sprzedaję na ulicy
„W wakacje nigdzie nie jadę, zbieram truskawki, jagody, grzyby, sprzedaję je przy ulicy. Pieniądze daję rodzicom, bo oni nigdzie nie pracują” - mówi Janek, ma 12 lat.
Zbierają owoce leśne, złom, sprzedają kwiaty. Nie brakuje w Polsce dzieci, które od rana do nocy pracują za grosze. Ich praca bywa jedynym źródłem dochodów ich bezrobotnych rodziców.
Janek ma 12 lat i przez całe wakacje będzie pracować. Pochodzi z niewielkiej wioski Stara Kiszewa na Pomorzu i zamierza zarobić na sprzedaży truskawek, a później jagód i grzybów. Już od połowy czerwca wstaje o czwartej i idzie na plantację truskawek. Właściciel pozwolił mu na zrywanie i sprzedaż. Zbiera kilka kilogramów owoców dziennie, sprzedaje je przy ulicy już od godziny 9. Gdy sprzeda wszystko wraca na pole, zrywa i znów sprzedaje. Dziennie zarabia ok. 50 - 70 zł.

