"Kazali pić wódkę przez słomkę"
Bywa, że ludzie złaknieni kontaktu z maskotką nie są trzeźwi. – Na festynie byłem niedźwiedziem i dwóch takich uparło się, że muszę się z nimi napić wódki. Nawet skombinowali mi słomkę, żebym nie musiał zdejmować głowy. Powiedziałem im w końcu, żeby się odczepili, to chcieli mnie pobić. Na szczęście nie dali już rady – opowiada o rok starszy Janek.
Oprócz pijaków, życie maskotkom uprzykrzają ciekawscy. Człowiek w kostiumie misia czy Myszki Miki w niewytłumaczalny sposób wyzwala u niektórych potrzebę zadawania niemądrych pytań.
- Pytano mnie, oczywiście, co robię, gdy chce mi się pić albo siku. Albo czy palę papierosy tam, pod maską. Poza tym jeszcze: jak jestem ubrana pod przebraniem, czy strój nie ciśnie, czy lubię straszyć dzieci, czy jak się przewrócę, to dam radę sama się podnieść… O, długo by wymieniać – mówi Marta.
Tomasz Kowalaczyk/
ak
Na zdjęciu - maskotka Georgia Bulldogs.

