bo nie mam dzieci!
Nie mam dzieci. Dlatego szef obarcza mnie dodatkową pracą. Haruję wieczorami i w weekendy za pracownice - matki, których dzieci akurat ząbkują - pisze Weronika, pracownica działu sprzedaży jednej z warszawskich firm.
Mówi się dużo o tym, że dyskryminowane są matki. Że muszą wybierać między macierzyństwem, a pracą. W ich firmach szefowie zarzucają im, że są niedyspozycyjne, bo najwyższym priorytetem jest dla nich dziecko, rodzina, a potem dopiero praca. Niewątpliwie tak jest. Sama znam wiele kobiet, które szef bezczelnie pytał o ich plany macierzyńskie.

