziecku czasu to wychowa sie sam przed blokiem. Dlaczego kazda kobieta ma robic kariere zawodowa? Bo taka jest teraz moda? Ja mam gdzies mode i kariere! Zreszta o jakiej karierze mowimy. Wiekszosc z was robi za grosze potem wraca do domu i nawet jesli dzieli sie obowiazkami z mezem to i tak ma mało czasu dla siebie. Chyba, ze cos bierzecie i nie musiscie spać!
praca w domu
Widzę ze wypowiadają się panowie , bo oni mają najwięcej czsu . Popieram to ze wreszcie ktoś docenia pracę kobiety w domu i nawet ją wycenia . Jestem za oczywiście że 2 . 500zł
Płacić za nic - SUPER!!!
Choć mam możliwość zajmować się tylko domem i dziećmi, bo mój mąż spokojnie utrzyma naszą rodzinę, to jednak wolę się spełniać także na płaszczyźnie zawodowej. Bo uważam, że każda myśląca kobieta i matka, powinna dbać o zabezpieczenie rodziny na wypadek gdyby np. współmałżonek zmarł, czy stracił możliwość wykonywania pracy. Tak więc, ja i mój mąż pracujemy zawodowo, wspólnie dzielimy się obowiązkami domowymi i wychowywaniem dwójki dzieci. Nie marzymy o tym, że ktoś nam za to dodatkowo zapłaci. Zdajemy sobie sprawę, że pomimo dość dobrych zarobków nasze emerytury nie koniecznie muszą nam wystarczać, dlatego dodatkowo opłacamy IKE – A NIE LICZYMY NA PANSTWO. Mam dwoje dzieci i spory dom na sporej działce. Dzieci wozimy na zajęcia do pobliskich miejscowości, pracujemy i zajmujemy się naszym majdanem. Dzień mamy wypełniony po brzegi, ale czujemy się spełnieni, a nasze dzieci są dobrze wychowane i zadbane. Nie uważam, życia po pracy za wielki wyczyn, bo jeżeli ktoś zakłada rodzinę i rodzi dzieci to musi się z tym wszystkim liczyć a nie mieć pretensje do państwa, że siedząc w domu nie ma za to kasy.
Ja mam lepiej!!!
A ja mam wspaniałego męża i wszystko robimy wspólnie,pracujemy we własnej firmie w tych samych godzinach czyli od 7.00 rano do 15.00 córka w tym czasie jest w przedszkolu,po powrocie do domu odbieramy córke z przedszkola,ja zabieram sie za gotowanie obiadu,a po obiedzie mąż zmywa naczynia i ogarnia całą kuchne ,ja włanczam pralke, i odkurzam.itp pózniej poswięcam czas mojej córeczce i tak na okrągło.w weekendy zawsze wyjeżdzamy do rodziny.Lub organizujemy imprezki ze znajomymi w domu.Żal mi tych kobiet które robią wszystko same,czyli tak zwane płatne kury domowe...czyli ugotuj,posprzątaj,i chodz do łózka a ci zapłace.Nie mogła bym tak żyć,życie polega na wspólnocie a nie głupocie.
To chyba jakis zart!
Moze wprowadzic ulgi podatkowe za odkurzenie dywanu skoro maja byc swiadczenia emerytalne za ugotowanie obiadu. Szowinista nie jestem ale babom sie troche we lbach poprzewracalo. Jesli ktos nie placi skladki, dlaczego ma miec pozniej swiadczenia? Trzeba zalozyc jednoosobowa firme: "Kura domowa", skladke odprowadzic i bedzie pozniej emerytura.
nareszcie
Nareszcie, najwyższy czas upaństwowić rodzinę, a następnie zlikwidować. Możnaby też zatrudnić dodatkowych pracowników państwowych, którzy chodziliby np. co tydzień po domach i sprawdzali i wyceniali czy posprzątane, poprane, gary pozmywane etc. A następnie nasze kochane wszechmocne totalitarne państewkoodpowiednio wynagradzałoby obywateli za to, że ząbki umyte.... Ku Nowej Wspaniałej Socjalistycznej Przyszłości. Do czasu aż skończą się pieniążki.
Nie dajmy się wygłupić...
Nie dajmy się wygłupić!
To nie tylko kobiety pracują w domu. Podobne pytanie powinniśmy zadać w kwestii męszczyzn. Dzisiejszy męszczyzna to nierzadko domowa sprzątaczka, maszyna do zakupów, zabawiania dzieci. Dzisiejsi meszczyźni chętnie stają za kontuarem kuchni i nierzadko przy okazji wrzucą coś do pralki. No bo drogie panie obecne pralki same piorą, wirują a nawet suszą. Moje dzieci są w wieku od ponad dwudziestu do ponad trzydziestu lat. Nie pamiętam, bym nie prał pieluch, nie prasował ich, bym nie kąpał dzieci. Nie pamietam też bym nie odprowadzał ich i przyprowadzał z przedszkola czy szkoły. Nie pamietam też bym nie chodził na wywiadówki. Dzisiaj dzieci są samodzielne, ja powolutku dobiegam sześćdziesiątki, chętnie zajmuje się wnukiem i nie powiem, bym miał mniej prac wokół i przy domu niż moja żona. Obydwoje pracujemy, żona robi zakupy i zajmuje się kuchnią, ale to ja sprzątam, to ja odśnieżam lub zajmuję się ogrodem latem, to ja rąbię drewno pod kominek, to ja wykonuję wszystkie niezbedne naprawy, to ja prasuję gdy jest to potrzebne itd. Na przestrzeni kilkudziesięciu lat obserwowałem swoich rówieśników i widziałem, że nie jestem nikim wyjątkowym. Oczywiście, są kobiety wykorzystywane przez męszczyzn i zapewne jest ich znacznie wiecej niż męszczyzn wykorzystywanych przez kobiety (takie sytuacje też mają miejsce). Często jest to wina samych kobiet, że na to zezwalają i rodziców, którzy źle wychowują męską część ludzkości. Jestem zwolennikiem rozsądnego równouprawnienia oraz sprawiedliwego podziału obowiązków domowych pomiędzy kobietę i męszczyznę. Rodzina i prowadzenie wspólnego gospodarstwa to obowiazek jak każdy inny i trzeba go na siebie przyjąć. Pamiętajmy jednak, że dom to nie tylko kobieta i matka, ale także męszczyzna i ojciec i starajmy się i jego widzieć przy okazji takich dyskusji. Nie powielajmy mitów, które nikomu nie służą chyba, że chcemy ugruntować w społeczeństwie nieprawdziwe przekonania o tytanicznej pracy kobiet i znikomej roli męszczyzn. A tak na marginesie: utarło się, że reklamy aż dostaja czkawki od tematyki kobiecej. O męszczyznach pamięta się tylko wówczas, gdy reklamuje się golarkę lub prostamol. Męszczyzna nie potrzebuje różnorodnych kosmetyków, świetnych ubrań, herbatki na wzdęcia czy maści na hemoroidy... O kobietach i ich potrzebach właśnie z reklam wiemy już niemal wszystko nie wykluczając z tej wiedzy spraw na wskroś intymnych. A gdzie tytaj męszczyzna? Nie zapominajmy o nim no chyba, że naszym celem jest tworzenie nieprawdziwych statystyk.
Z pozdrowieniami dla wszystkich zapracowanych w domu kobiet i z zachętą do prac domowych dla wszystkich facetów,
Andrea
NIC NIE ROBIĄ....
skoro maz twierdzi ze kobiety w domu nic nie robia , to poprostu przez kilka dni nic nie rób.. A maz niech porówna -tamto nic nierobienie z tym nic nierobieniem.
a faceci??
a na lie wycenić robótki facetów w domu po pracy - naprawę domowego AGD (pralki,lodówki, itp.), naprawa elektryki, malowanie, układanie paneli, glazury, przepychanie syfonów i wiele innych zajęć :)
a faceci??
a na lie wycenić robótki facetów w domu po pracy - naprawę domowego AGD (pralki,lodówki, itp.), naprawa elektryki, malowanie, układanie paneli, glazury, przepychanie syfonów i wiele innych zajęć :)
zazdrościłam
kobietom które mogły wychowywać dzieci i nie pracować. Z bólem serca zostawiałam rano o godzinie 4 lub 5 moje małe pachnące szczęście i pędziłam do pracy. Wiem jedno - nikt tak dobrze nie wychowa dziecka -jak matka. Matka dla małego dziecka - jest Wszystkim.
SZanujmy Mamy pracujące w domu,one często musza posiwęcic swoje marzenia...
Tak się składa ze wychowuje dwójkę dzieci,bardzo chętnie poszłabym do pracy jednak nie mam takiego komfortu,w przedszkolach brak miejsc, babcie są daleko, dzieci mi chorują jedno jest alergikiem drugie wymaga zabiegów chirurgicznych co pół roku...Uważam ze każdej mamie należy się jakieś wynagrodzenie za prace jaka wkłada w dom.Dzięki temu kobiety były by docenione, praca w domu wymaga sporo energii, nie jest to leżenie i oglądanie telewizji.Nie mogę iść do pracy ale dzięki temu że poświęcam swój czas dzieciom widzę ile wartości mogę im przekazać i jak dobry wpływ ma na nie to że nie są same.Nie oszukujmy się kiedy kobieta spędza ponad pół dnia za domem pracując nie ma szans by nadrobić stracony czas.Wszystko odbywa się w gonitwie.Szanuje Pracujące Panie i proszę tez uszanować Pracę każdej Mamy w domu.Dlaczego obcej Pani za opiekę nad dzieckiem i domem zapłacimy, a nie damy ani grosza Mamie która często poświecą swoje marzenia i spełnienia się w dobrej pracy.
Ja wyceniłem pracę starej na 3,50 zł/godz. netto
i tyle jej płacę, ale tylko wtedy, kiedy coś robi dla domu. Odliczam jej koszty rozmów z koleżankami (telefon jest "służbowy") i na koniec miesiąca wychodzi jakieś 240 zł. Niech zaszaleje kobieta:-)
Brawo Isa, tea to robot!
i na dodatek pełen zawiści. Nie każda kobieta pracuje tam, gdzie chce i gdzie może się w pełni czuć usatysfakcjonowana i doceniona - szczególnie finansowo. Pracowałam w różnych miejscach, gdyż z racji zawodu męża często się przeprowadzaliśmy. Trafiałam na różnych szefów. Często szłam do "pracy" ze ściśniętym sercem i żołądkiem gdzieś w okolicach mostka. Pracowałam także prywatnie, a przez jakiś czas, gdy nie mogłam znaleźć czegoś innego - nawet chałupniczo. Zawsze dla pracy musiałam poświęcać dużo więcej, niż otrzymywałam. Najgorsza była pora wakacji - nie miałam babć, które mogłyby zająć się dziećmi w tym czasie. Gdy już byłam w pracy, to starałam się nie myśleć o tym, co się dzieje w domu. A sąsiadka ze złośliwą satysfakcją donosiła mi, jakie dzikie wrzaski dochodzą z mieszkania. Dzieci albo się biły, albo gdy były starsze szalały w towarzystwie koleżanek lub kolegów. Wpadałam do domu i od progu kierat - szybko obiad, po obiedzie zmywanie, przelecenie po łebkach ścierą po meblach, przepierka, w międzyczasie robienie obiadu na jutro, na pomoc dzieciom przy lekcjach czasami nie wystarczało sił i cierpliwości. Nie każda ma tyle siły i umiejętności, aby sobie tego "koguta" wychować. Mąż łaskawie robił ze mną zakupy w sobotę i odkurzał raz w tygodniu. Zasypiałam przy pierwszych minutach wieczornego oglądania telewizji. Nie miałam czasu dla siebie, czułam, że życie mnie z czegoś ograbia!
Teraz, gdy nie mam pracy - mam może więcej czasu dla siebie, ale do zdrowia dochodziłam prawie dwa lata. Niestety - nie byłam robotem, jak tea, co to z gwizdkiem w tyłku zasuwa tylko gwizd! I cała happy z wywieszonym jęzorem. A córka do dziś ma traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa.
