Nie ma czegoś takiego jak zakaz palenia w miejscach publicznych. Niedouczeni policjanci przeczytają taki artykuł i potem wychodzą na ulicę i się czepiają, bo tak przeczytali w internecie. Nie wolno palić: - na terenie zakładów opieki zdrowotnej i w pomieszczeniach innych obiektów, w których są udzielane świadczenia zdrowotne, - na terenie jednostek organizacyjnych systemu oświaty, o których mowa w przepisach o systemie oświaty, oraz jednostek organizacyjnych pomocy społecznej, o których mowa w przepisach o pomocy społecznej, - na terenie uczelni, - w pomieszczeniach zakładów pracy, ale są miejsca wyznaczone gdzie można - w pomieszczeniach obiektów kultury i wypoczynku do użytku publicznego, - w lokalach gastronomiczno-rozrywkowych, - w środkach pasażerskiego transportu publicznego oraz w obiektach służących obsłudze podróżnych, - na przystankach komunikacji publicznej, ale musi być dodatkowa uchwała gminy która określa gdzie się zaczyna a gdzie kończy przystanek - w pomieszczeniach obiektów sportowych, - w ogólnodostępnych miejscach przeznaczonych do zabaw dzieci, - w innych POMIESZCZENIACH dostępnych do użytku publicznego. Zakaz palenia nie obejmuje tak zwanego miejsca publicznego, czyli zwykłego chodnika. Na dworze każdy może.
"Jest to kwestia, którą musi sobie pracodawca." Czy ktoś mi wyjaśni, o co chodzi w tym zdaniu? :P
